Jak czytać książki rozwojowe, by czerpać z nich jak najwięcej – moje sposoby

Czytamy wartościowe książki, bo chcemy się doskonalić, ale niestety nie zawsze czas nad nimi spędzony przynosi upragnione efekty. Chłoniemy jedną książkę za drugą, a nasze życie nie zmienia się. Z czasem sam proces przestaje sprawiać satysfakcję. Zastanawiamy się: czy nie czytamy za mało, czy nie wybieramy książek zbyt łatwych? A nasz błąd polega tylko na tym, że traktujemy książki, jako wiedzę do przyswojenia, a nie inspirację do tworzenia!

Książka rozwojowa – czyli jaka?

To nie musi być podręcznik ani poradnik. Nie musi dotyczyć sfery zawodowej. Może należeć do dowolnego gatunku literackiego. Niektóre książki rozwojowe będą wymagać od nas konkretnego działania, wartość innych będzie stanowić samo poznanie (rozumienie) i to ono, subtelnie, doprowadzi nas do życiowych zmian.

Wspólnym kryterium dla książek rozwojowych jest inspirowanie czytelnika do przekraczania jego własnych granic – intelektualnych, mentalnych, świadomościowych, tych związanych z umiejętnościami czy z kompetencjami.

Dla mnie i dla Ciebie będzie to z pewnością inny zestaw książek. 🙂 Moją listę możesz zobaczyć tutaj.


Jak czytać książki rozwojowe,
by wynieść z nich jak najwięcej?

1. Czytaj kilka książek na raz

To mój najważniejszy książkowy lifehack. Możesz czytać w ten sposób różnorodne tematycznie książki, ale najwięcej zyskasz, układając na swoim nocnym stoliku kilka lektur dotyczących podobnej tematyki. W końcu najskuteczniej uczymy się języka, gdy się nim otaczamy, prawda? Nie tylko dlatego, że osłuchujemy się z jego brzmieniem i nie tylko dzięki ogromnej podaży słownictwa, ale także dzięki różnorodności źródeł – każdy rozmówca używa języka inaczej, podobnie jak każdy autor książki inaczej mówi o danym temacie.

Czytając synchronicznie (na zmianę) kilka książek o zbliżonej tematyce poznajesz temat w o wiele bardziej przekrojowy sposób. Taka polifonia głosów w obrębie jednego zagadnienia pomaga w przyswajaniu wiedzy i pozwala spojrzeć na daną kwestię z więcej niż jednej perspektywy. Przestajesz patrzeć przez pryzmat osądu jednej osoby, zaczynasz myśleć i wyrabiać sobie własne zdanie.

Aha, wcale nie muszą to być książki dokładnie o tym samym. Przykładowo, lektura Sapiens. Od zwierząt do bogów Harariego znakomicie uzupełnia się z Potęgą mitu Campbella, a obie są lepiej rozumiane, jeśli mamy przy tym już jakieś pojęcie o rozwoju ludzkiej świadomości, a do tego oglądaliśmy Gwiezdne wojny. 😉 Dołożenie do tego zestawu podcastu Sama Harrisa czy treści Jordana Petersona to już będzie pełne otoczenie się tematem! 😛

2. Rób notatki. Wszędzie!

Na memo karteczkach, marginesach książki, w notatnikach, zeszytach, Evernocie lub w zwykłym pliku tekstowym. Jeśli nie masz czasu, korzystaj z aplikacji głosowych i dyktuj, ale koniecznie rób notatki na bieżąco, wraz z czytaniem. Mogą być skrótowe lub rozbudowane, zaznaczać tylko czego dotyczy strona lub wypunktowywać najważniejsze wartości rozdziału. Mogą być odniesieniem do innej książki lub innego autora, filmu, muzyki, dopełnieniem lub uproszczeniem myśli.

Podstawowe, skrótowe notatki robię na marginesach czytanej książki (żeby ułatwiały mi późniejszy wgląd). Na stronie tytułowej (lub na tej z dedykacją) zapisuję analogowe linki – rzeczy, które chcę sprawdzić lub przeczytać później: książki, miejsca, postaci, o których wspominał autor, czasem fragment piosenki, usłyszanej w trakcie czytania, którą chcę później odnaleźć, a czasem najważniejsze myśli książki. Przy tytułach rozdziałów robię krótkie podsumowania, które pomagają mi później szybko przypomnieć sobie treść – to króciutkie równoważniki zdań, w punktach. Gdy miejsca w książce jest za mało lub chcę wyraźnie zaznaczyć stronę, dodaję memo karteczkę. Naturalnie nie stosuję tych sposobów zawsze i przy każdej czytanej lekturze – to po prostu repertuar środków.

Dodatkowo przeważnie mam ze sobą mój kieszonkowy notes A6, jeden aż do zapisania do ostatniej kartki, do notowania rzeczy najważniejszych. Są tam inspirujące myśli, które przychodzą mi do głowy w trakcie czytania (często tematy na posty lub rzeczy, którymi koniecznie chcę się zająć) i cytaty. Z niektórych książek przygotowuję też sobie streszczenia w Evernote lub w którymś z większych notesów. Żeby nie zapomnieć, zwłaszcza, jeśli książkę puszczam później w świat. Część takich notatek wykorzystuję do tworzenia postów. 🙂

Robienie notatek to pierwsza próba kreatywnego wykorzystywania nowej wiedzy. Wtedy zaczynamy rozumieć i przekładać treści na własny język (a więc utrwalać), kojarzyć z tym, co czytaliśmy gdzie indziej, rozwijać. Rzeczy ujęte we własne słowa zostają z nami nieporównywalnie dłużej! Niektórzy, dla lepszego utrwalenia, robią też notatki wizualne i mapy myśli. Ja się z nimi nie zaprzyjaźniłam, ale rozumiem, że dla kogoś mogą być przydatne. Musisz znaleźć swoje sposoby.

Oto część moich notesów – czwarty od lewej jest moim dyżurnym A6, a te większe służą do dłuższych zapisków rozwojowych i blogowych (każdy notes to inny projekt).

3. Podkreślaj ważne fragmenty

Banał, prawda? A tak wiele osób boi się dotknąć kartkę choćby ołówkiem! To właśnie przewaga własnych książek nad bibliotecznymi – możemy po nich grezdać, rysować, pisać, podkreślać fragmenty i oprawiać je w rysunkowe ramki. W ten sposób najlepiej przyswajamy, zwłaszcza jeśli mamy naturę wzrokowca.

Książki z gotowymi, wytłuszczonymi fragmentami tekstu i oznaczeniami na marginesach wcale nie są lepsze od tych z pustymi marginesami. W rzeczywistości dużo bardziej wolę dokonać notatek własnoręcznie. To o wiele lepsze dla naszego mózgu i pamięci.

Wyróżnianie kluczowych treści ma jeszcze jedną zaletę: łatwiej zrobić szybki przegląd przeczytanych fragmentów (lub całych książek) i przypomnieć sobie najważniejsze myśli. Jeśli korzystasz z Kindle’a, wszystkie elektroniczne podkreślenia możesz wygodnie przeglądać (a nawet przeszukiwać) dzięki aplikacji Clippings.io – bardzo polecam!

4. Sprawdzaj wszystko, co Cię zaciekawi

Kiedy trafiam na jakieś zagadnienie, o którym chcę wiedzieć więcej – sprawdzam na bieżąco. Dlatego gdy czytam, zawsze muszę mieć przy sobie naładowany telefon. 😉 Później nie będę pamiętać kontekstu, a poza tym emocje opadną i pewnie zapomnę sprawdzić.

Sprawdzaj na bieżąco (ew. notuj do późniejszego sprawdzenia, jeśli masz większą siłę woli niż ja, na przykład na wewnętrznej stronie okładki lub karteczkach) nazwiska, słowa, zagadnienia i książki, o których chcesz wiedzieć więcej. Często w ten sposób znajduję kolejne lektury lub fascynujące postaci!

Notatkami z Kindle’a możesz łatwo zarządzać w aplikacji Clippings.io.

5. Starannie dobieraj lektury

Wprowadź ostrą selekcję i wybieraj tylko te lektury, które naprawdę zasługują na Twój czas. Zanim zdecyduję się kupić lub wypożyczyć daną książkę, zawsze robię solidny research: sprawdzam recenzje na Lubimy Czytać i Good Reads, szukam informacji na blogach, a na przeczytanie decyduję się najczęściej dopiero wtedy, gdy dany tytuł widzę zwykle po raz wtóry i to jako rekomendację od cenionej przeze mnie osoby.

Nie kieruj się wyłącznie ocenami książki w serwisach z recenzjami. Wiele wartościowych lektur bywa niedocenianych, a niektóre całkiem głupie, otrzymują świetne noty. 😉 Czytaj konkretne opinie i sprawdzaj, kto je napisał. Jeśli odkryjesz, że wśród rekomendowanych przez daną osobę książek są te, które podobały się i Tobie – jesteś w domu.

Wybieraj książki, polecane przez autorytety. Wielu znanych ludzi, zajmujących się dziedziną biznesu, nowych technologii, sztuki czy nauki publikuje swoje listy rekomendowanych lektur, publikuje zdjęcia aktualnie czytanych na Instagramie, najbardziej wartościowe swoim zdaniem tytuły poleca w swoich książkach lub wywiadach. W ten sposób, z polecenia Leszka Możdżera, trafiłam na książki Davida R. Hawkinsa – mało znane, świetne lektury o rozwoju świadomości.

Bill Gates radzi dodatkowo: czytaj wszystko autorów, których cenisz.

A oto kilka sprawdzonych list z wartościowymi tytułami, w których sama korzystam:

Gate’s Notes – blog Billa Gates’a
Oprah’s Book Club – klub książki Oprah’y Winfrey, w którym poleca między innymi książki Eckharta Tollego
65 książek do przeczytania w życiu – według Richarda Bransona
Bukbuk – wywiady Anny Dziewit-Meller, z polecanymi lekturami
Czytelnia Jak Oszczędzać pieniądze – książki rekomendowane przez Michała Szafrańskiego
Złota lista – lista książek dla dzieci i dorosłych, rekomendowanych przez Fundację Cała Polska Czyta Dzieciom
Dużo Dobrych Książek – Zenblogowa lista książkowych rekomendacji. 🙂

6. Kwestionuj i miej dystans

Nigdy nie traktuj słowa pisanego, jak prawdy objawionej. Choćby autorem książki był najznamienitszy znawca tematu, możesz się z nim nie zgadzać. Zarówno w jakiejś sferze, jak i w kluczowych sprawach. Poddawaj w wątpliwość, porównuj, sprawdzaj i myśl. Ale, ale! Dystans wcale nie jest tożsamy z porzucaniem każdej książki, w której natrafisz na zdanie, które Cię odpycha.

Zaakceptuj fakt, że Ty i autor jesteście indywidualnościami i z pewnością będą między Wami różnice w poglądach. Czasem będą wynikać z różnych doświadczeń, czasem z różnych założeń, czasem z zaawansowania w dociekaniach. Ale nie jest to powód, by porzucać książkę! Możliwe, że poczujesz się przekonana gdy lepiej poznasz nowy punkt widzenia, możliwe też, że pozostaniesz przy swoim. Ale czytaj dalej, przynajmniej jeszcze kawałek, żeby przekonać się, czy mimo różnic, nie weźmiesz z książki czegoś dla siebie.

Mogłabym wymienić mnóstwo lektur, które dały mi bardzo dużo, mimo że z niektórymi ich fragmentami zupełnie się nie zgadzam (lub nie zgadzałam się). Nie potrzebujemy idealnej kompatybilności, by wziąć coś dla siebie.

Dopisek „hm…” na marginesie książki zwiastuje mój sceptycyzm. 😉

7. Nie odhaczaj na siłę

Nie męcz książek do końca za wszelką cenę. Porzucaj w trakcie czytania te lektury, dzięki którym na pewno obecnie nie wzrastasz i które nie rozwiązują Twoich aktualnych problemów. Daruj sobie te książki, które Cię nudzą, nużą, które w tym momencie po prostu do Ciebie nie trafiają. Możliwe, że wrócisz do nich w przyszłości, albo że już dały Ci to, co miały Ci dać. Nawet jeśli przeczytałaś zaledwie kilka pierwszych stron. Czytanie książek, które nie są dla nas do końca zrozumiałe także nie ma sensu. Może przez moment połechcesz swoje ego, a czasu stracisz co niemiara!

Nie twórz długich, żelaznych list książek do przeczytania, na przykład na cały rok. Nie dopuść, by kwitło w Tobie książkowe fomo i nie dąż do narzucania sobie norm do spełnienia. Czytanie książek jest jak podróżowanie – po każdej wyprawie jesteś innym człowiekiem, ale sama wyprawa także jest celem.

8. Czytaj to, co jest ważne teraz

Rozważ czy na pewno masz tak dużo czasu (w tym tygodniu, ale też po prostu w życiu!), by (1) zgłębiać dziedziny, które interesują Cię ledwo-ledwo, (2) czytać książki, które dotyczą rzeczywistości, która nie jest lub na razie nie jest Twoją, (3) uczyć się jak rozwiązywać problemy, które tylko potencjalnie mogłyby być Twoimi.

Możemy tworzyć sobie w głowie całe zestawy potencjalnych trudności, które nigdy nam się nie przydarzą i tracić masę czasu na naukę strategii radzenia sobie z nimi, choć nigdy nie staniemy w ich obliczu. Nie ma sensu. Możesz przecież sięgnąć po te książki dokładnie wtedy, gdy będą Ci potrzebne – w dobie bibliotek, czytników i ogromnego rynku księgarskiego są na wyciągnięcie ręki (no może z pominięciem niewznawianych pozycji).

Uwolnij od takich książek siebie, swój czas i półki. Możesz przecież czytać to, co jest idealnie dla Ciebie – co trafia w moment w Twoim życiu, potrzebę i doświadczenie. Teraz zajmij się tym, co jest ważne teraz.

To moje ulubione spośród notesów A5! Mają świetny, nieprześwitujący, kremowy papier, dostępne są w różnych oprawach i z wnętrzem w drobną kratę, w linię, w kropki lub z gładkim. Ja jestem wierna tym w kratę. To już któreś z kolei i chyba trafią do ulubieńców miesiąca! 🙂

9. Zaplanuj czas tylko na czytanie

Jak dziwnie by to nie brzmiało: wpisz czytanie do kalendarza. Czytanie często traktujemy jako oddawanie się przyjemnościom i znajdujemy dla nich miejsce dopiero po uwzględnieniu dużo „ważniejszych” planów, jak zakupy, pranie i prasowanie czy codzienny, sieciowy research (tak, pod tym pojęciem kryje się między innymi prozaiczna czynność scrollowania Fejsa).

Niech to w końcu zostanie głośno powiedziane: czytanie wartościowych książek jest ważnym elementem życia. Jesteś usprawiedliwiona. Powiedz to sobie głośno, jeśli dalej jest w Tobie nuta niepewności.

Ja sama mam tendencję do odkładania książki, by zająć się domowymi obowiązkami lub pracą (na freelansie zawsze przecież jest jeszcze coś, co można zrobić, chociażby zadbać o marketing). Dlatego biorę książki pod pachę, idę do kawiarni, zamawiam pyszne smoothies, kawę lub herbatę i przed dwie godziny z przyjemnością i bez żadnych wyrzutów sumienia oddaję się czytaniu.

Jeśli nie masz czasu wieczorami, czytaj rano. Jeśli nie masz czasu w tygodniu, wybierz się gdzieś z książką w weekend. Wyjdź z nią z domu, tak by nic nie miało szansy oderwać Cię od lektury.

10. Wracaj do przeczytanych książek

Pracuj z nimi. Wcielaj w życie. Dziel się wartością z innymi. Notatki tylko to ułatwią. 🙂 Jak w każdej dziedzinie życia, tak jeśli chodzi o książki: dzielenie się dobrem, przynosi więcej dobra w naszym życiu. A więc do dzieła! 😀


Jeśli artykuł Ci się podobał, możesz polubić fanpage Zenbloga i śledzić blog w serwisie Bloglovin’ i na Instagramie. Będzie mi bardzo miło, jeśli dołączysz do obserwujących lub podzielisz się tym wpisem z innymi! ?


A Ty piszesz po swoich książkach? 😀

A może masz jakieś swoje, osobliwe sposoby na lepsze przyswajanie wiedzy z książek i wcielanie jej w życie?
Daj znać! Czekam na wszystkie odpowiedzi w komentarzach. 🙂


Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować:

  • Piękny i wartościowy tekst! Porzucam książki, jeśli czuje, ze nic mi nie dają i kreślę i zapisuję po książkach. Lubię to.

    Ciekawe spostrzeżenie co do ilości notesów. Ja mam dwa na razie i faktycznie do dwu projektów. Dziękuję za polecenia książkowe!

  • Aneta jak zawsze u Ciebie piekny i wartosciowy tekst. Lubie robic notaki i podkreslac wazne dla mnie fragmenty w ksiazkach – wtedy rzeczywscie najwiecej zapamietuje i najlepiej przyswajam.

  • Jestem straszną estetką i perfekcjonista jeżeli chodzi o książki. Można powiedzieć, że byłam, bo traktowałam je, jak święte relikwie. Czytając starałam się nie rozszerzać, chuchałam, dmuchałam, o zaznaczaniu nie było mowy. Odkąd wzięłam ołówek i samoprzylepne kartki i stwierdziłam, olać to, bo liczy się to co wyniosę z lektury, czytam więcej i z większym zrozumieniem.

    Tak jak piszesz – podkreślaj i notuj – moje odkrycie, które mega pomogło.

    Jednak do pierwszego punktu się nie mogę zastosować, bo gdy czytam wiele na raz to później w rezultacie nic nie rozumiem…

    Pomocny tekst! Udostępniam u siebie 🙂

  • Zazwyczaj podkreślam wszystko co mnie zaciekawi i zainspiruje w książkach i robię notatki, a potem dociekam, sprawdzam co mnie interesuje i rozszerzam wiadomości. 😉 Nie lubię natomiast czytać kilku książek jednocześnie, ale jeśli komuś pasuje, to super jak najbardziej 🙂

    • Mam tak samo, zaznaczam wartościowe dla mnie fragmenty i do nich wracam po czasie 🙂

  • Bardzo cenny artykuł. Jest jeszcze bardzo ważna rzecz. Wiedzę trzeba praktykować. Teoria zostaje teorią, dopiero praktyka czyni mistrza.

  • Nie piszę. 🙂 Zawsze mam ten problem, że kiedy już zaczynam podkreślać cokolwiek w książce, zaczynam podkreślać niemal wszystko, bo wszystko wydaje mi się ważne i boję się, że o czymś zapomnę. Ostatnio na książki rozwojowe mam też alergię, bo sporo takich zagadnień pojawia się u mnie w pracy i w wolnym czasie potrzebuję czegoś luźniejszego. Chętnie wróciłabym jednak do tego za jakiś czas i wypróbowałam Twoje sposoby, bo mam wrażenie, że na ogół czytam książki rozwojowe dość pobieżnie i niewiele z nich wynoszę.
    Jest jednak jeden sposób czytania (poza czytaniem kilku książek na raz – tutaj przybijam Ci piątkę), który bardzo lubię i dobrze koresponduje z tym, jak lubię się uczyć. Dla mnie najlepszym nauczycielem są symbole, intuicja, zgodność przyswajanych treści czy obrazów z czymś, co jest aktualnie żywe we mnie. Czymś, co dobrze wpisuje się w ten sposób przyswajania treści jest dla mnie poranny rytuał z otwieraniem książki na chybił-trafił i czytaniem wylosowanego fragmentu. Czasami treści, które natrafiam zaskakująco dobrze podsumowują moje rozmyślania ale też trafiają do mnie z większą siłą, niż gdybym przyswoiła je, czytając książkę krok po kroku. Zdarza Ci się robić coś podobnego?

Kim jestem?

Aneta Kicman

Fotograf, freelancerka, magister filologii polskiej, optymistka, miłośniczka roślinnego jedzenia i życia w zgodzie ze sobą.

Moja firma:

Ostatnie posty

Tagi

Najpopularniejsze posty

Czego słuchać w trakcie pracy?

Instagram