Tu i teraz 02/2019 | Lutowa lista przeżyć

Ostatnio jestem zainspirowana krążącą na Instastories Listą Przeżyć. Początek dała jej pewna cudowna, ciepła i mądra osoba, którą od lat podczytuję – Edyta Zając. Na Listę Przeżyć mają trafiać rzeczy przyjemne i budujące, takie, które są związane z doświadczaniem i satysfakcjonującym przeżywaniem własnego życia.

To całkiem miła odmiana, biorąc pod uwagę, że listy zapisujemy zwykle mnóstwem obowiązków lub rzeczy do poprawienia w nas samych. Tyle razy na siłownię, o tyle mniej słodyczy, to i to kupić, tam pójść, to załatwić. Aż chce się czasem schować pod kołdrą przed tymi wszystkimi zadaniami! 😉 A Lista Przeżyć to właśnie takie punkty, dla których masz ochotę wygrzebać się z łóżka, by z entuzjazmem zacząć nowy dzień. 🙂

Wymyślenie i spisanie raz w miesiącu tych kilku-kilkunastu rzeczy, które chcę dla siebie zrobić, to idealny sposób na pielęgnowanie miłości do samej siebie. Luty to przecież miesiąc miłości, kiedy więc zacząć, jeśli nie właśnie teraz? 🙂

Mam nadzieję, że poczujesz się zainspirowana do stworzenia własnej Listy Przeżyć i do zagłębienia się w temat pisania osobistego. Koniecznie zajrzyj do wpisu na temat List Przeżyć u Edyty – znajdziesz w nim całe mnóstwo inspiracji!

Moja lutowa lista przeżyć:

Postanowiłam w lutym regularnie wracać do tej listy i wykreślać z niej to, co już udało mi się przeżyć. Jeśli widzisz skreślenie, to dlatego, że dany moment już za mną. 🙂

Przygotować The Best Of minionego roku

Ulubiona książka, płyta, odkrycie roku, moment, miejsce, przepis, zmiana… Lubię zastanawiać się nad takimi rzeczami i patrzeć z perspektywy na czas, który minął. Nie miałam na to czasu w styczniu, ale kto powiedział, że nie można zrobić tego w lutym?

Zabrać schroniskowego psa na spacer

Na spacer ze schroniskowym psiakiem szykuję się już od dawna, ale na razie – wstyd się przyznać – jeszcze nie udało mi się tego zrobić. Na szczęście, co raz to przypomina mi o tej aktywności Agnieszka Lifemanagerka, pokazując swoje spacery. Agnieszka, uwielbiam Cię za to, jak wykorzystujesz swoje zasięgi do siania kolejnych ziarenek dobra! Jesteś moim mistrzem.

Słuchać dźwięku gitary

Lubię to charakterystyczne skrzypnięcie strun pod palcami K., a najbardziej na świecie finał Stairway to Heaven w Jego wykonaniu. Dobrze czasem po prostu usiąść, zasłuchać się i nie robić w tym czasie nic innego…

Świętować po naszemu Dzień Zakochanych

Jeśli tylko mamy taką możliwość, bierzemy 14 lutego wolne i organizujemy sobie wyjątkowy dzień we dwoje – to już tradycja. Punktem obowiązkowym jest śniadanie na mieście, które, ze względu na porę, należałoby nazwać lunchem, a potem kolacja we własnym domu, najczęściej zwieńczona oglądaniem dobrego filmu! Najlepiej, bo bez długiego oczekiwania na stolik i odstrojonych jak stróż w boże ciało par wokół nas. 😛

Środek dnia to już freestyle: spacer, kino, galeria, muzeum, wycieczka do lasu, kawiarnia – o czternastej w środku tygodnia wszędzie jest pusto!

Pójść do kina na Bohemian Rhapsody

Ten punkt wypełnię prawdopodobnie najszybciej, bo dokładnie za godzinę i dziesięć minut zaczyna się nasz seans. Freddie od zawsze miał szczególne miejsce w moim sercu i dlatego trochę boję się tego filmu. Bo czy ktokolwiek jest w stanie wcielić się w człowieka, który jest jeden, jedyny i nie do skopiowania?!

Ok, każdy jest jeden i jedyny, ale Freddie Mercury to postać obdarzona taką charyzmą i wewnętrzną siłą, że nie jestem pewna, czy możliwe jest wiarygodne zagranie takiej osobowości.

Obejrzeć wybrane filmy, nominowane do Oscarów

Do tej pory widziałam Wyspę psów Wesa Andersona, Krzysiu, gdzie jesteś? i Zimną wojnę, a na mojej liście są jeszcze: Green Book, Pierwszy Człowiek, Żona, Mary Poppins powracaThe Star Is Born i oczywiście Bohemian Rhapsody. To aż sześć filmów i pewnie nie uda się zobaczyć wszystkich jeszcze w tym miesiącu, ale nawet dwa lub trzy będą niezłym wynikiem.

PS. Na Netflixie dostępny jest film Roma – nominowany do Oscara w kilku kategoriach!

Zorganizować wieczór puzzli ze śpiewaniem piosenek!

Brzmi to jak impreza dla emerytów i wiesz co? Chyba tak właśnie jest! Robimy herbatę, wyjmujemy pudło puzzli, włączamy fajną muzykę i zaczynamy się wygłupiać przy „wieje sandałem z masłeeem”, albo wczuwamy się w piosenki z musicali. „Hakuna Matata” też jest na playliście!

Puzzle i śpiewanie to najbardziej odprężające połączenie świata. 🙂

Pójść poczytać do kawiarni

Od kiedy się przeprowadziliśmy, wychodzimy duuuużo rzadziej, ale też nie jest to jakaś specjalna przykrość. Bardzo cieszymy się z nowego miejsca i jest nam tu naprawdę dobrze. Mimo to zdążyłam lekko zatęsknić za dawnym przesiadywaniem w kawiarni z książką, pyszną kawą i gwarem wokół! Nic nie może mnie wtedy odciągnąć od czytania.

Przygotować domową, zimową herbatę

Jasne, można kupić gotową mieszankę, ale dla mnie to nie to samo. Marzy mi się własny kubek gorącej senchy, z kawałkami pomarańczy, goździkami i ziarenkami kardamonu w środku. A na talerzyku obok pachnąca, bo dopiero co obrana, mandarynka. Ach… już czuję te zapachy!

Zrobić sesję dla własnej satysfakcji

O wiele więcej radości niż stawanie przed aparatem sprawia mi fotografowanie, co pewnie dobrze widać po proporcjach moich i przeze mnie zrobionych zdjęć na blogu. 😉 Wreszcie wszystkie zdjęcia klientów obrobione, mam więc czas na to, by zrobić coś dla własnej przyjemności i na własnych warunkach. Marzą mi się zimowe zdjęcia w czarnym golfie naciągniętym aż po nos.

Zrobić zdjęcia samej sobie (lub poprosić o to!)

Mimo, że zawsze bardziej cieszy mnie robienie zdjęć innym, muszę przyznać że i mi przydałoby się kilka nowych portretów. Po pierwsze, sama jako odbiorca internetowych treści lubię oglądać zdjęcia ludzi (bardziej niż przedmiotów). Mam poczucie, że dzięki temu miejsca w sieci stają się bardziej ludzkie i autentyczne. Po drugie, myślę, że w przypadku każdego zawodu, dobrze czasem stanąć po drugiej stronie!

Czytać książkę na głos

Jedną z rzeczy, które lubimy robić wspólnie z K. jest czytanie sobie wzajemnie książek na głos. Jedyny minus jest taki, że głos K. działa na mnie tak odprężająco, że potrafię niechcący zupełnie odpłynąć w sen. 😛

Odkryć kilka przepisów z nowej książki kucharskiej

Niedawno pokazywałam na Instastories jedną z najpiękniejszych książek kucharskich, jakie kiedykolwiek miałam w ręku. To Prosto z roślin Alicji Radej – właścicielki dwóch słodkich psiaków, pięknego domu i bezsprzecznie niezwykłej osobowości. Książka jest nie tylko pięknie wydana, ale też pełno w niej smakołyków, na które już od dawna mam ochotę.

Alicję można śledzić na Instagramie – robi przepiękne zdjęcia codzienności.

Odkryć nową muzykę

Coś, czego nigdy wcześniej nie słyszałam, a co poruszy czułą strunę mojego serca. Często znajduje się takie smaczki zupełnie przypadkiem, ale przypadkowi można przecież trochę pomóc.

Lubię przesłuchiwać w trakcie pracy nad zdjęciami dedykowane (na podstawie słuchanej wcześniej muzyki) playlisty Spotify, a następnie przesłuchiwać inne albumy wybranych artystów. Czasem w ten sposób dokopuję się do zupełnie magicznych kawałków!

Uprzytulnić wnętrze… jeszcze bardziej!

Na początku roku (link) pisałam o moich planach stworzenia ściennej galerii od podłogi, aż po sufit! Od tego czasu moja wizja galerii zmieniła się już ze trzy razy. 😛 Obecnie, zamiast porozrzucanych po ścianie ramek różnego rodzaju i różnej wielkości, zamarzyło mi się sześć prostych, czarnych ram, wiszących równo w dwóch rzędach, z grafikami, zdjęciami i słowami, wyeksponowanymi jeszcze bardziej dzięki szerokim passe-partout.

W końcu wypadałoby powiesić też dwie srebrne ramki nad stolikami nocnymi w sypialni. Wielka rama tuż nad głową zawsze budziła we mnie lęk o życie. 😉 Mam już pomysł na ich wypełnienie, czas zająć się realizacją!

Stworzyć kolejną listę na marzec!

Pełną wiosennych aktywności, spacerów i nowych miejsc!


Planujesz stworzyć własną liczbą przeżyć na luty?

Na co na pewno nie może zabraknąć na niej miejsca? Dla mnie to ciekawy eksperyment – jestem ciekawa ile z moich lutowych planów dla siebie uda mi się zrealizować! 🙂

Jeśli artykuł Ci się podobał, możesz polubić fanpage Zenbloga i śledzić blog w serwisie Bloglovin’ i na Instagramie (na Instastories pojawiam się najczęściej!). Będzie mi miło, jeśli dołączysz do obserwujących lub podzielisz się tym wpisem z innymi!

Inne wpisy, które mogą Ci się spodobać:

Kim jestem?

Aneta Kicman

Fotograf, freelancerka, magister filologii polskiej, optymistka, miłośniczka roślinnego jedzenia i życia w zgodzie ze sobą.

Moja firma:

Notatki z marginesów:

Miłość jest sposobem bycia. Energią emanującą z nas, gdy uwolnimy to, co ją blokuje.

- David R. Hawkins

Linki polecające:

Czego słuchać w trakcie pracy:

Ostatnio na blogu:

Zobacz również:

Instagram