Perspektywa fotoopowieści – jak opowiadać zdjęciami lepsze historie

Chcesz być narratorem, obserwatorem z krwi i kości czy uczestnikiem fotografowanych wydarzeń?

Dziś wszyscy fotografujemy, a jako fotografowie, mamy swoje przyzwyczajenia. Jednym z najbardziej typowych jest trzymanie się określonej perspektywy. Nie fotograficznej, ale narracyjnej – jak w literaturze. Fotografowanie to w końcu nic innego, jak opowiadanie historii. Zdaje się, że filologia polska czasem przydaje mi się i w zawodzie fotografa. 😉 Dziś chcę Ci powiedzieć, jak zastosować wiedzę o literaturze do tworzenia (o wiele!) lepszych zdjęć.

RODZAJE NARRACJI

Literatura operuje dwoma podstawowymi możliwościami narracji: narracją auktorialną i personalną.

Narracja auktorialna to taka, w której narrator wie wszystko i stoi poza światem przedstawionym. Jest bogiem. Bogiem-kreatorem, bogiem-sędzią lub bogiem-obserwatorem, różnie to bywa, ale nigdy nie bierze udziału w wydarzeniach. Jest niewidzialny i dostrzeże go tylko wytrawne oko czytającego (lub oglądającego zdjęcia).

W narracji personalnej narratorem jest postać świata przedstawionego. Bywa, że nie uczestniczy bezpośrednio w głównej osi fabuły i jest tylko cichym obserwatorem, bywa że jest jednym z głównych bohaterów. Należy do świata przedstawionego (czy to dzieła literackiego czy w naszej fotograficznej opowieści) i z pewnością nie jest przezroczysty ani wszechwiedzący.

Z jakiegoś powodu, fotografując, najczęściej aspirujemy do roli narratora auktorialnego. Nawet robiąc zdjęcia własnej rodzinie, przechodzisz w tryb „boga” i starasz się opowiadać historię jawnie ją reżyserując. Zupełnie bez sensu, bo przez to ani Twoje zdjęcia nie są pełniejsze życia, ani nie ułatwia Ci to roboty. 😉

Ale spoko, nadciągam z odsieczą i zaraz pokażę Ci dlaczego tak się dzieje i jak to zmienić.

JAK ZWYKLE FOTOGRAFUJEMY?

Wyobraźmy sobie nasz najbliższy temat zdjęć – mogą być to wakacje, ślub (to w moim przypadku) lub nawet rodzinny spacer. Z reguły myślimy o nim idealistycznie. W naszej głowie rodzi się widok, np. na najważniejszy punkt w mieście, które zamierzamy odwiedzić. Ale ten widok nie jest naturalny.

Nasza percepcja wymazuje z obrazu wszystkie niepotrzebne elementy i skupia się na temacie, jakby kosze na śmieci nie istniały, podobnie jak inni turyści lub prace remontowe na zabytkach. 😉 Jeśli naszym tematem jest, powiedzmy, Fontanna di Trevi, wyobrażamy ją sobie oświetloną idealnym światłem, widoczną z najlepszej perspektywy (a więc z pewnego oddalenia i wysokości), otoczoną zabytkową zabudową i… powietrzem. Tak, tak, Twoja wyobraźnia nie widzi tam ani jednego turysty!

Ja oraz narracja auktorialna wyglądamy tak.

A gdy docieramy na miejsce, jest godzina czternasta, słońce w okolicy zenitu, wokół kłębi się morze ludzi, wodotrysk w przebudowie, a widok dodatkowo przysłania nam czterdziestoosobowa grupa Azjatów z aparatami. Jesteśmy wtedy wkurzeni i rozczarowani – w końcu nasza wyobraźnia nie wspomniała o wszystkich tych nadprogramowych elementach. Nie tak wygląda perspektywa narratora-kreatora-boga, który przedstawia świat w takiej formie, w jakiej go sobie wyobraził! – myślimy.

Co można zrobić? Zaczekać do momentu, gdy zrobi się trochę luźniej (to jest do jutra), przyjść nocą lub bladym świtem (na ten pomysł wpadnie tylko kilkanaście osób) lub odpuścić sobie fotografowanie. Albo uznać, że w takich warunkach też można zrobić udane zdjęcie i nie jest do tego potrzebna perspektywa boga (narratora auktorialnego).

WYSTARCZY ZMIENIĆ PERSPEKTYWĘ narracyjną

Zmiana perspektywy otworzy przed Tobą nowe, fotograficzne możliwości. Zobaczysz, że świetną historię zbudować możesz nie tylko będąc na zewnątrz opowieści (i opowiadając „idealnie” według obiektywnej oceny). Przekonasz się, że korzystając z trzech sposobów narracji, możesz opowiedzieć przynajmniej trzy różne historie i tylko od Ciebie zależy, jak to zrobisz. Przynajmniej trzy, bo w rzeczywistości jest ich znacznie więcej – każdy z nas patrzy inaczej, elementy różnych narracji można ze sobą mieszać, a w dodatku nigdy nie patrzy się dwa razy tak samo. Nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki, tak w życiu, jak i w fotografii.

Wiem, wydaje Ci się teraz, że fotografując korzystasz z różnych perspektyw (pewnie bardziej fotograficznych niż narracyjnych), a przede wszystkim jesteś uczestnikiem wydarzeń. No przecież, że tak. Bardzo się starasz i jesteś emocjonalnie zaangażowana, uwieczniając swojego partnera, dzieci, bliskich. To oczywiste, że nie fotografujesz z dystansu narracji auktorialnej, prawda? Wiem, że tak czujesz, ale na płaszczyźnie opowiadania historii może być zupełnie odwrotnie.

Odpowiedz sobie na pytania:

  • czy zdjęcie pleców moich dzieci to dla mnie słabe zdjęcie?
  • czy wyrzucam kadry, w które wdarły się nieprzewidziane elementy, jak np. rozwiane włosy osoby fotografującej lub palec w obiektywie (lub staram się takich nie robić)?
  • czy czekam, aż z kadru wyjdą inni turyści, by zrobić zdjęcie zabytku bez „intruzów”?
  • czy odrzucam zdjęcia „niedoskonałe” ze względu na perspektywę – w których temat uchwyciłam z miejsca, w którym stałam, zamiast podejść bliżej, odejść dalej, przychylić się (lub staram się takich zdjęć nie robić)?

Jeśli Twoje odpowiedzi są twierdzące, bardzo możliwe, że trzymasz się narracji auktorialnej. Ale spoko, za chwilę to zmienimy (jeśli chcesz)! 🙂

JAK OPOWIEDZIEĆ HISTORIĘ BEZ DYSTANSU?

Wystarczy wcielić się w bohatera świata przedstawionego, stać się nim, nawet stojąc za aparatem. Autorzy książek tworzą w tym celu narratora personalnego – jest on albo uczestnikiem wydarzeń (jak np. Sayuri – bohaterka Wyznań Gejszy Arthura Goldena), albo ich bliskim obserwatorem – sam nie bierze w nich udziału, ale ogląda je z bardzo bliskiej perspektywy (jak Nick Carraway, sąsiad Jay’a Gatsby’ego, w książce Scotta Fitzgeralda). W fotografii jest dokładnie tak samo – obie te perspektywy są do wzięcia.

Możesz stać się personalnym obserwatorem lub uczestnikiem wydarzeń i obie te formy narracji sprawią, że znacznie przybliżysz się do naturalnego fotografowania scen. Twoje zdjęcia będą pełne życia, emocji i prawdy. Koniec z nudnymi zdjęciami jak z przewodnika.

Przede wszystkim zdecyduj kim chcesz się stać: obserwatorem – fotografować to, co się dzieje, wydarzenia takie, jakimi są, twarze dzieci, nawet jeśli smutne, zmęczone. To też piękno życia. Nie prosić o pozowanie, nie odrywać swoich modeli od tego, co właśnie robią. Za to często zmieniać punkt widzenia, by fotografować z lekkiego dystansu, z miejsca, skąd widać odpowiednio dobrze (obiektywne „dobrze” istnieje tylko w narracji auktorialnej!) lub dokładnie tak, jak chcesz coś widzieć. Wykorzystywać twórczo naturalne ograniczenia.

(Różnica między narratorem personalnym – obserwatorem, a narratorem auktorialnym jest subtelna. Ten pierwszy jest z krwi i kości i widzi tyle, ile może zobaczyć człowiek, ale czasem, jak to człowiekowi, coś przysłania mu widok. To bardzo ważne. Narrator auktorialny widzi wszystko w niezmąconej formie, widok zawsze jest krystaliczny i idealny, a przynajmniej do tego się dąży.)

A może uczestnikiem – nie odchodzić od wydarzeń na dystans, fotografować dokładnie z tego punktu, w którym się znajdujesz (wiem, brzmi jak fotografia dla leniwych ;)), ze swojej własnej i tylko Tobie właściwej perspektywy. Brać udział w wydarzeniach, to też prosić o uśmiech, trzymać za rękę, gdy w drugiej masz aparat i nie ukrywać tego na zdjęciach.

A w obu tych przypadkach, fotografować kulisy. Coś, czego nie widzi narrator auktorialny, a w zasadzie czego nie chce zobaczyć, bo dla niego to sceny niewarte wzmianki.

Najlepsze, że nie musisz wybierać jednej perspektywy. To pewna skala, na jednym jej biegunie jest narracja z punktu widzenia obserwatora, na drugim – uczestnika. Możesz znaleźć swój punkt idealny lub zmieniać go tak często, jak Ci się podoba. Po prostu korzystaj świadomie z tych perspektyw!

Oto jak to zrobić:

Narracja obserwatora

Będąc obserwatorem (z krwi i kości!) patrzysz na sceny i widzisz tyle, na ile pozwala Ci perspektywa, ale tak, by nie przeszkadzać uczestnikom wydarzeń. Nie odciągać dzieci od zabawy, a męża od czytania książki. Zapomnij o prośbach o pozowanie, chociaż na moment, ok? Nie, nie na każdym zdjęciu musi być widać całą buzię Twojego dziecka – nie każde zdjęcie musi być fotografią do ramki dla babci.

Wciel się w rolę trochę zdystansowanego od sceny obserwatora. Możemy sobie wyobrazić, że takiemu przypadkowemu obserwatorowi widok może przysłonić lekko drzewo, element architektury lub inny człowiek. Oczywiście, można te przeszkody łatwo ominąć, ale można też twórczo wykorzystać.

Przestań patrzeć na przypadkowych przechodniów jak na intruzów, na gałęzie jak na przysłaniającą scenę kurtynę liści. Stwórz z nich naturalne ramy i fotografuj to, co przez nie widać.

Wejście w buty obserwatora to także subtelne patrzenie i wielki szacunek do osób, które fotografujesz. Także docenienie wagi ich działań. Przecież bawiące się dziecko robi coś, co w danym momencie pochłania go w całości. To o wiele ważniejsze niż nudne podnoszenie głowy i mechaniczne szczerzenie się na komendę. My przecież też nie lubimy odrywać się od wciągającej czynności.

Jako obserwator masz nowe możliwości. Możesz fotografować interakcje między uczestnikami wydarzeń, tak, jakby Cię nie widzieli lub jakby uwieczniała to osoba trzecia (możesz też wykonać takie zdjęcia ze statywu – ustawić automatyczne wyzwalanie, wrócić do rodziny lub partnera i przejść do interakcji z nimi, kiedy zdjęcie będzie robione).

Jakie techniki możesz wykorzystać:

Narracja uczestnika

Jako uczestnik korzystasz ze swojej własnej, personalnej perspektywy. Jeśli patrzysz na swoje dziecko, widzisz je z góry, jeśli jesteś niższa od partnera, unosisz głowę. Jeśli Twoje dzieci zwykle brykają przed Tobą i przez większość spaceru widzisz tylko ich plecy – to też jest ok. To jest Twoja naturalna perspektywa i te zdjęcia w przyszłości będą wzbudzać w Tobie najwięcej emocji (tj. będą najbardziej sugestywne). Po prostu oddają świat takim, jakim widzisz go Ty.

Oczywiście z punktu widzenia pozostałych uczestników wydarzeń mogą wydawać się dziwne, niezrozumiałe lub zupełnie nieporuszające. Dlatego przyjmując narrację uczestnika, warto wejść czasem w buty dziecka, swojego partnera, a nawet… swojego psa. Fajnie byłoby zobaczyć świat jego oczami i fotografia naprawdę pozwala na takie eksperymenty.

Popatrz, przy pomocy aparatu, na partnera z wysokości, na jakiej znajdują się oczy Twojego dziecka. Zrób zdjęcie wnętrza z miejsca, w którym najczęściej siedzi Twój partner (np. z jego części łóżka). Przyzwyczajamy się do perspektywy, z której patrzymy na świat i odnalezienie jej na zdjęciach powoduje szczególnie miły uścisk serca, a zdjęcia wydają nam się bardziej z nami związane.

Jakie techniki możesz wykorzystać:

  • niska wartość przysłony – jak w przypadku narracji obserwatora. Czym niższa wartość przysłony, tym większe wrażenie patrzenia na żywą scenę, a nie na zdjęcie.
  • szeroki kąt lub średni kąt (krótka lub średnia ogniskowa) – pisałam, że widzeniu ludzkiego oka najlepiej odpowiada ogniskowa około 18-20 mm (dla pełnej klatki). Tak szerokie obiektywy często jednak zniekształcają obraz (nasze oko nie) – wyginają krawędzie kadru w beczkę. Dlatego najlepiej byłoby uzbroić się w bezpieczną ogniskową 24-28 mm (pełna klatka). Będzie ona zbliżona do zakresu widzenia oka, a krawędzie nieco prostsze, choć w tańszych obiektywach przed dystorsją, czyli zniekształcaniem, się nie ustrzeżemy. Dzięki tak krótkiej ogniskowej na zdjęciach pokażemy naprawdę szeroki wycinek rzeczywistości, czasem z nami (fotografującymi) włącznie (możesz wystawić rękę, uwiecznić swoje buty, fruwające wokół włosy, etc.).
  • fotografowanie z bliska lub bardzo bliska, znalezienie się wśród bohaterów sceny – mimo bardzo szerokiego kąta, nie bój się podchodzić blisko fotografowanego tematu. Owszem, będą zniekształcenia, bo nie jest to ogniskowa idealna do klasycznego portretu, ale zdjęcia będą emocjonalne i prawdziwe.
  • wykorzystanie odbić (w lustrze, oknie, okularach) i cieni, do pokazania siebie.
  • pozorne niedoskonałości – przechylenie kadru, niedoskonała perspektywa. Nieostrości w niektórych kadrach są do zaakceptowania, jeśli równoważy je piękny moment.
  • fotografowanie z własnej perspektywy (lub perspektyw innych uczestników wydarzeń, czasem obu patrzących osób).
  • nie szukanie „idealnego punktu” do fotografowania – każda perspektywa jest dobra, również ujęcia zza pleców, z góry, z dołu, z przekrzywionym aparatem, jeśli leżymy, etc.
  • wykorzystywanie zbliżeń, by utożsamić oglądającego z bohaterem zdjęcia, przeżywającym jakieś emocje.
  • fotografowanie dynamicznych scen, niespodziewanych momentów.
  • pokazywanie całego wachlarza emocji.
  • włączenie do kadru zakulisowych elementów – na przykład ręki fotografującej osoby, rąk osób pozostających poza kadrem, kulisów sceny.
  • wszelkie formy selfie!
  • bycie w centrum wydarzeń
  • interakcja z pozostałymi uczestnikami wydarzeń – prośby o patrzenie w obiektyw są jak najbardziej ok! Ale nie czekaj na idealne zapozowanie, łap to, co oferuje moment.
  • fotografowanie spontanicznych chwil.

Z jakiej perspektywy fotografuję sama?

Ze… wszystkich. Jak z resztą możesz zobaczyć po podlinkowanych przykładach. 🙂 O to właśnie chodzi, by znać wszystkie możliwości i kreatywnie z nich korzystać! Po co ograniczać się do jednej z nich? Najważniejsze, to zrozumieć, że w fotografii… hm… sentymentalnej, że tak określę jej poddziedzinę, nie chodzi o to, by temat oddać najwierniej. Wręcz odwrotnie, chodzi o to, by oddać go najbardziej subiektywnie.

Ale uwaga: nie zawsze dla siebie. Zawsze subiektywnie dla tej osoby, która będzie głównym odbiorcą naszych fotografii. I takich kadrów Wam życzę! <3


Cześć!

Mam nadzieję, że ten krótki poradnik przyda Ci się przed wakacjami. Koniecznie daj znać, czy już wcześniej, świadomie lub nieświadomie, korzystałaś z którejś z opisanych perspektyw i która z nich jest Twoją ulubioną. 🙂

Przyznam skrycie, że ja najbardziej lubię być obserwatorem! Czyżby odzywała się moja natura introwertyka? 😀

Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Jeśli artykuł Ci się podobał, możesz polubić fanpage Zenbloga i śledzić blog w serwisie Bloglovin’. Będzie mi bardzo miło, jeśli dołączysz do grona obserwujących! 🙂

Więcej moich zdjęć zobaczysz na fanpage’u mojej marki Yourstory.pl i na stronie internetowej.

  • Też skończyłam polonistykę i jestem absolutnie zachwycona Twoim pomysłem na ten tekst. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby myśleć o fotografowaniu w kontekście typów narracji. Szczerze mówiąc, dopiero dzięki lekturze tego tekstu spojrzałam na fotografię jako na dziedzinę sztuki, w której też można budować opowieść, a więc tworzyć dynamikę, zwroty akcji itp. Do tej pory zawsze postrzegałam ją jako coś statycznego 🙂

    • Hej 🙂 To cieszę się, że mogłam w tej zmianie czynnie uczestniczyć! 🙂 Fotografia dla mnie jest baaardzo NIE statyczna. 😀 Tzn. bywa statyczna, ale wtedy, gdy jest mało emocji. Wtedy trzeba świadomie popracować nad myśleniem o historii, a emocje się pojawią. 🙂

      Ale ja tak patrzę, bo fotografuję śluby i myślenie o reportażu jak o opowieści jest naturalne (dlatego z resztą moja firma nazywa się Yourstory.pl! :)). Na pewno trudniej to zauważyć na co dzień, choć wakacje to też taka książkowa, literacka opowieść. 🙂

      • Tak, to faktycznie do mnie trafia 🙂 Ale zastanawiam się, co z taką fotografią, która nie ma żadnych „żywych” bohaterów – widoki zza okna, przedmioty towarzyszące nam na co dzień, najbliższe otoczenie? O niej też myślisz w taki fabularny sposób? W sumie, jak tak się nad tym zastanowić – zawsze to my sami jesteśmy w jakiś sposób bohaterami tych zdjęć przez sam fakt, że to właśnie *nasze* otoczenie i *nasza* codzienność…

        • Dokładnie tak, jak napisałaś. W literaturze są momenty opisu przestrzeni, ale w nich też jest życie. Życie narratora właśnie. 🙂 Możesz pokazać je bardzo różnie. W perspektywie obserwującego będzie widok, ale może być to widok przez jakiś dodatkowy kontekst – okno pociągu, zza drzewa, pokój widoczny przez uchylone drzwi, etc. Obserwujący bierze to, co dostaje, a więc przechodnie, pani na rowerze, piesek – to wszystko jest częścią (tj. może być, jeśli chcemy). W perspektywie uczestnika, możesz pokazać przed sobą książkę, od której się odrywasz, by delektować się widokiem, możesz włączyć swój cień, swoją dłoń opartą o drzewo, a nawet swój plecak lub inną rzecz, która należy do Ciebie (blogerskie zdjęcia biurka z łapkami lub personalnymi elementami, jak np. szminka, kubek kawy, itp.). Jako uczestnik nie musisz też tak dobitnie manifestować swojej obecności… samo znalezienie się w centrum fotografowanej sceny (np. MIĘDZY drzewami – taki efekt uzyskasz, gdy fragmenty drzew będą „wyrastać” z brzegów kadru), zwłaszcza z szerokim obiektywem, już sprawi, że ta perspektywa uczestnika będzie zauważalna.

          Generalnie ZAWSZE jesteśmy uczestnikiem, tylko ten uczestnik czasem jest utajony. 🙂 Gdy piszę o perspektywie obserwatora lub narratora auktorialnego, jako uczestnik po prostu wchodzimy w jego buty, zamieniamy się w niego na chwilę. A przez wszystko, co robimy (także w życiu) prześwietla nasz bagaż, nasze myślenie, nasze nastawienie, podejście. Odbiór tej samej rzeczy przez inną osobę będzie inny, bo zebrała inne doświadczenia, ma inne sentymenty, etc. 🙂 Chodzi o to, by fotografując to wykorzystywać!

          • Pięknie to opisałaś. Bardzo mi się podoba takie myślenie – prawdziwa filozofia fotografii 🙂

  • Ewa Dratwińska

    Świetne zdjęcia i wskazówki. Różne gatunki sztuki można ze sobą połączyć i stworzyć wspaniałą całość☺

  • Ty muuuuuusisz pisać w tym temacie więcej, bo jesteś w tym świetna! I jesteś wspaniałą artystką, widać, że masz to wszystko w duszy i jest to totalnie autentyczne.

  • Bardzo ciekawe wskazówki, jak myśleć fotograficznie 🙂 Brawo!

  • i za to kocham fotografię. Za to, że mimo ogólnych zasad, każdy może ją ‚uprawiać’ na własny sposób. Jest tyle możliwości, a Ty tak pięknie to opisałaś. Czy to na pewno o fotografii? <3

    Witaj w klubie obserwatorów!

  • Woow! Nie miałam pojęcia,że jest tyle opcji! Szacun za wiedzę!
    ps.Ja chyba też najbardziej lubię obserwatora, mimo ze jestem ekstrawertykiem 😉

  • Jakie piękne i mądre uzupełnienie naszego środowego spotkania! Świetny tutorial:)) już zrobiłam notatki.

    Tak myślę o sobie, ze skłaniam się do bycia obserwatorem. Szczególnie w przypadku dzieci chciałabym łapać chwile i emocje niezależnie od ich wartości. A co do zabytków. Za kilka tygodni jadę do Włoch i postanowiłam sobie, że będę wstawać wcześnie rano i fotografować, kiedy na ulicach jest mniej ludzi. Wtedy pozwolę sobie na dyktaturę narracji;-)

    Fajnie byłoby, gdybyś częściej pisała takie tutoriale. Są bardzo zrozumiałe:)

    Pięknego weekendu:*

  • August Ciechociński

    Bardzo przydatny wpis. Dodałem do zakładek. Namiętnie fotografuję i staram się zgłębiać tę dziedzinę sztuki.

  • Blanka Kolago-Szymczak

    Świetny wpis! Skorzystam z kilku podpowiedzi👌

  • super, zajrzałam i zostanę na dłużej, bo właśnie uczę się fotografii 🙂 Bardzo cenny wpis!

  • Bardzo, bardzo fajnie to wszystko wytłumaczyłaś. Sporo linków, więc posiedzę tu trochę. A myślałam, że to ja daję dużo linków w swoich artykułach 😀 Fota z perspektywy obserwatora czad!

  • Monika Nowak

    Świetny pomysł na tekst, bardzo fajne podejście i dobry sposób na odświeżenie swojego sposobu fotografowania!

  • Kawał dobrej roboty 🙂 I na pewno się przyda.

  • Ciekawy artykuł. Przymierzam się właśnie do autorskiego projektu fotograficznego i na pewno skorzystam ze wskazówek.

    • Brzmi super! Zdradzisz, jaki to projekt wymyśliłaś? 🙂

      • Migracyjny – tak w skrócie. Siedzi mi on w głowie już spory czas tylko jakoś tak odwagi brak. Może ta mała publiczna deklaracja mnie zmobilizuje 🙂

  • Kamila Posobkiewicz

    Kurs fotografii w pigułce. Ciekawy tekst. Nie wiedziałam o tylu możliwościach fotografowania.

    • A to zaledwie drobny wycinek! W fotografii najfajniejsze jest to, że każdy patrzy inaczej <3 🙂

  • Wow! Mega wielka dawka inspiracji, tak wielka, że muszę tu wrócić i zrobić notatki „na zaś”. 🙂

  • Anna Mierzyńska

    Uwielbiam fotografować „z boku”, czyli jako obserwator, bez ingerowania w to, co się dzieje, czekając na okazję do dobrego kadru. Świetne jest też wchodzenie w czyjąś perspektywę, zwłaszcza patrzenie z poziomu dziecka zmienia świat. 🙂

    • Czyli jest nas więcej! 🙂 Jak przekonujesz swoich modeli, żeby zajęli się sobą i nie pozowali? 🙂

  • Świetny, bardzo przydatny post! Uwielbiam fotografować ludzi 🙂

    • Cieszę się, że się przydaje. Ja też uwielbiam – to moja najulubieńsza dziedzina fotografii… <3

  • Jako architekt wnętrz wiem jak ważna jest umiejętność opowiedzenia historii przy pomocy w moim przypadku fotorealistycznych wizualizacji. Bardzo ciekawy i pomocy tekst 🙂

    • O! To musi być superciekawe spojrzenie! Napiszesz więcej? Rozumiem, że pewnie ważne jest włączenie w kadry przemieszczającego się po mieszkaniu everymana? 🙂

      • Jak to się mówi diabeł tkwi w szczegółach. Aby wnętrze wydawało się przytulniejsze i „do zamieszkania” istotne jest umieszczenie personalnych drobiazgów np. galerii fotografii. Planuje w tym temacie obszerniejszy wpis w najbliższym czasie u siebie na blogu. Zapraszam jak tylko się pojawi 🙂

        • Ach, w tę stronę 🙂 No tak, na pewno zabawka dziecka, zdjęcia lub
          bibeloty z duszą dodają tego ludzkiego pierwiastka wnętrzom. 🙂 Sama
          bardzo lubię mieszkać w lokalach, w których mimo uniwersalnego
          umeblowania (zrozumiałe) jest choć jeden element, w którym jest serce
          właściciela – obraz lub zdjęcie, ozdoba, albo jakiś stary, nawet nieco
          ekscentryczny mebel. <3 Zupełnie inaczej odbiera się takie mieszkanie
          lub pokój. 🙂 Czekam na Twój wpis!

  • Przy sprawach technicznych bardzo sie pogubilam, ale ujely mnie Twoje rady o wstawaniu o swicie. Juz kilkakrotnie to robilam, zeby miec zdjecie Paryza bez ludzi 🙂 I mam zamiar szalec z aparatem w lipcu, bo bede miala lepsze swiatlo od poranka, a nie tylko nisko wiszace chmury.

    • Moniko, bardzo bym chciała, żeby wpis był maksymalnie jasny i dla każdego. Daj znać co było za bardzo zagmatwane. 🙂

  • Difriperi.pl

    Naprawdę jestem pod wrażeniem tego wpisu. Dużo treści i informacji przydatnych w fotografii, a patrząc na Twoje prace mam ochotę wybrać się z Tobą na zdjęcia.

  • Solidna dawka wiedzy!

  • Świetnie zestawienie, przyda się przy moich pierwszych krokach z fotografią 🙂

    • Dziękuję 🙂 W zasadzie nie jest to zestawienie. Tych rad nie znajdziesz w żadnym podręczniku, bo… do napisania tego posta nie istniały. 😛 Cieszę się, że wydają Ci się pomocne!

  • Paulina R-w

    uuuuu znowu mój maż który odgrzebuje sobie wiedze z zakresu fotografii ( zey uwieczniać naszą pociechęoraz pomóc mi w nadaniu urody do bloga) dziś nauczy się czegoś nowego 🙂 dzięki wiedza sprzedana w mega praktyczny sposób:)

    • Oooch, przy fotografowaniu dziecka historie zdjęciami opowiada się idealnie! 🙂 Cieszę się, że artykuł Wam się przyda, dzięki, że napisałaś! 🙂

  • Dorota Mazurkiewicz

    dobry i ciekawie napisany instruktaż:) nic tylko chwytać za aparat.

  • Ale ten tekst jest dobry! fotografuje od lat i jakos nigdy się nad tym w taki sposób nie zastanwiałam. Zapisuje sobie ten tekst bede do niego wracac! pozdrawiam ciepło

    • Uau! Cieszę się, że wprowadziłam do Twojego myślenia o fotografii coś nowego i dziękuję, że napisałaś! To wielki komplement. 🙂

  • Wow! Jestem pod wrażeniem wiedzy i zebrania tego w jednym miejscu! Pierwszy raz czytam o narracjach w fotografii. Tyle informacji i inspiracji! No i stwierdzam, że najbliżej mi chyba do obserwatora 🙂

    • Pierwszy raz, bo chyba nikt nigdy o tym nie pisał. Przynajmniej ja jeszcze takich treści nie odnalazłam, mimo że przewertowałam wiele książek o fotografii 🙂 Bardzo, bardzo się cieszę, że takie spojrzenie inspiruje! <3
      I przybijam pionę z kolejnym fotografem-obserwatorem! 😀

  • Myślę, że już intuicyjnie w swojej pracy łączę kilka narratorów na raz, a nigdy nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy 🙂 Solidna dawka wiedzy podana jak na tacy, dzięki 🙂 ! Dobrze być świadomym, że to co robimy (często bez myślenia), ma jakąś teoretyczną podpórkę.

    • Hej Magda, super! 🙂 Nie wiem tylko, czy Cię to nie zmartwi, że trudno nazwać to teoretyczną podporą – to tylko moje, bardzo subiektywne spojrzenie na fotografię. Nie są to żadne oficjalne czy zapisane w jakimś podręczniku rady. 🙂 Ja myślę nawet, że lepiej, jak to co robimy teoretycznych podpór nie ma – wtedy właśnie tworzymy prawdziwie kreatywnie. <3

  • To najgorszy komentarz jaki mogę napisać, ale co tam: jaki fajny wpis 🙂 Zawsze jestem po drugiej stronie aparatu, więc nigdy by mi nie przyszło do głowy, żeby tak roztrząsać to zagadnienie, a to naprawdę ciekawe 🙂

  • Tak często chcę, żeby zdjęcie było idealne (chociaż umiejętności brak :)). Ale moje dziewczyny nauczyły mnie, że dziecka nie da się zatrzymać, nawet na chwilę. Więc lecę za nimi z aparatem, klękam, łapię w locie i lubię te zdjęcia, gdzie zamiast córki na huśtawce, na fotce widać tylko nogi 😀 Dziękuję za przypomnienie, co jest ważne w fotografii.

    • Sama cudnie to ujęłaś! <3 Wyobrażam sobie to zdjęcie nóg na huśtawce, chyba nie mogłabym się przy nim nie uśmiechnąć! 🙂

  • Tak sobie patrzę i myślę, że chyba muszę poćwiczyć robienie zdjęć 🙂

  • Aneta, ten wpis powalił mnie na kolana! Merytoryczny, dokładny, napisany jasnym językiem i przejrzyście – nie przytłaczający nawet pomimo obszernej treści. Muszę wydrukować sobie ten wpis i zaznaczyć co najistotniejsze, przećwiczyć i ulepszyć swoje laickie oko fotografa.

    • Uau. Chyba nikt mnie jeszcze nie drukował 😀 Dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że wiedza się przydaje 🙂

  • Czapki z głów, Droga Pani 😀 Piękne przełożenie kategorii literaturoznawczych na praktykę fotograficzną i to w dodatku językiem i stylem, który mają szansę zrozumieć laicy w jednej, jak i drugiej dziedzinie! Do tego Twój wpis uświadomił mi, że jakiś czas temu ustałam w swoich fotograficznych poszukiwaniach i dziwię się, że nie sprawia mi to takiej frajdy, jak wcześniej. Czytając Twój tekst, czułam natomiast, że budzi się we mnie ochota ponownego poprzyglądania się światu 🙂

    • I o to chodzi! Można inspirować się tak wieloma rzeczami… Nawet myślę, że korzystanie z innych dziedzin niż ta, w której tworzymy, daje jeszcze więcej świeżych pomysłów. Czekam zatem na Twoje zdjęcia – którą perspektywę patrzenia najczęściej wybierasz? 🙂

Kim jestem?

Aneta Kicman

Połowa duetu fotograficznego YOURSTORY.PL, freelancerka, absolwentka filologii polskiej, optymistka, miłośniczka roślinnego jedzenia i życia w zgodzie ze sobą.

Ostatnie posty

Tagi

Najpopularniejsze posty

Czego słuchać w trakcie pracy?

Instagram