3 rzeczy, z których zrezygnowałam | 1/2017

Ten wpis zaczęłam pisać już kilka dni po rozpoczęciu nowego roku, ale postanowiłam nie publikować go aż do dziś – dopiero teraz widać efekty nowych decyzji. 🙂

Wszystkie trzy rozstania były dość trudne. Rozstanie z przedmiotami (i meblami) tylko logistycznie. Ale rozstanie z perfekcjonizmem i pewną sferą działalności zawodowej to dla mnie już wyższa szkoła jazdy. O tym, dlaczego zrezygnowałam i dlaczego było warto – poniżej.

1. Zbędne przedmioty

Ograniczam liczbę rzeczy, bo poprawia to mój komfort. Nie chodzi tu o minimalizm estetyczny, więc proszę, nie pisz w komentarzu, że Tobie też bardziej podobają się minimalistyczne wnętrza, bo ja tu staram się nie o tym. 😉

Raczej chodzi o to, czy Ty masz rzeczy, czy rzeczy mają Ciebie (Twój czas i przestrzeń, które może wolałbyś przeznaczyć na coś innego) i czy są potrzebami Twoimi, czy Twojego ego.

– Czy tę książkę lubię ja, czy ty, drogie Ego?
– Tę książkę lubią przecież wszyscy inteligentni ludzie.
– Aha! Dziękuję, ty mi zawsze tak dobrze doradzisz. <3

Kilka lat temu okazało się na przykład, że zrezygnowanie z posiadania prawie dwustu książek jest do przeskoczenia i nie odpadła mi z tego powodu żadna ręka ani noga, a intelekt prawdopodobnie też nie zmalał.

Co wyrzuciłam tym razem? Puste pudelka po sprzęcie i akcesoriach, ostatnie z książek, z którymi nie czułam się związana, akcesoria fotograficzne, które zalegały w szufladzie latami, jednometrowy regał i wieeelką szafę, siaty za małych lub za dużych ubrań (hm, technicznie rzecz biorąc są nominowane do sprzedania i oczekują na swój dalszy los w innym pomieszczeniu, więc będę musiała jeszcze do nich wrócić).

Zamiast nich pojawił się element znacznie poprawiający mój komfort życia – biurko. Takie, które mieści wszystko, czego potrzebuję w trakcie pracy, zwłaszcza mnie. Wcześniej pracowałam z poziomu kanapy, monitor (obróbka zdjęć na laptopie nie ma sensu) miałam ustawiony na komodzie, a klawiaturę trzymałam na kolanach. Praca przy biurku jest znaaaacznie przyjemniejsza! 🙂

Nie jest jeszcze idealnie – usunięcie zabudowanej do sufitu szafy i regału odsłoniło… farbę w zupełnie innym kolorze, więc obecnie siedzę przy biurku przy hipsterskiej ścianie, pomalowanej z jednej strony na biało, z drugiej na żółto, sufit w miejscu szafy zdradza zaś niedawne roszady.

Niestety nie obyło się bez strat w ludziach – leczę palec u nogi, by za niecały miesiąc biegać z aparatem na ślubie naszej Pary. 😀

2. Perfekcjonizm

W grudniu widziałam już jak na dłoni, że praca zawodowa przez ostatni rok wycisnęła ze mnie dosłownie wszystko. Starałam się tak bardzo, że nie tylko ślęczałam dniami i nocami nad monitorem nad przygotowaniem zdjęć i nie było ze mną kontaktu od jesieni przynajmniej do świąt, ale i moje starania bywały odbierane jako możliwość naginania ustaleń i rozszerzania wachlarzu oczekiwań.

Dziś wiem, że nie należy cenić pracy (zwłaszcza tej ponad zakres umów) wyżej od własnego zdrowia czy dobrego samopoczucia. Fotografowanie ślubu ze złamaną nogą, praca po nocach by przygotować zdjęcia gratis, które nie zostaną docenione, praca nad jakością, by usłyszeć „czemu tak późno” – to moje własne wybory.

Nie jestem w stanie przy zachowaniu zdrowia, satysfakcji i zadowolenia z pracy dalej iść tą drogą i ogromnie się cieszę, że doszłam do tej ściany. Mam nadzieję, że najbliższy sezon wiele w moim życiu zmieni i że nie stracę ponownie tego balansu.

3. Część działalności zawodowej, której nie czuję

Być może porzucenie perfekcjonizmu jest trudne (sądzę, że jeszcze dużo przede mną), ale nic nie przewyższa trudności zrezygnowania z czegoś, w czym jesteśmy, hm, całkiem nieźli.

Wyobraź sobie: w Twojej głowie powstaje marzenie. Chcesz realizować COŚ WSPANIAŁEGO. Zastanawiasz się, jak robić to najlepiej. Kupujesz specjalne oświetlenie, statywy, lampy, dwie-trzy walizki dodatków, by marzenie to spełnić jak najlepiej, by nie być przeciętnym w tej dziedzinie, a być świetnym.

Poświęcasz czas na naukę, pracujesz dla samego doświadczenia i portfolio. Wszystkie elementy składowe są trudno dostępne i najczęściej drogie, ale w końcu udaje Ci się zgromadzić wszystko, czego potrzebujesz, a nawet trochę więcej, cenisz wszak różnorodność. Masz wszystko i poświęciłeś na tyle dużo czasu na rozwój, że jesteś w tym naprawdę dobry. Ale teraz już wiesz, że to nie jest to, co chcesz dalej robić.

Brzmi absurdalnie? Byłam właśnie w takiej sytuacji, a moim dawnym (i spełnionym) marzeniem o czymś pięknym było realizowanie uroczych sesji noworodkowych – takich w kolorowych kocykach, koszyczkach, wełnianych ubrankach, czapeczkach, dla najsłodszych na świecie bobasków i ich rodziców.

Wykonywałam takie zdjęcia przez kilka lat, ale z każdą następną sesją czułam, że nie chcę w tej stylistyce opowiadać historii z pierwszych dni z życia dzieci. Chcę, żeby zdjęcia były silniej związane z rzeczywistością, przedstawiały maluszka w naturalnej scenerii. W ramionach mamy, taty, z braciszkiem, w swoim łóżeczku, w chuście. I chcę przekonywać, że takie zdjęcia też mogą chwytać za serce.

Biorąc pod uwagę czas i środki, które przeznaczyłam na zdobywanie doświadczenia i gromadzenie wszystkich tych uroczych, cholernie drogich i trudno dostępnych akcesoriów, była to trudna decyzja. Ale dzięki każdej rezygnacji otwierają się przed nami nowe drzwi.

Cieszę się, że podjęłam taką decyzję. A jeszcze bardziej cieszę się, że ostatnio właśnie taką sesję noworodkową udało mi się zrobić. Piękną, szczerą, naturalną. Z pełnią miłości między rodziną. Miłość jest wystarczająco piękna bez wszystkich dodatków.


Rzucam Ci rękawicę rezygnacji!

Takiej dobrej, motywującej do działania, która ma oczyszczającą moc i robi miejsce na nowe. Daj znać, czy jest w Twoim życiu coś, z czym najbardziej chciałbyś się rozstać. 🙂

PS. Będę też wdzięczna za wszelkie rady, gdzie najlepiej sprzedawać ubrania (skutecznie i szybko, cena jest drugorzędna).

Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować:

  • Wiesz Aneta, każda zmiana wymaga ogromnej odwagi. I widać, że Ty ją masz. Można dojść do ściany i tkwić pod nią całe życie. Twój wpis dodał mi skrzydeł, sama jestem na etapie życia, kiedy zmiany są nieuniknione, choć bronię się przed nimi rękami i nogami, a jeszcze nawet nie postawiłam pierwszego kroku.

    To wszystko co napisałaś… jest mi bardzo bliskie. Mimo że kompletnie Cię nie znam, mam wrażenie, że miałybyśmy ze sobą dużo wspólnego.

    Podnoszę rękawicę rezygnacji i mam nadzieję, że za jakiś czas, sama będę mogła podsumować to, czego udało mi się dokonać. Pięknego wieczoru! <3

    • Super, będę czekać na Twoje podsumowanie, jeśli zdecydujesz się nim podzielić.
      Jeśli chodzi o odwagę do zmian – kompletnie jej nie mam, a ta ściana nie wyrosła przede mną nagle, niestety. Bardzo długo zbierałam się do takich decyzji zawodowych. Bardzo wiele nieprawdziwych przekonań siedzi w głowach. 😛

  • Jaki piękny, mądry wpis. Z książkami zaliczone. Też w dużej mierze dzięki Tobie
    🙂 decluttering regularny, spinam się. Myślę o trzeciej rzeczy… gniew i emocje wywołane przez złych ludzi:/ ostatnio ktoś napisał o mnie bardzo złe, kłamliwe rzeczy. Ten gniew wywołany tym nosiłam przez kilka dni. To ze mnie wypuściło całe powietrze. Nie było tego warte. Agresja innych ludzi jest ich osobistym nieszczęściem, które próbują zrzucić na innych. Tego pozbywam się właśnie. Gniewu innych skierowanego na mnie. To ich problem. Nie mój. Choć to trudne.
    Mądry, piękny tekst. ❤

    • Kurcze, napisałaś o czymś, nad czym właśnie pracuję. Znasz książkę „O współczuciu” Dalajlamy? To jest jakieś mistrzostwo w tym temacie. 😀 Bo ten gniew, który ktoś kieruje na nas, my przejmujemy, nawet jeśli uważamy, że „jesteśmy ponad to” i niestety dajemy mu upust, nawet jeśli w mniej agresywnej formie.

      • Te przypadki:)

        nie, nie znam tej książki. I dziękuję za podpowiedź. Bardzo potrzebna mi lektura. Trudno radzę sobie z agresją innych wobec siebie…:(

  • Mnie też bardziej podobają się minimalistyczne wnętrza.

    Żartuję! :))

    A serio – przeczytałem ten tekst od początku do końca (i to 2 razy).
    Dlaczego? Bo czułem, że piszesz o mnie (choć działamy w innych branżach).

    Niedawno sam doszedłem do podobnych wniosków.
    Najwyraźniej zdrowie upomniało się o kolejnego perfekcjonistę.

    • Dwa razy? Już myślałam, że powinnam czytelniej wyrażać myśli! 😉
      A do pożegnania z perfekcjonizmem trzeba chyba dorosnąć… Kwestia zdrowia faktycznie bardzo w tym pomaga.

      • Są teksty, których czytanie sprawia taką przyjemność, że można je czytać wiele razy 🙂

  • Też zacząłem ograniczać liczbę przedmiotów wokół siebie. Czasem mam wrażenie, że zabierają mi one energię a dom zamienia się w skansen.

  • To prawda, że trudniej nam rezygnować z rzeczy, w które sporo zainwestowaliśmy. Też walczę z perfekcjonizmem, szczególnie w dziedzinach, w których kompletnie mi się to nie zwraca 😉

  • Ja jestem na wiecznym etapie odgracania mieszkania. Sukcesywnie wyrzucam jakieś pierdółki.
    Mebli mamy mało, nawet za mało, dlatego lada dzień będziemy zamawiać większą szafę do przedpokoju, tylko muszę wymyślić układ półek i szuflad.

  • Fajny pomysł z tą rezygnacją, tym bardziej podejście: poczekam na efekty i wtedy się pochwalę niż powiem teraz wszystkim, bo to mnie bardziej zmotywuje (co moim zdaniem nie działa).

    Ego… strach mi zaczynać tego tematu. Niestety ono domaga się regularnej masturbacji.

    Z czym bym chciał zerwać? Nie z przedmiotami, ale z błędnymi przekonaniami, którymi żyje i które blokują mnie w życiu. Przedmiotu pozbędę się z otoczenia, a jakieś założenia czy życie przeszłością wraca co jakiś. Najgorsze, że często tego nie widzę.

    • Hm, stoicyzm dobry na wszystko. 😉 Na ego i życie przeszłością też – przetestowane na (swoim) żywym organizmie! 😀

  • Ja powyrzucałam zbędne rzeczy by zrobić miejsce na ciuszki dla maleństwa które jest w drodze. Poza tym jestem perfekcjonistką i to moja zarówno wada jak i zaleta. Mam wszystko poukładane i dom po prostu lśni 😛 Chcę jednak pozbyć się upartości, i być bardziej twardą laską, bo niestety mam zbyt miękkie serducho♥ wobec innych ludzi …

    • Ja myślę, że wielkie serce to cecha tak rzadka, że za wszelką cenę należy ją w sobie pielęgnować, nie warto jej tępić. 🙂 <3 Ale wiem dobrze co chciałaś powiedzieć – wyznaczenie granic jest mega trudne.

  • Ja też niedawno coś porzuciłam… perfekcjonizm i wygórowane ambicje. Chciałam skończyć szkołę z czerwonym paskiem i świetnie zdaną maturą, przez co nie wychodziłam z domu, odsunęłam się od pasji, ciągle wszędzie biegałam, uczyłam się, harując ponad swoje siły. Niestety dobra jest za krótka, a oceny na świadectwie nic nie znaczą. Tak więc znowu chodzę na siłownię, czytam książki, piszę posty, rysuję… 😀 Nie ma sensu dążyć do czegoś, co nie daje nam już satysfakcji i nie niesie ze sobą nic wartościowego.

    Sprzedawać ubrania możesz na szafa.pl, nie wiem, czy dalej ludzie tam kupują, ale swego czasu strona była znana.
    Mam nadzieję, że książki nie lądują w śmietniku, zawsze można oddać je do bibliotek, domów starości, często też szpitale chętnie przyjmują, no i książkoholicy, tacy jak ja <3 <3

    • Dziękuję Ci za polecenie szafy. 🙂
      Pytasz o moje książki? Dla mnie to jasne, że nie lądują w śmietniku… Lata temu zdarzyło mi się kłaść je obok, bo u mnie wszystko znika w ciągu 10 minut. I zniknęły. Mam nadzieję, że komuś służą. Dziś przeważnie je sprzedaję albo oddaję do biblioteki. Jest dużo opcji, więc chyba zrobię o tym wpis.
      Ale przyznam, że największy problem mam, gdy chcę oddać je za darmo nie instytucji, ale osobie prywatnej – wtedy znacząco częściej zdarza się, że ktoś nie przyjdzie po ich odbiór lub rozmyśli się na godzinę przed. Darowane widać cieszy mniej! 😉

      • A to dziwne, uwielbiam książki, u nas ludzie zostawiają na klatce schodowej i raz nawet wzięłam tę, która mnie zainteresowała. Fajna inicjatywa, trochę jak wymiana 😉

  • Ja ciągle walczę z posiadaniem zbyt wielu rzeczy. Staram się sukcesywnie pozbywać tego co jest mi zbędne, ale nie idzie mi to zbyt łatwo.

  • Magda M.

    Chciałabym pozbyć się mojego nadmiernego perfekcjonizmu i ambicji, bo czasem za dużo robię i staram się. Najczęściej ludzie wtedy nie doceniają tego. Trochę już przystopowałam

    • Jeśli ludzie nie doceniają, to pół biedy, ważne żeby samemu czuć się dobrze. 🙂 Czyli nie tylko ja walczę z perfekcjonizmem? 😉

  • gratuluję samozaparcia przy wszystkich punktach! sama jestem na etapie punktu pierwszego – w ramach wiosennych porządków moim celem jest… zminimalizm. Chcę zminimalizować ilość przedmiotów w domu. Jestem w trakcie, ale idzie. Mnie natomiast udało mi się prawie całkowicie usunąć tzw. złodziei czasu. Tutaj bardzo pomogło mi moje własne dziecko :d Nie zostawia mi zbyt wiele czasu, a gdy już jest szkoda mi go na różne rozpraszacze czasem bardzo czasochłonne

  • Bardzo podoba mi się Twoje podejście do tematu. Zaczynając od końca: bardzo kiczowate są zdjęcia maluszków w koszykach. I wiem że są osoby które je kochają ale ja wolę jak piszesz: naturę i miłość. Dobrze że z tego zrezygnowałaś, a akcesoria i ubranka może kupią mamy noworodków?
    O rezygnowaniu: w pewnym momencie doszłam w swojej pracy do wniosku że nie jestem w stanie robić wszystkiego sama. Od kilku lat współpracuje z grafikiem który mi robi wizualizacje a ja mogę się skupiać na tym co najważniejsze: projekt. Podobnie w domu: mamy trochę przestrzeni i posprzątanie go, jest czasochłonne. Kiedy urodziła się Lili postanowiłam że muszę mieć pomoc domową aby zamiast latać ze szmatką, móc spędzić ten czas z córką, albo po prostu pracować (i zarabiać). Więc pani przychodzi raz w tygodniu na 6 godzin (!) i sprząta dom. Może ktoś pomyśli że to zbędny luksus, dla mnie to jest kwestia wyboru.

    • Czy fotografowanie w kocykach jest kiczowate – niekoniecznie. Wszystko (jak zawsze) zależy od wykonania. Nie zrezygnowałam z takiej fotografii, bo jest kiczowata, ale dlatego, że jest mocno odrealniona.

      Super, że możesz pozwolić sobie na delegowanie – to nie kwestia luksusów, a po prostu wyboru priorytetów. Czas z rodziną jest po prostu cenniejszy niż pensja pani od sprzątania i dla mnie to w stu procentach zrozumiałe.

  • Gratuluję pierwszego kroku i samozaparcia! Mam tak samo ze zbędnymi przedmiotami – wyrzucam je bez skrupułów, nie lubię być przytłoczona przez rzeczy. Sama zrezygnowałam z tej części kariery zawodowej, której zupełnie nie czułam i była dla mnie drogą donikąd. Od kilku miesięcy rozwijam prężnie bloga, szukam nowej pracy i nigdy nie czułam się lepiej 🙂 Pozdrawiam!

    • U mnie to już nie pierwszy krok. Rezygnuję od lat, ale dalej mam coś do przepracowania. 🙂 Zdradzisz coś więcej o swojej zmianie zawodowej?

      • Zrezygnowałam z przypadkowych prac zarobkowych, bez żadnej przyszłości. Postawiłam na bloga, pisanie i jeszcze coś, ale o tym jak już będzie pewne na 100% 🙂

  • W moim przypadku nauczyłam się niedawno rezygnować z Twojego punktu pierwszego, tj. zbędnych przedmiotów, a konkretniej ubrań. Długo modliłam się nad stertą ciuchów, w których nie chodzę, aż pewnego dnia spakowałam je wszystkie do kartonu, zawiozłam do siedziby organizacji studenckiej, w której działam i podpisałam „do wzięcia”. Napisałam też post na ich grupie na fb: „kobitki, bierzcie i jedzcie z tego wszystkie” 😀 Nie dość, że w końcu mam przestrzeń i wrażenie bardziej uporządkowanego życia, to jeszcze poprawiłam komuś humor nową sukienką 🙂

  • Magdalena Palmowska

    Dziękuję za inspirujący wpis! 🙂 Myślę, że świadoma rezygnacja jest tak samo ważna w życiu, jak zdobywanie tego, na czym nam zależy. A może nawet ważniejsza. Zawsze jest tak, że jeżeli pragniemy, żeby przyszło miejsce na nowe – to najpierw trzeba dać odejść staremu. U mnie było tak dotychczas w obszarze przekonań – pozwoliłam rozbić się starym przekonaniom, a na ich miejsce wprowadzałam i wciąż wprowadzam nowe. W obszarze pracy – zakończyłam pracę, która mnie nie rozwijała, mimo że nie miałam jeszcze nowej… a później zaczęło wszystko układać się w nową układankę, dzisiaj rozwijam małymi kroczkami własną firmę. Chciałabym popracować jeszcze nad kilkoma kwestiami i z tych bardziej prozaicznych – dać odejść nadmiarowi ubrań w szafie ;))

Kim jestem?

Aneta Kicman

Połowa duetu fotograficznego YOURSTORY.PL, freelancerka, absolwentka filologii polskiej, optymistka, miłośniczka roślinnego jedzenia i życia w zgodzie ze sobą.

Ostatnie posty

Tagi

Najpopularniejsze posty

Czego słuchać w trakcie pracy?

Instagram