Cześć!
Jak co miesiąc mam dla Ciebie zestawienie treści do słuchania w trakcie pracy, które sączyły się z moich głośników w ciągu ostatnich tygodni.
Pewnie wiesz już z poprzednich wpisów, że kocham jazz. Kocham, ale w maju już przesadziłam. 😀 Zupełnie straciłam dla niego głowę i przez to prawie nie słuchałam podcastów i audiobooków. Jak nie ja.
Pozapisywałam sobie jednak najciekawsze podcastowe odcinki i wrócę do nich w czerwcu – to będzie dla mnie bardzo intensywny pod względem pracy czas, więc i dużo przesłucham – już nie mogę się doczekać. 🙂
W cyklu ukazały się do tej pory:
A dzisiaj zapraszam na kilka godzin pracy przy dźwiękach jazzu. Jazzu i… czegoś, co nie tak łatwo określić, ale najsmakowitsze kąski zawsze zostawiam na koniec. 😉 Zacznijmy od klasyki!
Najsłynniejsza jazzowa płyta wszech czasów
Miles Davis, Kind of Blue. | Czas: 55 min.
So What kocham od dzieciństwa, a Kind of Blue była to pierwsza jazzowa płyta, jaką dostałam od taty. Powiedział mi wtedy, że nie rozumie tylko, skąd tytuł pierwszego utworu – a ja powiedziałam: jak to tato, przecież słychać wyraźnie, że na każdą reprymendę Miles odpowiada: „tooo co!”. I słyszę to do dzisiaj. 🙂
Klasyka jazzu i swingu
Chet Baker, Best of Chet Baker. | Czas: 1 h 23 min.
Z reguły lubię słuchać albumów jako spójnych całości i co najwyżej sama wybierać ulubione kawałki do umieszczenia na playliście na Spotify. Ale tym razem zasłuchałam się i bardzo polubiłam ten zbiór.
A w 24 minucie All Blues Milesa Davisa, tyle że w wersji wokalnej i z improwizacjami Cheta. 🙂
Ukojenie przy pracy
Tomasz Chyła Quintet, Last Hope. | Czas: ok. 6 min.
Nie polubiłam tej płyty. Jest dla mnie zbyt niepokojąca i zbyt rozedrgana. Ale Last Hope jest piękne. To tylko niecałe sześć minut, słuchałam więc zapętlonego.
Perełka na koniec:
Płyta niesłychanych kontrastów
Nujabes, Spiritual State. | Czas: 1 h.
Nujabes, czyli Seb Ajuna – japońskiego kompozytora i wykonawcę, poznałam przy okazji soulowo-rapowych kawałków, spośród których wyjątkowo pokochałam Who’s Theme. Ten kawałek jest naprawdę świetny:
Seb zginął w wieku trzydziestu-paru lat w wypadku samochodowym w Tokio. Nie dokończył pewnego pięknego albumu. Spiritual State wydano półtora roku po jego śmierci:
Spiritual State to połączenie jazzu, soulu i… rodzimej muzyki Japonii. Płyta według mnie piękna, wyjątkowa, pełna kontrastów i połączeń: starego z nowym, delikatnego z brutalnym, nowoczesnego z tradycyjnym, japońskiego ze światem zachodu. I co ciekawe, w tej mieszaninie znalazło się miejsce i dla klasyki jazzu – syczącej perkusji, jęczącej ospale i po davisowsku trąbki, saksofonu Coltrane’a, charakterystycznego fortepianu. Jak jej nie kochać!
Zaczyna się tak harmonijnie, jak na muzykę szanującego tradycyjne brzmienia, japońskiego muzyka przystało. A jednak otwierający płytę tytułowy utwór, niby taki japoński, zamienia się w bardzo europejski gatunek… bolera. <3 Cudnego z resztą.
Następnie trochę jazzującego i soulującego rapu, a później coś na kształt zupy z jazzu, soulu i – czy może tylko ja to słyszę? – samby. Nie są to moje ulubione kawałki, ale zaraz za nimi jest Spiral – jak powrót do uważności po mętliku myśli.
Dalej już trochę bardziej klasycznie – soul, jazz, rap i drobne sugestie, że tradycyjna muzyka japońska też daje się wplatać w te gatunki. Zakochana jestem w Dawn on the Side, w którym najlepiej słychać kontrast (a jednak także uzupełnianie się) pięknego, powracającego motywu granego na flecie i mocnego, równo wybijanego beatu. Szukając informacji o japońskiej muzyce dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak Honkyoku – rdzenna, japońska muzyka, grana dawnej przez mnichów na fletach. Może to właśnie stąd zaczerpnięty jest pomysł na ten spokojny, wpleciony w ten utwór fragment?
Jeśli chodzi o pozostałe kawałki, ujmuje mnie jeszcze Far Fowls – nie widzę co prawda krążących daleko ptaków (choć może? :D), ale odpowiednik japońskiego Robin Hooda biegającego z łukiem po lesie. Totalnie.
Przesłuchaj też bardzo amerykańskie Fellows i wyjątkowo melodyjne, wciągające Prayer. Od tego utworu zaczęła się moja miłość do tej płyty.
Tututu…
A czego Ty ostatnio słuchasz? Wszelkie polecenia mile widziane. 🙂 I proszę, daj znać w komentarzu, czy z dzisiejszego zestawienia wybrałaś coś dla siebie!
A jeśli jazz to nie Twoja bajka, możesz zajrzeć do poprzednich postów z serii Czego słuchać w trakcie pracy, na przykład tego, z zestawieniem najlepszych albumów 2016 lub z listą wszystkich podcastów, których warto słuchać. 🙂
Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować: