Luty i marzec w skrócie | Najtrudniejsza strona freelancingu, wartościowe książki i na co pójść do kina

Dni mijają spokojnie. Może nawet za spokojnie pod względem zawodowym. Widzisz: tak źle i tak nie dobrze – chcielibyśmy, żeby zawsze był środek, a życie przechyla się ciągle z lewej na prawą i z powrotem. To żadna sztuka mieć spokój w tym idealnym balansie po środku. Sztuka mieć spokojną akceptację dla tych odchyleń od ideału.

Fotografia i praca

Skupiam się na marketingu, przygotowuję nową odsłonę firmowej strony i uzupełniam blog firmowy o nowe materiały – na razie jeszcze te z 2016 roku. 🙂 Patrzę na to lato na zdjęciach, na szczęśliwych ludzi przed ołtarzem, na cały ten galimatias na przygotowaniach i multum emocji od pierwszego do ostatniego kadru i… nie mogę doczekać się nowych opowieści.

Zbliżające się reportaże mają w sobie tajemnicę – nie są jeszcze sfotografowane, a więc można chwycić je na tysiące różnych sposobów. To chyba ta najbardziej ekscytująca, poza emocjonalnością ludzi, strona ślubnej fotografii. Czekanie na zapisanie historii w kilkuset prostokątach światła i cienia to takie uczucie, jakby ktoś pozwalał Ci przeżywać życie kilkaset razy na nowo. Zawsze się zastanawiasz jak to będzie, jakie zbiegi okoliczności dopiszą, co zrobisz inaczej.

Ale zawsze są też obawy: czy będzie tych historii wystarczająco dużo do opowiedzenia? Bardzo byśmy chcieli. Chyba nigdy nie jest tak, że możesz sobie powiedzieć jestem pewna. To właśnie ta najtrudniejsza strona freelancingu.

Relaks i życie

Co działo się w lutym? Aha, walentynki! Nasze walentynki nie są zbyt huczne – nie ma setek róż, kąpieli w ich płatkach ani wykwintnych, wyjściowych kolacji, na które trzeba założyć małą czarną. Zawsze jest dobre jedzenie i dużo miłości. Za to je tak lubię! W tym kontekście zastanawiają mnie wszystkie głosy w dyskusji o obchodzeniu walentynek, które mówią o komercji, obowiązku kupowania kwiatów lub drogich prezentów i tłoczenia się w kinach i knajpach z innymi parami. Czy niektórych rzeczy w życiu nie traktujemy po prostu zbyt poważnie?

Aha, skoro jesteśmy przy temacie miłości: na Zenku od 14 lutego wisi bardzo fajny post, z książkami o miłości, ale prawdopodobnie takimi, jakich się nie spodziewasz: 5 książek o miłości, które odmienią Twoje relacje. 🙂

5 cennych książek

Kubki wypitej herbaty, mnóstwo podkreślonych linijek, przegadanych fragmentów – taką kameralną zimę to ja lubię. W tym roku przyszły do mnie same naprawdę dobre książki, w dodatku idealne do czytania synchronicznie – kilka stron jednej, kilka innej. Jedna drugą uzupełnia i rozwija.

1) Joseph Campbell, Potęga mitu

Potęgę mitu we fragmentach znałam już wcześniej, teraz czytam całość. Joseph Campbell – antropolog, mitoznawca i filozof, to człowiek o tak obszernej wiedzy i otwartej głowie, że zapis rozmowy z nim jest prawdziwą ucztą dla umysłu.

Tematyka książki wymyka się każdej próbie określenia. Najbliżej prawdy będę, jeśli powiem, że jest o tym, kim jest człowiek wszelkich czasów i szerokości geograficznych, i jaka jest nasza wspólna świadomość i istota – jacy jesteśmy pod warstwą kultury, konwenansów, ról społecznych, ego. Książka niezwykła! 🙂

2) Osho, Zdrowie emocjonalne

Osho można uwielbiać, albo nienawidzić, a na jego książkach powinno widnieć ostrzeżenie: tylko dla ludzi o mocnych nerwach – kto czytał, ten wie. 😉 Mam wrażenie, że w każdej swojej książce stosuje rasowy trolling ego czytelnika! W Zdrowiu emocjonalnym znajdziesz wiele o sposobach radzenia sobie z destruktywnymi emocjami i, ogólniej, negatywnym nastrojem.

Podtytuł książki brzmi: Przemień lęk, złość i zazdrość w twórczą energię. Osho pisze o tym, jak dzięki medytacji, uważności i pogłębianiu świadomości własnych reakcji, myśli, emocji i nastrojów zyskać wewnętrzny spokój niezależnie od okoliczności i energię do działania. Bardzo konkretne rady jak obserwować, odpowiedzi na popularne pytania dotyczące uważności, odpuszczania, czy medytacyjnej „bezczynności”, z którą zdarza nam się na początku mieć problem. Jak zawsze przy książkach Osho, zalecam dystans! 🙂

3) Marschall B. Rosenberg, Porozumienie bez przemocy

O Porozumieniu bez przemocy Marschalla Rosenberga pisałam już w poście z książkami o miłości i ostatnio w tekście: Jak przestać się wkurzać na innych (i czy to w ogóle jest możliwe). Non Violence Communication to coś więcej niż metoda prowadzenia dyskusji. Nie chodzi tu o wygraną. To książka o empatii (także tej skierowanej do wewnątrz) i umiejętności wychwytywania prawdziwych potrzeb – swoich i ludzi, z którymi mamy do czynienia – w tym aspekcie ma wiele wspólnego z książką Osho.

Jak się przypadkiem przekonałam, od jej przeczytania reżyser Patryk Vega uzależnia współpracę przy swoich  produkcjach. I rozumiem to doskonale – o wiele przyjemniej obcuje się z ludźmi, którzy nie mają w zwyczaju projektowania na nas swoich własnych emocji.

Domyślam się, że już tworzysz w głowie listę osób, którym przydałoby się przeczytanie Porozumienia bez przemocy. 😉 Na szczęście Rosenberg zaleca, by zacząć od siebie. Techniki NVC można z powodzeniem stosować niezależnie od tego, jak świadomy, życzliwy czy chętny do współpracy jest rozmówca. O to właśnie chodzi!

4) David R. Hawkins, Przekraczanie poziomów świadomości

Tak, wiem – tytuł brzmi naukowo i trochę nudno, ale to książka wybitnie interesująca. Do przeczytania jej zachęcił mnie w którymś z wywiadów Leszek Możdżer. Hawkins systematyzuje w niej typowe zagrywki naszego ego i układa je na mapie poziomów ludzkiej świadomości. Przykładowo, patrząc na świat z perspektywy ofiary lub zamartwiając się o każdy detal, wskakujemy na niższy poziom rozumienia niż wtedy, kiedy przyjmujemy postawę akceptującą i tak dalej.

Hawkins opisuje ewolucyjne, kulturowe i behawioralne przyczyny przyjmowania różnych postaw, dowodzi dlaczego jedna wpędza nas w więcej życiowych kłopotów niż inna (np. obwinianie a wybaczanie) i prezentuje konkretne sposoby na przekroczenie danego poziomu, to znaczy porzucenie nieprawdziwych przekonań.

Raczej do wolnego studiowania niż szybkiego kartkowania – jeśli chcecie, napiszę o niej więcej na Zenblogu. 🙂

5) Apostolos Doxiadis, Logikomis. W poszukiwaniu prawdy

Życiowy przełom! 😉 Przeczytałam pierwszy komiks w życiu. Właściwie Logikomiks czyli powieść obrazkową, jak ujmuje książkę autor. To biograficzna opowieść spod ręki greków, o Bertrandzie Russelu, wybitnym matematyku i logiku, którego życie upłynęło na próbach uporządkowania rzeczywistości. Dzięki teorii typów (podziale zbiorów), Russel stał się ojcem współczesnego programowania, zasłynął również swoimi esejami filozoficznymi. Jakie było moje zdziwienie, gdy doczytując Zdrowie emocjonalne Osho znalazłam w nim odniesienie do Berta!

Komiks dotyka roli logiki i odpowiada na pytanie o to, jak daleko sięga granica logicznego poznania. Spoiler, by zainteresować humanistów: po pierwsze twórcy komiksu wyjaśniają wszystkie zagadnienia po ludzku, a po drugie, tam gdzie kończy się zakres mocy logiki, tam wchodzi, cała na biało, spuścizna literatury – cieszycie się? 😉

Na co warto pójść do kina?

Ze względu na zimno i multikinowe wtorki z biletem za dychę, w niemal każdy wtorek siedzieliśmy na kinowej sali. Warto wybrać się zwłaszcza na Tonyę i Billboardy!

Plan B

To polska produkcja, która opowiada o losach kilkorga bohaterów, tracących w tym samym dniu swoich partnerów. Niezależnie od przyczyny, w każdym przypadku strata jest definitywna. W Planie B jest o wiele więcej realizmu niż w większości polskich produkcji razem wziętych. Wielki plus za temat, czyli godzenie się ze stratą i mówienie zarówno o stratach poważnych i absolutnych, jak śmierć bliskiej osoby, jak i bardziej błahych. Ale właśnie, czy w ogóle możemy powiedzieć, że strata partnera kiedykolwiek jest błaha?

Minusy oczywiście są. Przede wszystkim oglądając Plan B masz wrażenie, że już gdzieś to grali. Nie raz.

Czwarta Władza

Wczesne lata siedemdziesiąte, Washington Post staje przed dylematem: czy wbrew rządowi USA ujawnić opinii publicznej tajne dokumenty i zaryzykować reputację i oskarżenie o zdradę stanu czy dostosować się do zakazu i dalej pozostawać w cieniu New York Timesa. Sama treść papierów i działania rządu pozostają na drugim planie. Na pierwszym Steven Spielberg wbija młotkiem do głowy widza idee równości płci – to przede wszystkim film o kobietach, ich nieskalanej prawości, inteligencji i życiowej zaradności. 😉

Nie były to zmarnowane dwie godziny, ale jakoś szybko przestaliśmy o tym filmie rozmawiać. Pewnie byłoby inaczej, gdyby postaci miały więcej niż jedną cechę charakteru, a sposób przedstawienia kobiet nie był tak tendencyjny.

Jestem najlepsza. Ja, Tonya

Brawurowa historia Tonyi Harding, nie takiej grzecznej łyżwiarki figurowej, która na tytuł musiała pracować ciężej niż swoje koleżanki z dobrych domów, z nieskazitelnymi włosami i eterycznym sposobem bycia. Tonya po prostu taka nie była. Miała za to coś, czego nie miały tamte – trudne doświadczenia, które popchnęły ją do walki o mistrzostwo i potrójnego axla w repertuarze.

Jestem najlepsza to film świetnie zrobiony od strony technicznej i budowania napięcia (choć chciałabym, by więcej miejsca poświęcono w nim konkurentce Tonyi!). Brawa należą się także charakteryzatorom. Margot Robbie i Allison Janney w rolach Tonyi i jej matki są nie do poznania, a Allison Janney zasłużenie zdobyła Oscara na rolę drugoplanową. Naprawdę warto zobaczyć!

Madame

To prosty i lekki film, z lepszymi i słabszymi momentami. Ma swoje mocne strony: kameralny nastrój paryskiej, arystokratycznej rezydencji, postaci, których nie da się nie polubić i otwarte zakończenie. Narracja jest błaha i prowadzona w allenowskim stylu: bogate małżeństwo urządza przyjęcie, na którym, z powodu fanaberii pani domu, w roli gościa wystąpić ma jedna ze służących. Jak to zwykle bywa, z pozornie niewinnego kłamstewka rodzi się wielki galimatias.

Madame może brakuje błyskotliwych dialogów na miarę Allena, ale to nadal miły film. 🙂

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri

Na koniec prawdziwa perła. W małym miasteczku w Missouri, jednym z tych, w których z pewnością nie chciałabyś mieszkać, sąsiedzi prędzej powitają Cię strzelbą niż herbatą, a policjanci nie służą za wzór moralności, pewna kobieta wynajmuje trzy billboardy i wiesza na nich prowokacyjne słowa, które zmieniają losy bohaterów o 180 stopni.

Nie będę pisać więcej, bo to film tak bardzo warty zobaczenia i z tak świetnie napisanym scenariuszem, że każde dodatkowe słowo wprowadzenia może tylko osłabić przekaz. Do kina marsz!

Pyszne zupy kremy

Czas zup! Szybkich do przyrządzenia, rozgrzewających, bardzo sycących, a do tego idealnych do odgrzania po powrocie z mroźnego spaceru. Uwielbiam słynną pomidorową Life Managerki, z dodatkiem czerwonej soczewicy, mleka kokosowego i włoszczyzny (w swojej wersji pomijam ziemniaki) i rozgrzewającą zupę paprykową z bloga Dobre Zielsko.

Udało mi się też wreszcie stworzyć swoją dyniówkę doskonałą – bardzo kremową, lekko ostrą, z nutą azjatyckich smaków – przepis poniżej.

Moja dyniówka doskonała

Składniki: paczka mrożonej włoszczyzny |  2 paczki mrożonej dyni z pomarańczą | 3/4 puszki mleka kokosowego (tylko stała część) – najlepsze firmy Kier | świeży imbir | liść laurowy | ziele angielskie | 2 łyżeczki curry | przyprawa słodka papryka | przyprawa ostra papryka | sól i pieprz | olej kokosowy do smażenia

W dużym garnku na oleju kokosowym podduszamy włoszczyznę z kilkoma liśćmi laurowymi i ziarnami ziela angielskiego (liście i ziele wyjmujemy, gdy puszczą aromat). Wsypujemy mrożoną dynię z pomarańczą i dusimy, aż wszystko zmięknie. Ścieramy sporą część świeżego imbiru (ważne, by świeży imbir był ŚWIEŻY, inaczej nie będzie sukcesu). Blendujemy. Po zblendowaniu dodajemy mleko kokosowe (nie wcześniej, by zachować jego gęstość), doprawiamy curry, papryką słodką, ostrą, solą i pieprzem, według własnego smaku.

Wegańskie miejscówki w Warszawie

Do tej pory najczęściej oscylowaliśmy między ulubionymi od miesięcy Chwast Foodem, Mezze i Vegan na Moliera, ostatnio udało nam się zrobić jakieś postępy w zwiedzaniu kulinarnej mapy Warszawy. 🙂

Vegelabb

Można zjeść tam syte Buddha Bowl w wersji z różnych stron świata. Myślimy, że nie wszystkie tak samo dobre – Buddha z Delhi z batatami, dynią, chutneyem z gruszek i innymi zaskakującymi dodatkami było przepyszne, za to Buddha z Tel-Avivu całkiem zwyczajne (falafele, szakszuka, etc). Zupa pycha.

Minusem są małe gabaryty lokalu – zdarzyło nam się odejść z kwitkiem ze względu na pełne obłożenie (czyli zajęte 3 stoliki) i niestety niezbyt wygodne miejsca do siedzenia (krzesełka barowe, przy małych, wysokich stolikach). Mimo wszystko fajnie wpaść – jest smacznie, zdrowo, syto.

Nancy Lee Cafe

Pozamiatało. Nic dziwnego, wszak serwują tam coś, o czym marzyłam od dawna, czyli wegańskie omlety i inne, obłędne, zweganizowane śniadania. K. zamówił tofucznicę z kokosowym bekonem – poezja.

Chcemy wrócić jeszcze na tościki – podczas naszej wizyty tostownica była zepsuta, ale czuję, że to nadrobimy! 🙂

Blogowanie

W lutym skrupulatnie pracowałam nad nowymi postami i contentem na Instagramie. Na Zenkowym Instastories zaczął ukazywać się Alfabet Freelancera! Na razie pojawiły się pierwsze dwie literki – A jak Alien i B jak Balans. Będą kolejne.

Dziękuję za pierwsze rekomendacje w akcji Share Week! Nawet jeśli Zenblog nie znajduje się w trójcy najważniejszych blogów, oficjalnie trafiających do shareweekowego zestawienia, to często polecany jest w formie dodatkowego wyróżnienia – uau! To bardzo budujące!

Mam jeszcze jednego newsa! Powstała zenkowa Lista Wartościowych Książek, które warto przeczytać dla siebie i własnego rozwoju. Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcesz tworzyć ją razem ze mną – swoje typy dopisywać można w komentarzach pod listą. Może w ten sposób powstać cenna i użyteczna pomoc i inspiracja do książkowych poszukiwań. 🙂 Aby łatwo było się tam dostać, link dostępny jest też z poziomu menu na górze strony.

Jestem ogromnie ciekawa jakie książki wskażesz! 🙂

Rekomendacje Zenbloga

Jak zawsze, przedstawiam linki do najciekawszych z artykułów z sieci. Warto zajrzeć do:

Socjopatka, Kiedyś chcieliśmy zakładać blogi, dziś chcemy je zamykać.

The Busy Edit, Jak ćwiczyć wdzięczność i uważność.

Energia wewnętrzna, Ciekawe co się stanie, gdy mimo braku sukcesów, wciąż będę to robić.

Witaj Słońce, Czy on mnie kocha? 4 znaki, że nigdy nie będziesz pewna.

Świat Hegemona, Letnisko, czyli krótka historia urlopu i wyjazdów na wakacje.

Zielona Karuzela, Jak zapanować nad listą zadań.

Klaudia Kałążna, Jak zrealizować cele? 7 udowodnionych naukowo sposobów.

Film Michała Sadowskiego, How to Stop Worrying & Stressing.


Jak minął Twój marzec?

Daj znać co ciekawego widziałaś, czytałaś, przeżywałaś!
I pamiętaj, żeby wskazać swoje ulubione tytuły w zenkowej Liście Wartościowych Książek. 🙂

W lutym i marcu na Zenblogu ukazały się:

 

Jeśli artykuł Ci się podobał, możesz polubić fanpage Zenbloga i śledzić blog w serwisie Bloglovin’ i na Instagramie. Będzie mi bardzo miło, jeśli dołączysz do obserwujących lub podzielisz się tym wpisem z innymi! ?

  • Dziękuję Kochana za polecenie mojego tekstu! 🙂 Dzięki za wegańskie miejscówki w Warszawie! Przyda mi się, jak tam będę! 🙂

    • Ja dziękuję, za jego napisanie. 🙂 A wegańskie miejscówki zawsze na wagę złota! Omnomnom…

  • Ze sporym opóźnieniem ale jestem i u Ciebie i zastanawiam się, jaki po tym marcu jest dla Ciebie kwiecień. 🙂 Zapisuję też przepis na idealną zupę z dyni bo mam wrażenie, że tej akurat nigdy nie umiem dobrze ugotować a jednocześnie mam straszne ciśnienie na to, żeby pojawiała się w mojej kuchni. Dzięki również za rekomendacje filmowe, wiele z tych pozycji chciałam obejrzeć i jakoś nie mogłam się do tego zabrać – przypomniałaś mi o tym i dałaś małego motywacyjnego kopniaczka. 🙂

    • Kwiecień dobry, acz chorowity! I dużo książek, ochhh jak dużo… Mam nadzieję, że dyniówka wyszła i była źródłem kulinarnej rozkoszy, a Twój kwiecień piękny, radosny i wybuchający wiosną i dobrem. 🙂

      Za to na maj to ja do Ciebie uśmiechnę się po filmowe rekomendacje – wszystko pokończyliśmy i nie wiadomo co dalej, jak żyć.

      • Coś tam wrzuciłam w ostatnie podsumowanie kwietnia, ale pewnie część już widziałaś, bo ja jestem z kinematografią światową ogromnie do tyłu. 🙂 Zawsze możemy zgadać się na priv!

Kim jestem?

Aneta Kicman

Fotograf, freelancerka, magister filologii polskiej, optymistka, miłośniczka roślinnego jedzenia i życia w zgodzie ze sobą.

Moja firma:

Ostatnie posty

Tagi

Najpopularniejsze posty

Czego słuchać w trakcie pracy?

Instagram