Koniec grudnia to czas analiz, planowania i noworocznych postanowień. Mimo, że tych ostatnich od lat nie czynię, chcę opowiedzieć Ci o moich sposobach na mentalne pożegnanie z mijającym rokiem i przygotowanie się do nowego etapu – nie ważne, czy ten nowy etap rozpocznie się u Ciebie 1 stycznia, czy tak jak u mnie w marcu/kwietniu lub innym momencie roku.
Czego nie robię przed nowym rokiem?
- Nie robię noworocznych postanowień na cały rok. Uważam, że umowa z samym sobą, że przez 12 miesięcy w roku będziemy, dajmy na to, co dzień wstawać o 5 rano, ćwiczyć 3 razy w tygodniu, jeść tylko nieprzetworzone jedzenie, nie kupować niepotrzebnie, jest nieuczciwa i nie zezwala nawet na L4.
- Nie wartościuję każdego mijającego roku i nie oceniam, czy był dobry lub zły. Z tego powodu nigdy nie składam życzeń, żeby następny rok był lepszy od poprzedniego (a już na pewno nie z nastawieniem, że poprzedni był niezadowalający).
- Nie utożsamiam czasu podsumowań z 1 stycznia – tak naprawdę zawsze czułam, że mój „rok biologiczny” kończy się wiosną, bo najczęściej wtedy kończy się lista moich zawodowych zobowiązań z poprzedniego roku. Zwykle właśnie wtedy siadam do podsumowań i Tobie też polecam słuchać intuicji.
5 kroków do Nowego Roku
Poniżej znajdziesz pięć moich sposobów na analizę roku (a raczej analizę siebie z ostatnich dwunastu miesięcy) i przygotowanie się do działania na nowe 365 dni. Dzięki nim widzę, że nie stoję w miejscu i mam narzędzia do tego, by z dystansu spojrzeć na siebie.
Krok 1: Kronika wydarzeń z mijającego roku
Zapisz wszystkie znaczące zdarzenia mijającego roku. Ja robię to w formie tabeli, w której pierwsza kolumna określa miesiąc, w drugiej zapisuję wszystko, dotyczące sfery osobistej, a w trzeciej – zawodowej. Przygotowanie takiej kroniki to dopiero pierwszy krok, jeszcze do niej wrócimy.
Podpowiedzi:
- „Zdarzenia” to niekoniecznie coś wielkiego – czasem niepozorne sytuacje zmieniają bardzo dużo, bo wpływają na nasze późniejsze decyzje, wybory, stan wiedzy, kompetencje i doświadczenie. Tak dzieje się na przykład z wszystkimi momentami „AHA!” i zdarzeniami, które nas do nich doprowadzają.
- Nie zapisuj tylko tego, co wydarzyło się po Twojej myśli. Równie ważne są momenty, które wiązały się ze stresem i rozczarowaniem. Nigdy nie dzielę tabelki na część poświęconą wydarzeniom „pozytywnym” i „negatywnym”, bo nie podchodzę tak do swojego życia – wierzę, że obiektywnie każde wydarzenie nie jest ani pozytywne ani negatywne, ale każde przynosi jakąś wartość.
- Dobrze wykonać to ćwiczenie w formie pisemnej, bo dopiero pisanie zmusza nas do zauważenia, nazwania i usystematyzowania w czasie wielu przełomowych momentów.
- Nie musisz polegać wyłącznie na swojej pamięci. W przypomnieniu ważnych momentów może Ci pomóc Instagram, kalendarz, zdjęcia. 🙂
Krok 2: Pretekst do wdzięczności
Rytuał wdzięczności jest najważniejszą „procedurą” do wykonania. Usiądź wygodnie z kubkiem herbaty i pomyśl o tym, co przyniósł mijający rok, ile dzięki tym wydarzeniom się nauczyłaś i jak wiele masz powodów do zadowolenia. Nie musisz robić tego z kartką w ręku (choć możesz), ale wyznacz specjalny czas tylko i wyłącznie na to. Znajdź pretekst, by być wdzięcznym nawet za wydarzenia, które w ciągu roku nazywałaś „problemami”. To pozwoli Ci nabrać dystansu do trudnych, choć ważnych wydarzeń, które miały miejsce w ostatnim czasie lub będą mieć miejsce w przyszłości.
Podpowiedzi:
- „Wdzięczność” w tym kontekście to nie rodzaj długu (jak bycie wdzięcznym komuś za coś) ale mentalny stan pogodzenia ze wszystkim, co się zdarzyło, połączony z przekonaniem, że nic z tych rzeczy nie zaistniało po to, by nam zaszkodzić. Oczywiście łatwo mówić, kiedy nie doświadczamy naprawdę przykrych i dramatycznych wydarzeń, ale nawet w obliczu tych najtrudniejszych warto w miarę możliwości patrzeć na to, co daje nam życie z wdzięcznością, a nie oczekiwaniem rozpatrzenia reklamacji.
- Rytuał wdzięczności nie musi mieć formy pisemnej (choć zapisanie najprzyjemniejszych rzeczy, za które jestem wdzięczna może być miłym dodatkiem). Ważny jest czas, który poświęcimy na to ćwiczenie i nasza uważność. Jeśli jednak łatwo się rozkojarzasz, zapisuj to, o czym myślisz, na kartce – będzie Ci łatwiej.
Krok 3: Priorytety czarno na białym
Pamiętasz kronikę wydarzeń z punktu pierwszego? Teraz wróć do niej i przefiltruj tabelę pod kątem tego, co dla Ciebie istotne. Zobaczysz, ile czasu tak naprawdę poświęciłeś priorytetom. U mnie jak na dłoni widać, że w niektórych miesiącach prawie wyłącznie poświęciłam się pracy i zadowalaniu klientów, a zaniedbałam relacje, zdrowie i potrzebę czasu dla siebie, a w skutek tego w osobistej części tabelki pojawiło się rozczarowanie i wypalenie. Wnioski łatwo wyciągnąć.
Zobaczysz, jak chcesz żeby wyglądał Twój przyszły rok i zrozumiesz, jak na pewno nie chcesz, żeby wyglądał. Tabela pokazuje wyjątkowo dobitnie, co przyniosło skutki w postaci złego samopoczucia, a co sprawiło, że byłaś szczęśliwa i spełniona.
Podpowiedzi:
- Wydaje się, że pełno jest ważnych rzeczy i żadnym z nich tej etykiety ważności nie godzi się odbierać, bo zawsze przylgnie na jej miejsce łata: „nie ambitna”, „nie rodzinna”, „nie dba o zdrowie”, etc. To nieprawda.
- W rzeczywistości, każdy ma w życiu nie więcej niż kilka spraw, które są naprawdę istotne – można je policzyć na palcach jednej ręki. Czasem, ze względu na mylne wyobrażenie o priorytetach, spycha się je w kąt.
- Nie bez powodu pierwotnie słowo „priorytet” istniało tylko w liczbie pojedynczej. Ostatecznie zawsze ze wszystkich „ważnych” rzeczy da się wybrać rzecz najważniejszą.
Krok 4: Plany na rok, cele na miesiąc (ale nie postanowienia!)
Po pierwsze, określ swoje plany na najbliższy rok. Plany, to wszystko co chciałbyś zrobić w tym roku (nie musisz jednak trzymać się ich kurczowo). U mnie do planów należą głównie „rzeczy do załatwienia”, które nie mają konkretnej daty realizacji (np. badania, wizyty w urzędach, instalacja certyfikatu na www, etc.) i te sprawy, na które chciałabym znaleźć więcej czasu w nadchodzących miesiącach (np. więcej czasu spędzać na świeżym powietrzu, więcej czasu poświęcić na czytanie lub gotowanie). Lista planów ma charakter informacyjny – nie jest jeszcze zobowiązaniem.
Po drugie, zdecyduj jakie będą Twoje konkretne cele na najbliższy miesiąc. Za miesiąc wskażesz kolejne, a za miesiąc kolejne. Cele są już zobowiązaniem, dlatego nie ma sensu zastanawiać się dziś, co będzie za 6 miesięcy – trudno przewidzieć co wydarzy się w tak długim odcinku czasu. Prawdopodobnie miniesz się z prawdą i będziesz niezadowolona, że nie udało Ci się stanąć na wysokości zadania. Konkretne cele zawsze realizuję w skali miesiąca, bo myślę, że to rozsądny czas, który pozwala na rzetelną ocenę sytuacji.
Podpowiedzi:
- Plany zakładają możliwość zmiany okoliczności, Twojego myślenia, potrzeb i nie wiążą się z negatywnymi emocjami („muszę, bo postanowiłam”). Różnią się od postanowień (czyli wiążącej, twardej umowy z samym sobą) brakiem przymusu ich realizacji i przypominają raczej drogowskazy i wskazówki niż nakazy jazdy określoną drogą.
- Wiesz już z tego wpisu, dlaczego nie robię charakteryzującej się długim terminem przydatności The Bucket List. Plany w skali roku i cele w skali miesiąca są jej idealnym zamiennikiem.
Krok 5: Sesja pytań i odpowiedzi
Na koniec najciekawsze! 🙂 Otwórz notatkę w Evernote (lub inny dokument „w chmurze”) i zapisz kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt pytań, które mógłby zadać Ci scenarzysta, gdyby chciał najwierniej odtworzyć Twoją postać w filmie. Do listy możesz dodać również te pytania, które wydają Ci się ciekawe.
Gdy skończysz, zapisz plik, utwórz nowy dokument i odpowiedz na pytania. Na koniec znowu zapisz plik i… wróć do niego dopiero za rok. Co roku wracaj do pliku z pytaniami i dopisuj aktualne odpowiedzi, nie wykreślając poprzednich. Użyj innego koloru czcionki i zaznacz datę aktualizacji.
Podpowiedzi:
- Niektóre z pytań mogą być banalne (jakie jest Twoje ulubione danie, gdzie pracujesz, co robiłaś dzisiaj rano), inne ciekawsze (jak to o miejsce, w którym chciałabyś mieszkać), jeszcze inne poważne i znaczące (np. co najbardziej cenisz w ludziach, jakie są Twoje życiowe wartości, czego chciałabyś nauczyć swoje dziecko, czego się boisz, etc.). Nawet śniadanie może świetnie opisać Twój styl życia, dlatego nie rezygnuj z pytań, które wydają się błahe i nic nie znaczące. Według mnie to one najcelniej i najdogłębniej opisują nasze życie.
- Zweryfikowanie aktualnych odpowiedzi ze sposobem życia i myślenia sprzed roku, jest ciekawe i baaardzo zaskakujące, zważywszy na kontrast, jaki zrodził się w ciągu zaledwie 12 miesięcy. Większość zmian to procesy, których na co dzień nie widzimy, bo nie przyglądamy się drobiazgom.
- Co da Ci lista pytań z odpowiedziami? Przede wszystkim znakomitą rozrywkę, ilekroć na nowo będziesz podchodził do listy. 😉 Do tego mnóstwo przemyśleń i lepszą znajomość siebie i swoich życiowych preferencji, plus wiedzę przyczynowo-skutkową o zmianach w swoim życiu. A przede wszystkim wielki dystans do każdego swojego wyboru i do tego, co w danej chwili uważasz za prawdziwe i wartościowe. To świetna metoda „śledzenia” zmian w swoim postrzeganiu świata.
Pamiętaj, że 5 powyższych punktów możesz zrealizować zawsze, niezależnie od daty w kalendarzu.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
Dziękuję, że tu jesteś! Mam nadzieję, że te kilka pomysłów dostarczyło Ci inspiracji. W Nowym Roku życzę Ci, żebyś realizowała życie na własnych warunkach – zgodnie z własnymi oczekiwaniami, potrzebami i marzeniami. Żeby nie zabrakło Ci życzliwości, dobra, miłości i zdrowia – to najlepsze paliwo do działania.
Jestem bardzo ciekawa jakie porządki w swojej głowie robisz z okazji nowego roku. Daj znać poniżej! 🙂
Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować: