Sztuka pisania list – sprawdź jakie są korzyści

Czym jest pisanie osobiste?

Pisanie osobiste to pisanie, którego nadawcą i odbiorcą jesteśmy my sami. Może mieć różne cele i różne formy, niemal za każdym razem służy rozwojowi osobistemu.

Do tej pory na temat pisania osobistego ukazały się posty:

Listy osobiste

Do pisania osobistego w formie list zainspirowała mnie dawno książka „Sztuka planowania” Dominique Loreau (jej oryginalny tytuł oznacza „Sztuka tworzenia list”). Autorka zachęca do sporządzania spisów różnorakich poważnych i błahych spraw, które w jakiś sposób charakteryzują nas lub mówią o tym, co uważamy za ważne.

Według Dominique jest to sposób na wyciągnięcie z otaczającej rzeczywistości tego, co jest dla nas esencją, uporządkowanie swoich myśli i uczuć.

Listy wbrew pozorom nie odpowiadają ideą gromadzeniu – w rzeczywistości blisko im do idei minimalizmu. Są najbardziej zwięzłą formą pisania osobistego i skłaniają do maksymalnego upraszczania każdej myśli. Ich kompleksowy charakter sprzyja obejmowaniu największej liczby dziedzin życia. Dzięki sporządzaniu list zauważamy też mnogość otaczających nas rzeczy i spraw i widzimy, że możemy dokonywać wyboru i redukcji.

„Zauważanie” to słowo klucz tworzenia list. Listy brzmią błaho, ale, jak wiele innych form pisania osobistego, sprzyjają pogłębianiu wiedzy o sobie. Są narzędziem nie tylko do planowania przyszłości, ale i poznawania siebie, a dalej – personalnego rozwoju. O ile tylko zadamy odpowiednie pytania. 🙂

Tematyka list osobistych

Przyzwyczailiśmy się, że listy dotyczą przyszłości. Tworzenie list rzeczy do zrobienia, zakupów, postanowień noworocznych, marzeń do spełnienia. Niewiele osób rozszerza tematykę o kwestie związane z przeszłością lub… teraźniejszością.

Takie przyszłościowe spojrzenie jest ważne: pomaga zadbać o najpilniejsze sprawunki i sprostać społecznym rolom. Czemu jednak nie korzystać z dobrodziejstw tworzenia list w innych domenach życia niż planowanie?

1. Poznawanie siebie

Do pogłębiania wiedzy o sobie warto podchodzić z wrażliwością i nie rozpoczynać tworzenia list od spraw, które są dla nas najtrudniejsze.

Na początku weźmy się za tematy lekkie, a nawet błahe – listę ulubionych miejsc, filmów, książek. Nie powinny sprawić trudności, bo na ogół zdążyliśmy się przyzwyczaić do rozmyślania o nich. Tworzenie ich jest czystą rozrywką i przyjemnością – dają mnóstwo frajdy i porządkują to, co już o sobie wiemy.

W drugiej kolejności zajmijmy się tematami bardziej osobistymi. Możemy spisać przełomowe wydarzenia w życiu, osoby, które cenimy najbardziej lub takie, w pobliżu których czujemy się dobrze. Wiele o nas powie lista rzeczy, które cenimy w innych, lista tematów, na które lubimy rozmawiać (lub pisać, jeśli prowadzimy działalność w sieci), lista życiowych miłości, pasji, ulubionych form odpoczynku, etc.

Jeśli jesteśmy gotowi, warto stopniowo zacząć poruszać tematy, wymagające większej szczerości z samym sobą. Spróbować z otwartością podejść do tworzenia list cech, które w sobie lubimy i nie lubimy, słabości personalnych lub zawodowych, swojej życiowej wizji, oczekiwań, listy rzeczy, których nie lubimy robić, spraw, do których podchodzimy niechętnie.

Gdy tworzenie list będzie już naturalną formą rozmowy z samym sobą, ruszmy to, co najważniejsze i najbardziej fundamentalne – listy wartości i życiowych priorytetów, ograniczeń, obaw, ambicji (i ich powodów), doświadczeń wyzwalających w nas pozytywne i negatywne emocje.

Najważniejsze, by do tworzenia list podchodzić zawsze w duchu akceptacji myśli, które pojawiają się w głowie. Nie powinniśmy ich moderować ani cenzurować, by zapisać „poprawną” i zgodną z naszym światopoglądem wersję samych sobie. To nie będzie poznanie. Pisanie osobiste uwalnia od ego, ale tylko tych, którzy są gotowi na ten dyskomfort docierania do prawdy. 😉

2. Upraszczanie rzeczywistości

Dzięki listom możemy zarządzać swoją codziennością: poprawić efektywność, zauważyć nawyki, dokonać ważnych zmian.

Warto spisać listę rzeczy, które komplikują życie lub są źródłem stresu (na przykład czekanie ze złożeniem reklamacji do ostatniej chwili, zbyt wiele przedmiotów w domu, zbyt późne kładzenie się spać, krytykowanie, zbyt wiele zobowiązań, etc.) i listę możliwych rozwiązań dla tych problemów.

Warto przygotować listy dotyczące powtarzalnych sekwencji czynności – listę rzeczy do zrobienia każdego poranka, wieczora, tygodnia lub miesiąca, listę przedmiotów do spakowania w podróż, na uczelnię, do pracy, jeśli musimy zabrać wiele ważnych rzeczy (np. laptop, kalendarz, umowy, etc. – w takim wypadku łatwo o czymś zapomnieć).

W moim przypadku sprawdza się między innymi lista dokumentów, które co miesiąc przekazuję do księgowości i lista rzeczy do zrobienia przed ślubnym zleceniem (np. naładowanie baterii do lamp, akumulatorów do aparatów, przygotowanie obiektywów, filtrów, kart, etc.). Mając gotową listę, nie muszę za każdym razem poświęcać czasu na przypominanie sobie o wszystkich obowiązkach, ani niepokoić się, że o czymś zapomniałam.

Pomocne mogą okazać się zupełnie prozaiczne listy, np. ta opisująca wszystkie posiadane sprzęty, które podlegają reklamacjom. Niedawno stanęliśmy z moim K. przed trudnym zadaniem wskazania dat zakupów każdego z naszych aparatów i obiektywów – znalezienie konkretnych faktur wśród dokumentacji firmy z sześciu lat to koszmar! Poświęciliśmy na to mnóstwo czasu i nerwów. Dziś każdy nowy nabytek dopisujemy już do listy sprzętu, z numerem seryjnym produktu, datą zakupu, ceną i datą wygaśnięcia gwarancji. Taki spis może być istotny również w sytuacji ewentualnej kradzieży.

Życie ułatwia mi też zwyczajna lista z moim kulinarnym repertuarem. Pytanie „co jemy dziś na obiad” pojawia się chyba w każdym domu. 😀 Zamiast głowić się, sięgam do swojej listy pyszności i znajduję na niej to, na co akurat mam ochotę i składniki w lodówce.

Na listach zapisuję też pomysły na prezenty (przez cały rok).

Listy, jeśli umiejętnie z nich korzystamy, są w stanie niesamowicie ułatwiać życie. To naprawdę działa i odciąża nas z niepotrzebnych stresów.

3. Minimalizm

Moja droga minimalizmu (czy raczej esencjalizmu) rozpoczęła się właśnie od stworzenia pierwszej listy, która dotyczyła… nie, nie tych rzeczy, których chciałabym się pozbyć, ale tych, które chciałabym zachować.

Zawsze wydawało mi się, że jestem mocno związana z przedmiotami. Wyobraź więc sobie moje zdziwienie, gdy na liście must have’ów znalazło się zaledwie kilkanaście-kilkadziesiąt przedmiotów. Oczywiście rozszerzyłam ją o rzeczy, które po prostu lubię i chciałabym zatrzymać, ale pozwoliło mi to zauważyć, jak wiele z otaczających mnie rzeczy, NIE JEST mi niezbędnych do życia.

Wszyscy zarastamy taką masą przedmiotów, że nawet nie zauważamy, kiedy zaczynają ograniczać naszą życiową przestrzeń. Tworzenie list jest świetnym sposobem na podjęcie decyzji o uszczupleniu zbiorów.

Polecam też stworzenie listy swoich ulubionych ubrań i tych, które ukrywamy na dnie szafy, listy przedmiotów, które są nam niezbędne do szczęśliwego życia i tych, do których po prostu mamy sentyment i dlatego za nic nie chcemy ich oddać (to też jest ok!), listy kuchennych narzędzi, z których korzystamy na co dzień, listy rzeczy, które kupujemy, nawet jeśli nie są nam potrzebne, etc.

Po przeczytaniu „Sztuki planowania” zaczęłam też rozważniej podchodzić do wydatków. Od kilku lat wszystkie rzeczy, które chciałabym mieć (a raczej wydaje mi się, że chciałabym) staram się wpisywać na listę kaprysów lub listę potrzeb i wracam do myśli o ich kupnie dopiero wtedy, gdy przez tydzień, miesiąc lub kilka miesięcy (zależnie od wagi wydatku) nie znikają z listy. Wiele zachcianek nie przetrwa tej próby czasu.

Dominique Loreau zaproponowała jeszcze jedną ze wspaniałych list – listę rzeczy, których posiadanie w liczbie jednej sztuki będzie całkowicie satysfakcjonujące, na przykład jeden lakier do paznokci, pasujący zarówno do dłoni i do stóp, jedna codzienna torba, jedna elegancka, jeden szampon, jeden żel pod prysznic, jeden aktualny notes, jeden adres e-mail, etc. Czy może być pytanie lepiej opisujące ideę esencjalizmu?

Minimalizm czy esencjalizm to jednak nie tylko ograniczanie liczby posiadanych przedmiotów. Warto zadać sobie pytanie, jakie aktywności uważamy za najbardziej wartościowe, a jakie są dla nas stratą czasu i czy możemy z nich zrezygnować, z korzyścią dla tych pierwszych (lub chociaż skrócić poświęcany na nie czas). Wbrew pozorom zdarza nam się poświęcać ogrom energii na sprawy, na których nam nie zależy, i zaniedbywać te najbliższe sercu.

4. Listy motywacyjne

Ich tworzenie ma pobudzać do działania. Wiele osób spisuje czytane książki, oglądane filmy lub odwiedzane miejsca. Możemy zapisywać też odwiedzane wystawy, obejrzane spektakle, koncerty, zasmakowane rodzaje herbat, przetestowane aktywności sportowe – wszystko, co leży w zasięgu zainteresowań. Od razu mamy ochotę zobaczyć, przeczytać, doświadczyć więcej.

Można wykorzystywać tę prawidłowość do motywowania się w innych sferach życia.

Kiedy mam „dzień niemocy”, zaczynam notować każdą zrobioną rzecz, nawet jeśli jest drobna i niewiele znaczy. Powiększająca się lista sprawia, że czuję się na siłach dźwignąć poważniejsze sprawy.

Listy motywacyjne wykorzystywać można też na poziomie planowania, tworząc nie tylko listy celów do osiągnięcia, ale również konkretne, małe kroki na drodze do ich osiągnięcia. Odhaczanie kolejnych punktów pozwala zauważyć, że jesteśmy już w środku drogi, a pewien dystans za nami. Cel nie wydaje się wtedy daleką, majaczącą fatamorganą, a leży w zasięgu naszych możliwości.

5. Rozwój zawodowy i osobisty

Listy osobiste mogą okazać się pomocne przy wyborze zawodowej drogi, zwiększaniu kwalifikacji, tworzeniu CV, rozwoju zawodowym i osobistym. Warto stworzyć listy umiejętności, pasji, talentów (także tych najbardziej ekscentrycznych i mogłoby się wydawać – nieprzydatnych), aktywności, które nas pochłaniają, zawodowego doświadczenia i studiowanych przedmiotów (nie mam na myśli tylko ogólnego kierunku studiów, ale przedmioty, z których wiedza najefektywniej wzbogaciła nas zawodowo), rzeczy, w których jesteśmy dobrzy lub inni tak twierdzą, kursy, które odbyliśmy lub chcielibyśmy odbyć, wiedza, którą mamy lub chcielibyśmy nabyć.

Jednym z ciekawszych tematów na listy rozwojowe są zawody, jakim chcieliśmy poświęcić się w dzieciństwie lub chcielibyśmy zająć się nimi w alternatywnym życiu i rzeczy, którymi obecnie najbardziej lubimy się zajmować. Taka mieszanka może otworzyć naszą głowę na wiele nowych rozwiązań, o których nie pomyślelibyśmy, szukając standardowych dróg rozwoju.

6. Nawyki

Z nawykami jest tak, że bywają dla naszej świadomości całkowicie przezroczyste. Nie zauważamy kiedy rozpoczynamy sekwencję czynności. Nawyki oczywiście mogą być dobre, ale z nimi raczej nie będziemy mieć problemu, dlatego powiem o tych złych. 😉

Załóżmy, że mamy nawyk podjadania między posiłkami i orientujemy się w swoim niecnym działaniu w połowie batonika, wyciągniętego z szuflady biurka. Albo że lubimy odkładać niektóre obowiązki na wieczne potem i w efekcie stresujemy się wykonując je na ostatnią chwilę. Nie jesteśmy w stanie zareagować, kiedy jesteśmy w działaniu, bo nie zauważamy wyzwalacza zautomatyzowanej sekwencji działań. A tak to już bywa, że automatyzujemy sobie często właśnie te rzeczy, na które nie chcemy patrzeć.

Spisanie nawyków, które nam nie służą, pozwala zaakceptować, że owszem, tak właśnie zdarza nam się robić – taka jest prawda, lubimy wsunąć batonik, pracując przy komputerze, lubimy nie myśleć o sprawach urzędowych, o ile nie jesteśmy zmuszeni do ich załatwienia właśnie teraz.

Warto spisywać rzeczy, które zwykle odkładamy na później (np. wizyty w urzędach), jedzenie, które nam nie służy (np. ta popijana w pracy cola), słowa lub myśli, które szkodzą nam lub innym (np. „niczego nie osiągnę”, „a co jeśli sobie nie poradzę z…”, „tylko na siebie uważaj!”).

Dla równowagi, możemy spisać też te przyzwyczajenia, które nam się podobają lub które chcielibyśmy wyrobić (np. poranne czytanie), sytuacje, w których działamy w sposób godny pozazdroszczenia (np. planowanie strategii), jedzenie, które jest dobre dla naszego organizmu (np. ulubiona sałatka), słowa, które działają budująco (np. „rób wszystko wystarczająco dobrze” lub „nigdy nie wiesz, co czeka za rogiem”) i tak dalej.

7. Celebrowanie życia

Przede wszystkim: nie chodzi o popularne jakiś czas temu (a może nadal?) The Bucket List, czyli listy 100 (lub więcej) rzeczy do zrobienia przed śmiercią. Te listy tworzymy zaaferowani pięknymi hasłami na listach innych, pod natchnieniem ego i jest w nich bardzo niewiele prawdy – naszych rzeczywistych marzeń i oczekiwań względem życia. The Bucket List musi przecież być epicka. A rzadko kiedy potrzebujemy epickości, by wieść szczęśliwe życie.

Dominique Loreau nazywa listy, o których chcę powiedzieć, „listami tysiąca i jednej przyjemności” – myślę, że to idealnie opisuje ich charakter. Nie mają wiele wspólnego z epickością życia, są codzienne i proste.

Pobudką do tworzenia „list tysiąca i jednej przyjemności” jest świadomość, że to od nas samych zależy, jak będzie wyglądało nasze życie i że (jak każdy człowiek) mamy prawo do dążenia do szczęścia. To taki banał, a jednak nie do wszystkich dotarł wystarczająco głęboko.

Tematem może stać się wszystko, co kochasz, co realizuje potrzebę piękna, radości, zaspokojenia wszystkich zmysłów. Może to być lista najpiękniejszych rzeczy w życiu. Spis osób, miejsc, wydarzeń, przedmiotów, które nas poruszają.

Do list skłaniających do celebrowania życia należą też dzienniki wdzięczności lub popularny dzisiaj 5-minute journal. Wypromowała go Mimi Ikonn, ale pomysłodawcą zapisywania rano „co dobrego dzisiaj uczynię” i wieczorem „co dobrego spełniłem”, był Benjamin Franklin.

„Listy tysiąca i jednej przyjemności” podpowiadają, czym kierować się, tworząc w życiu jakość.

8. Listy jakie tylko chcesz!

Lista list nie jest wyczerpana. Możesz dopisać swoje własne propozycje. Tworzyłam kiedyś listę z tytułami książek i najważniejszą myślą, jaką z każdej książki wyciągnęłam. Pomysłów jest mnóstwo, po prostu próbuj, testuj, zmieniaj.

Wielką kopalnią inspiracji w tym względzie jest „Sztuka planowania” Dominique Loreau, od której u mnie wszystko się zaczęło.

Jak pisać, żeby było warto?

Bądź szczera, odpuść ego. Szczerość przesuwa się zwykle coraz dalej wraz z podejmowaniem kolejnego tematu. Nie pisz przez pryzmat ego (do widzenia pytanie „co na liście będzie wyglądało najlepiej?”).

Twórz uważnie – nie wpisuj tego, co od razu przychodzi do głowy, ale zakwestionuj odpowiedź. Przyzwyczajamy się do myślenia o sobie w pewien sposób i zdarza nam się przegapić moment przewartościowania. W dzieciństwie zapytano mnie o ulubiony kolor i, ponieważ zbyt długo się zastanawiałam, powiedziano mi, że „na pewno pomarańczowy”. Od tamtej pory przez pół dzieciństwa wierzyłam, że jest to właśnie mój ulubiony kolor. Chodzi właśnie o takie pomyłki. 😉

Wszystko płynie, też się zmieniasz i odpowiedzi nie będą na stałe. Warto swoje listy aktualizować, ich punkty poddawać w wątpliwość, ilekroć siadasz do nich w dystansie czasowym.

Nie każda lista musi być listą zadań do zrealizowania. Nie traktuj punktów jako celów – ambicji i aspiracji, koniecznych do wypełnienia. Listy mają pogłębiać relację z samym sobą, a nie być podstawą do wyciągania konsekwencji.

Wrzuć na luz i po prostu baw się formą, poznawaj siebie, ciesz się z każdej odpowiedzi. Nawet jeśli rok później zastanawiasz się, jak mogłaś marzyć o przepłynięciu morza katamaranem. Dystans, po prostu dystans. Kochaj siebie i traktuj się z życzliwością i wyrozumiałością – to tak w każdej dziedznie. 🙂

Korzyści? Wiele!

Są krótką, niewymagającą zbyt wiele czasu formą pisania osobistego. Zyskujesz wiele, wkładając w sam proces minimum czasu i wysiłku.

Są rozmową z „ja”. Taka wewnętrzna gadka pomaga poznać siebie bliżej, zrozumieć wybory, to co lubimy, czego oczekujemy. Pomagają w samoakceptacji. Zapisując przekonania, oczekiwania, marzenia, uczucia, myśli i emocje, przyznajemy, że istnieją lub istniały, godzimy się na to.

Ułatwiają podejmowanie decyzji. Wiemy, co dla nas ważne i potrafimy dokonywać dobrych wyborów. Sprzyjają działaniu. Bo motywują, pokazują z ilu kroków składa się droga do celu i mogą być opisem metody dotarcia do celu.

Pozwalają zauważyć zautomatyzowane sekwencje działań i dokonywać zmian w nawykach.

Upraszczają życie i odstresowują. I na etapie działania zgodnie z nimi i na etapie pisania.

Budzą w nas radość życia i przekonują, że życie wartościowe i pełne piękna jest możliwe. Wystarczy to sobie zapisać.

Jeszcze się zastanawiasz? 😉

Jak i gdzie pisać?

Nie ma jednej obowiązującej zasady i możesz tworzyć listy tak, jak Ci wygodnie. Ja zaczęłam od spisywania ich offline, w folderze na dysku komputera, ale o wiele lepiej sprawdza się przechowywanie notatek w chmurze.

Od kilku lat do zarządzania listami osobistymi używam programu Evernote. Pozwala na podział notatek na kategorie (notatniki, notatniki w notatnikach i notki), synchronizuje zmiany wprowadzone na telefonie, komputerze stacjonarnym, laptopie i z poziomu strony internetowej, ma prosty, miły dla oka interfejs i jest zwyczajnie funkcjonalny. I, bardzo ważne w przypadku pisania osobistego, treść naszych notatek chroniona jest hasłem.

Listy w Evernote dzielę ze względu na tematykę (np. te dotyczące domu, spraw zawodowych, prywatnej sfery życia, związku, minimalizmu, kulinariów i kultury), a notatniki (czyli kategorie tematyczne) porządkuję ze względu na rok.

Warto wypracować swój własny system, taki który będzie dopasowany do naszych tematów list i po którym będzie nam się najłatwiej poruszać.

Od czego zacząć?

Zacznij po prostu od chwili obecnej. Notatnika z listami nie da się zapisać w ciągu kilku dni lub kilku tygodniu. Tworzymy go stopniowo, w miarę upływu czasu, w zależności od nastrojów, reminiscencji, okazji. Możesz zacząć od list dotyczących tematów, które najbardziej cię interesują albo od niedawnego wydarzenia.

– Dominique Loreau, „Sztuka planowania”.

Nieważne którą nogą zrobimy pierwszy krok – ważne, że wejdziemy na szlak. Jeśli naprawdę brakuje Ci pomysłu na swoją pierwszą listę, stwórz listę… tematów do tworzenia kolejnych list. Ani się obejrzysz, będziesz zapisywać już to, co najważniejsze i najbardziej potrzebne.

Jestem przekonana, że da Ci to dużo frajdy i wglądu w swoje wnętrze. I cieszę się razem z Tobą z tej nowo rozpoczętej drogi! 🙂


Znałaś metodę rozwijania się przez tworzenie list?

Jeśli tak, ciekawa jestem tworzenie jakich listy dało Ci najwięcej i dlaczego. A może stosujesz inne formy pisania osobistego? Jak zawsze czekam na Twoje przemyślenia dotyczące tematu! 😀

I jeszcze jedno: czy temat pisania rozwojowego jest dla Ciebie ciekawy? Daj znać! Jeśli tak, wkrótce pojawi się post z zestawieniem kilkunastu różnych form i będę pisać na ten temat więcej. Tymczasem możesz zaś zajrzeć do dwóch postów dotyczących pisania metodą strumienia świadomości, które linkowałam wyżej: Terapeutyczna moc pisania i 5 sytuacji, w których wykorzystasz strumień świadomości. Zapraszam Cię serdecznie. 🙂

Jeśli artykuł Ci się podobał, możesz polubić fanpage Zenbloga i śledzić blog w serwisie Bloglovin’ i na Instagramie. Będzie mi bardzo miło, jeśli dołączysz do grona obserwujących lub podzielisz się tym wpisem z innymi! ?

Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować:

  • Z nadmiaru obowiązków zaczęłam prowadzić listy… z rzeczami i tematami do zrealizowania w najbliższym czasie! Czyli taki typowo organizer czasu. I o ile wcześniej nie byłam do tego przekonana (no bo przecież wiem, co mam robić 😉 ), to powoli zaczynam doceniać, bo raz, że widzę, że za dużo walę sobie na głowę 😀 A dwa, że mogę podzielić obowiązki na te pilne, na dziś, na jutro, na za tydzień. I systematycznie je realizuję. Ale innych list nigdy nie próbowałam i obawiam się, że mogą u mnie nie wypalić.

    • Taaak, listy świetnie organizują! A jeśli chodzi o inne, na szczęście nie ma w nich nic, co może nie wypalić, wszystko zależy od naszych chęci (co chcemy, to tworzymy). 🙂

      • U mnie nie wypaliłoby to raczej dlatego, że nie mam na to zbyt dużo czasu. Ani żeby takie listy osobiste tworzyć, ani żeby je spisywać 😀 Poza tym, wiele z nich mnie nie przekonuje. W sensie u mnie nie sprawdziłyby się ani listy motywacyjne, ani „skłaniające do celebrowania życia”, bo to po prostu, hm, „nie mój klimat”. Ale mówię – dla mnie lista organizacyjna pracy to strzał w dziesiątkę 😉 Także każdemu taką listę, jakiej mu trzeba 😀

  • Sposób w jaki opisujesz prowadzenie list i korzyści z nich płynące bardzo zachęca, aby spróbować. Jednak czytając zdałam sobie sprawę, że przecież ja już trochę tych list prowadzę lub tworzyłam 🙂 Rzeczywiście ułatwiają życie, dodatkowo lepiej poznajemy samych siebie. Zachęciłaś mnie, aby szerzej spojrzeć na to zagadnienie i zrobić listy, o których bym wcześniej nawet nie pomyślała 🙂
    Ja swoje robię w bullet journal lub w innych notesach 🙂

    • O właśnie! W BuJo robi się wiele fajnych list. 🙂 Które już robiłaś, a których chciałabyś spróbować?

  • Mnie pisania lit nauczył mój ojciec. On wszystko miał poukładane w listach – listy prezentów, listy wyjazdowe, listy potraw do gotowania na obiad. Dużo jego nawyków przyswoiłem w swoim życiu, ale często wyśmiewano mnie za zbytnie uporządkowanie…

    • Uau, ale piękna historia! Jestem bardzo ciekawa Twoich listowych nawyków i sposobu zarządzania nimi. A najciekawsza z Twoich list, taka która powiedziała Ci najwięcej o sobie?

      • Z listami jest pewien problem, można tak się zatracić w tworzeniu list, że zapominasz o działaniu. Nie potrafię teraz powiedzieć, która najwięcej mi o mnie powiedziała, wiem, że najbardziej przydatne były listy dotyczące pakowania na wyjazdy 🙂

  • Lista nawyków to ciekawy pomysł. Faktycznie z czasem stają się przeźroczyste.

  • rudawstazka.wordpress.com

    W sumie chyba nie trafiłam wcześniej na pomysł robienia list rzeczy codziennych. Robienie list kojarzyło mi się głównie ze spisywaniem rzeczy do zrobienia czy produktów do kupienia 😛 Ale chętnie spróbuję.

    • Mi dawniej także. :)) Ale jak zaczęłam – przepadłam! I wiele drzwi otworzyło się w mojej głowie. Bardzo polecam spróbować. 🙂

  • Robię różne listy, bo to praktyczne, ale mają ten haczyk, że czasem robi się je przyjemniej, niż później realizuje 😉 Czytałam „Sztukę prostoty” Dominique Loreau i przemówiła do mnie, więc ta pewnie też byłaby ciekawa.

    • Na szczęście nie każdą listę trzeba realizować – o tym właśnie piszę. 🙂 Rzeczy do zrealizowania to tylko jeden z tematów list. 🙂

  • Ciekawe podejście, myślę, że na pewno ma to jakiś głębszy sens (Łukasz)

  • Bardzo ciekawe. Ja pierwszy raz w swoim życiu nie rozstaję się z notesem. Ale.bardziej zapisując pojedyncze myśli czy adresy inspirujących miejsc. Twój spis wprowadza strukturę i porządkuje otoczenie, a także pięknie wprowadza do życia esencjonalizm, który też mi jest najbliżej.

    Nie znałam tej książki Loreau. Chętnie po nią sięgnę. Pięknego lutego, pamiętam, że go lubisz:))

    • Pierwszy raz? A ja zawsze wyobrażałam sobie Ciebie wszędzie z notesem. Ciekawe 🙂
      Pięknego lutego i Tobie. Faktycznie, lubię. :))

      • Przeczytałam ostatnio o idei 5 minutes journal, to mnie zainspirowało do bycia bardziej skupioną zakresie zapisywania myśli:)

  • Ola Bednarek

    Uwielbiam takie listy, tworzę je odkąd pamiętam i mega się sprawdzają. 🙂

    • No właśnie, czasem za coś, co świetnie nam służy zabieramy się intuicyjnie i z potrzeby serca. 🙂 Ciekawa jestem jakie tematy najczęściej na takich listach poruszasz!

  • www.dagmara-rek.pl

    Robienie list kojarzy mi sie z zakupami 😉 Mam kalendarz, ale w nim zapisuje terminy postów blogowych, bądź ważne spotkania.

  • Idea jest świetna, ale wydaje mi się, że w dobie blogów i ekshibicjonizmu ludzie będą bardziej skłonni do publikowania takich rzeczy w sieci. Co nie jest złe oczywiście moim zdaniem :).

    • Pisanie dla siebie i dla czytelnika to dwie różne sprawy – inne są cele i inne cechy takiego pisania. Pisząc treści z zamiarem ich opublikowania będziemy bardziej skłonni podporządkować się naszemu ego zamiast świadomości.

      • Masz rację, ale też część osób pisze pod siebie- np.ja ;).

  • Też najczęściej tworzę listy w telefonie chociaż od stycznia posiadam Bullet Journal i część z nich przeniosła się tam. Uwielbiam je tworzyć i nie wyobrażam sobie bez tego zaczynania jakiegokolwiek projektu czy ogarniania rzeczywistości. Zainspirowałaś mnie jednak do stworzenia kilku nowych list. 🙂 Bo na przykład lista obiadowych pyszności bardzo ułatwiłaby mi życie! Albo lista kaprysów i potrzeb przy planowaniu budżetu. Podoba mi się też pomysł na listę rzeczy, których posiadanie w liczbie jednej sztuki będzie wystarczające. Sama najczęściej tworzę listy zakupów, rzeczy do zrobienia, rzeczy do zabrania ze sobą w podróż, rzeczy do sprzedania, postanowień noworocznych, umiejętności do wyćwiczenia, wydatków i rachunków do opłacenia (dodatkowo mogę je odhaczać i nie stresować się tym, że o czymś zapomniałam). 🙂

  • Właśnie opublikowałam u siebie bardzo proste zadanie rozwojowe zachęcające do stworzenia listy przyjemności i dopiero teraz trafiłam na Twój tekst, a to prawdziwa kopalnia inspiracji! Zachęciłaś mnie do sięgnięcia po książkę Loreau, do której od dawna się zabierałam, ale koniec końców jakoś nie było nam po drodze. Co ciekawe, ja sama piszę takie listy stosunkowo rzadko. Częściej chyba zdarza mi się pisać płynnym tekstem, a kwestie, które chciałam sobie tylko hasłowo naszkicować, w moim bujo rozrastają się do coraz dłuższych akapitów 😉

    Pracuję z listami przede wszystkim wtedy, kiedy czuję niepokój, natłok myśli i chcę oczyścić głowę. Dlatego też moje listy często dotyczą tych bardziej negatywnych obszarów życia: z czego nie jestem obecnie zadowolona, co mnie martwi, nad czym chcę popracować w najbliższym czasie itp. Chyba pora dla przeciwwagi wprowadzić do nich kilka przyjemniejszych tematów 🙂

Kim jestem?

Aneta Kicman

Fotograf, freelancerka, magister filologii polskiej, optymistka, miłośniczka roślinnego jedzenia i życia w zgodzie ze sobą.

Moja firma:

Ostatnie posty

Tagi

Najpopularniejsze posty

Czego słuchać w trakcie pracy?

Instagram