Czego słuchać w trakcie pracy 04/2017

Cześć!

Oto znów ja, ze spóźnioną listą kwietniowych, dźwiękowych odkryć. Będzie jedna książka (ale za to jaka!), kilka podcastów i playlista z muzyką, jeśli treści mówione zanadto Cię rozpraszają. Łącznie prawie 11 godzin słuchania. 🙂

W serii Czego słuchać w trakcie pracy, ukazały się już:

Czego słuchać w trakcie pracy 05/2017

Cześć! Jak co miesiąc mam dla Ciebie zestawienie treści do słuchania w trakcie pracy, które sączyły się z moich

Czego słuchać w trakcie pracy 03/2017

Cześć! Nadszedł czas na marcową porcję muzyki! W tym miesiącu słuchałam mało audiobooków, bo… mało pracowałam

Czego słuchać w trakcie pracy 2/2017

Cześć! Oto nadchodzę z najnowszą porcją dźwiękowych inspiracji! Wszystkie, jak zawsze, przesłuchane przeze mnie od

Czego słuchać w trakcie pracy 1/2017 | Najciekawsze albumy 2016

Yeah! Nadszedł czas na cykl, który mimo, że bloga prowadzę zaledwie od kilku miesięcy, wiele osób zdążyło już polubić!

Czego słuchać w trakcie pracy 12/2016 Edycja świąteczna

To zestawienie powinno ukazać się przed świętami, ale pomyślałam, że nic straconego – ja świątecznej muzyki

Czego słuchać w trakcie pracy 11/2016

Jednym z pierwszych postów na Zenblogu był artykuł na temat zwiększania produktywności podczas pracy. W tamtym poście


Zanim przejdziemy do poleceń, kilka słów o wypożyczaniu audiobooków

Oczywiście można je wypożyczać z bibliotek. Biblioteki mają całkiem dużo tytułów w swoich zbiorach, które najczęściej leżakują na bibliotecznych półkach. Rzadko zdarza mi się, by audiobook, po który chcę sięgnąć, był w wypożyczeniu, nawet jeśli jest to wydawnicza nowość.

A że słuchawki zakładam ilekroć siadam do pracy nad obróbką zdjęć (czyli prawie codziennie), słucham ich dużo i nie uśmiecha mi się kupowanie każdego egzemplarza. Większości i tak słucham tylko raz, a jeśli wyjątkowo polubię, kupuję papierową książkę lub ebooka. Podobnie z resztą mam z książkami papierowymi – gdy którąś z wypożyczonych bardzo polubię, zamawiam egzemplarz na własność.

Nigdy nie zdarzyło mi się (ani mojej koleżance, która czyta naprawdę bardzo dużo) usłyszeć w bibliotece: co też pani robi z książkami, że tak często je pani od nas wypożycza? Za to coraz częściej zdarza mi się słyszeć te słowa w odniesieniu do wypożyczania audiobooków. Przy okazji ostatniej wizyty po raz kolejny zostałam zagadnięta o to, jakie to dziwne, że ktoś ma czas, by przesłuchać tyyyle audiobooków (czyli cztery w ciągu 2 tygodni). – Kiedy pani ich słucha? – Kiedy pracuję – odpowiedziałam. – Mi to ciężko znaleźć czas by przesłuchać jeden w miesiącu a Pani słucha czteryyy? Jakoś trudno mi to sobie wyobrazić.

Cóż. Oczywiście zawsze mogę się wytłumaczyć: przy komputerze pracuję dużo, moja praca jest artystyczna i intuicyjna, nie muszę angażować do niej umysłu, dlatego sączące się ze słuchawek słowa nie rozpraszają mnie, wręcz odwrotnie, ułatwiają skupienie się na pracy.

Tylko… dlaczego wiecznie muszę to wyjaśniać. Czy naprawdę tak obawiamy się piractwa, że podejrzewamy o nie nawet ludzi, którzy zamiast ściągnąć audiobook z Internetu, pójdą po niego do biblioteki? Szczerze mówiąc pobranie książki z Internetu jest procedurą łatwiejszą, szybszą i nie wymaga ciągłego tłumaczenia się – nie muszę rezerwować audiobooka, wychodzić z domu, ani nawet dowodzić swojej uczciwości paniom z biblioteki. A jednak jeżdżę do tej biblioteki, by korzystać z literatury legalnie.

Dajcie znać, czy też wypożyczacie audiobooki i czy też kończy się to litanią pytań. Zwykle wypożyczam kilka tytułów w miesiącu, a nie każdy przesłuchuję do końca (ze względu na lektora, nieciekawą historię, narrację lub czasem złożoność fabuły, za którą nie nadążam w formie audio). I kurcze jestem już zmęczona tłumaczeniem się, dlaczego wypożyczam coś, co biblioteka oferuje do wypożyczenia.

Ale dość żali, czas na rekomendacje wartościowych treści do słuchania przy pracy! 🙂

Audiobooki:

1. Mentalność lat dziewięćdziesiątych

Mariusz Szczygieł, Niedziela, która zdarzyła się w środę (link do fragmentu książki na Youtube). | Czas: 5 h 22 min.

Jak super słucha się książek, które czyta sam autor! Z Niedzielą, która zdarzyła się w środę, miałam właśnie tę przyjemność. Książka miała swoją premierę w 1996 roku, ale usłyszałam o niej przy okazji drugiego wydania. I wiedziałam, że na pewno chcę ją przeczytać.

Mariusz Szczygieł to dla mnie gwarancja trzech rzeczy: lekkości narracji, humoru i celnych obserwacji społecznych. Uważam, że trudno byłoby się na nim zawieść w tych względach. Ale Niedziela ma coś jeszcze. Do tej pory czytałam książki o Czechach i Projekt: prawda – nie opowiadają o przeciętnym, polskim Kowalskim, dlatego dużo łatwiej mieć dystans do ich bohaterów. Niedziela opowiada o zwyczajnych ludziach, nieprzygotowanych ani mentalnie ani finansowo na przewartościowania, jakie nastąpiły w latach dziewięćdziesiątych w ich życiu.

A ponieważ były to czasy, które sama obserwowałam z perspektywy dziecka, niewiele jeszcze rozumiejąc i pytając zero-jedynkowo o twarze pojawiające się w wiadomościach: „a on jest dobry czy zły, mamo?”, to czytanie (słuchanie) o decyzjach, jakie podejmowali wtedy przeciętni Polacy było dla mnie niezłą lekcją historii (tak, już historii).

Mariusz Szczygieł mówi o Niedzieli… tak:

To moja pierwsza reporterska książka. Z czasów, kiedy uwielbiałem pisać o Polsce, kiedy nie prowadziłem jeszcze talk-show w telewizji i kiedy nie miałem pojęcia, że pojadę w jakimkolwiek celu do Czech. Są to reportaże o przeciętności, bo sam pochodzę z przeciętnego miasteczka i, jak mówi mój tata Jerzy Szczygieł, to piękne być przeciętnym. Nowa Polska po upadku komuny postawiła przed przeciętnymi nieprzeciętne zadanie. Dlatego proszę potraktować tę książkę jako relację z zawodów w utrzymywaniu się na powierzchni.

– Mariusz Szczygieł (2011).

To, co najmocniej wyryło mi się w pamięci (jak pewnie każdemu czytelnikowi Niedzieli…) to jednak rozdział o zjeździe Amway’a! Kojarzycie tę organizację, opartą na zasadach piramidy finansowej, sprzedającą głównie środki czystości i opisującą swoich członków jako wspaniałe i godne podziwu, przedsiębiorcze jednostki, które nie boją się wziąć sprawy w swoje ręce i „sięgnąć po diament”? 😀

Otóż Mariusz Szczygieł miał przyjemność poprowadzić jeden ze zjazdów Amway’a i opisać go w jednym z reportaży Niedzieli… (dopiero po tym precedensie Amway zakazał uczestnikom zjazdów referowania wydarzeń na zewnątrz organizacji – ciekawe dlaczego? 😉 ).

Przy swoim boku miał wtedy legendę wszystkich telewizyjnych imprez i festiwali – Grażynę vel. nieskazitelny look Torbicką, której głos pamiętam do dziś, choć ostatni raz słyszałam go pewnie w dzieciństwie. I właśnie słuchając rozdziału o Amway’u, cieszyłam się najbardziej, że czyta go sam Mariusz Szczygieł – sposób, w jaki naśladował festiwalowy głos Grażyny Torbickiej na zawsze pozostanie w moim sercu. 😀

Mimo wszystko chciałabym jeszcze wziąć do ręki papierową wersję książki, ze względu na zdjęcia Witolda Krassowskiego, włączone do wydania. Będę polować!

Podcasty:

2. O nieuchronności kryzysów i zmian w życiu

Edyta Zając, #1 Jak sobie radzić z kryzysami w życiu. | Czas: 58 min.

Jedna z moich ulubionych blogerek-psycholożek postanowiła stworzyć podcast – jak ja się cieszę… Od teraz pewnie co miesiąc będę polecać Ci  jakiś odcinek Edyty, bo tworzy naprawdę wartościowe treści.

Tym razem to rozmowa, na temat radzenia sobie z kryzysami w życiu. Rozmówczynią Edyty jest Anita Michalska – coach, trener osobisty. Dziewczyny konkretnie i szczerze opowiadają o tym, jak wyglądały kryzysy w ich życiu, co takie sytuacje mogą nam dać dobrego i jak z kryzysami sobie radzić.

Baaardzo ciekawą kwestią, o której tam mowa, jest społeczny odbiór sytuacji kryzysu. Jak to się stało, że dziś nie pozwalamy sobie na bycie w kryzysie? Dlaczego kryzys jest dziś tematem tabu, skoro jest… naturalnym (tak!) elementem toku życia? Dlaczego nagle zaczęliśmy utożsamiać go z niezaradnością życiową, nawet nie pytając o kontekst? Przecież wiele rzeczy spada na nas (i na innych) niespodziewanie. Sądząc ludzi zwykle nie mamy pojęcia o kontekście.

Zaakceptowanie kryzysów i zmian w swoim życiu (i lęku przed nimi!) to zaledwie pierwszy krok do radzenia sobie z nimi. Jeśli chcesz posłuchać więcej, zachęcam bardzo… Rozmowa jest inspirująca i pokrzepiająca. W końcu życie nikogo z nas nie jest pasmem ciągłych sukcesów i wcześniej czy później zdarzy się jakaś przeszkoda do pokonania.

W kwestii kryzysów, polecam też niedawny tekst Edyty: To tylko taki etap. Jeśli choć czasem nie jesteś zadowolony z miejsca, w którym jesteś lub zdarzają Ci się momenty zwątpienia, to jest wpis dla Ciebie.

Przesłuchaj też świetną serię na temat cech szczęśliwej osoby – tutaj część pierwsza.

3. Czy mamy prawo mieć własne problemy, skoro inni mają gorzej?

Zombie&Zwierz, #70 Szybka Piękna, wściekła Bestia. | Czas: 37 min.

Zombie&Zwierz to podcast pop-kulturalny i mnóstwo w nim tematów dotyczących filmów, gier i wydarzeń kulturalnych, ale ja rozmowy Kasi Czajki i Pawła Opydo cenię głównie za refleksje i spostrzeżenia socjologiczne. Jeśli chcesz posłuchać o nowościach kinowych i wizycie Pawła u golibrody, słuchaj od początku, jeśli wolisz przejść do tematu moralnej oceny własnych problemów, skocz do minuty 21:30.

Pewnie zdarzyło Ci się usłyszeć powiedzenie „problemy pierwszego świata” – myślę, że zwykle wypowiada się je żartobliwie, ale czasem zdarza się słyszeć je jako argument umniejszający czyjś realny problem. Bloger dochodzący swoich praw w kwestii bezprawnego kopiowania treści, matka szukająca bezpiecznego wózka dla dziecka, dekoratorka wnętrz sprowadzająca mebel z Indii, przedsiębiorca, borykający się z problemami biurokracji lub wysokimi opłatami – wszystkie te osoby mogą usłyszeć pogardliwe zdanie, że ich problemy są problemami pierwszego świata.

Faktycznie, gdzieś daleko, w Afryce lub biednym kraju azjatyckim na pewno naszym głównym problemem byłoby to, by zjeść choć jeden posiłek dziennie i ochronić siebie i najbliższych przed zagrożeniami życia. Ale nie znaczy to, że Ty lub ja nie mamy prawa do niepokojów lub dążenia do poprawiania własnego komfortu życia.

Przede wszystkim jednak jedno z drugim nie ma nic wspólnego – umniejszając własny problem, nie naprawiamy sytuacji w innych częściach świata. Co najwyżej poprawimy… sobie samopoczucie. A chyba nie o to chodzi w empatii, by czyjeś nieszczęścia traktować instrumentalnie.

To, co powiedziała Kasia Czajka, jest kluczowe:

Cierpienie innych ludzi nie jest po to, żebyśmy my czuli się lepiej.

Kasia Czajka, #70 Szybka Piękna, wściekła Bestia.

I właśnie za to stwierdzenie (i refleksje mu towarzyszące) podcast trafia do polecanych w tym miesiącu.

4. O tym, że budowanie spójnej marki osobistej to nie jest lans i fajerwerki

Marcin Iwuć, FBO #36 Jak zbudować markę osobistą premium. | Czas: 50 min.

To rozmowa Marcina Iwucia z Joanną Malinowską-Parzydło – autorką książki Jesteś marką. Rozmowa bardzo wartościowa i to nie tylko dla freelancerów i osób prowadzących firmę. Joanna Malinowska-Parzydło jest specjalistką w zakresie budowania marki osobistej w oparciu o wartości.

To podejście bardzo mi bliskie. Jeśli jesteś uczulony na tematy kreowania wizerunku, uspokajam: budowanie marki to nie to samo, co budowanie wizerunku czy reklama.

Reklama/PR/marketing jest nastawiona na pierwsze wrażenie, to powierzchowność, lans i złota kokarda. Marka osobista (branding) z kolei to wszystko to, co mamy „pod maską”: nasze wartości i predyspozycje. Jak mówi Joanna Malinowska-Parzydło, to ostatnie wrażenie, które po nas pozostanie (np. w oczach pracodawcy, pracownika, klienta). Właśnie ono dla pracodawców, partnerów, klientów i szerzej: w ogóle ludzi wokół nas, liczy się najbardziej.

Bo w rzeczywistości to autentyczność, spójność, świadomość i wiarygodność marki (osoby lub firmy), jest realną wartością, a nie ładne opakowanie (umiejętność sprzedaży, prezentacji). To podcast, który warto przesłuchać więcej niż raz. Ja na pewno będę wracać.

Wszystkie polecane podcasty spisałam tutaj.

Muzyka

5. Jazz i bossa nova

Czas: 2 h 38 min.

Na koniec muzyka tła – lekki jazz i bossa nova, wprowadzające w dobry nastrój i idealne do pracy wtedy, gdy audiobooki i podcasty rozpraszają. Ponad dwie i pół godziny dobrej muzyki! Miłego słuchania. 🙂


Staram się, by co miesięczne polecenia audiotreści były dla Ciebie wartościowe, dlatego proszę, daj mi znać, czy w kwietniowym zestawieniu znalazłeś coś dla siebie. 🙂

Jeśli chcesz, możesz też podzielić się tym wpisem z innymi, udostępniając go znajomym lub czytelnikom Twojego miejsca w sieci.

Zenblog znajdziesz na Facebooku, Instagramie i w serwisie Bloglovin’.

Do usłyszenia! 🙂


Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować:

3 rzeczy, których nauczyło mnie prowadzenie biznesu

Kiedy kilka lat temu zakładałam działalność

Wszystko, dzięki czemu moje życie jest prostsze

To nie jest wpis o samoodkurzających odkurzaczach,

Życie w zgodzie ze sobą – co to znaczy?

Działanie w zgodzie ze sobą to dla mnie fundament

  • paulina – simpleandnatural

    właśnie zasiadam do komputera, bo sporo graficznej pracy dzisiaj przede mną, a tu Twój wpis z cyklu tych, na które bardzo czekam 🙂 bardzo lubię takie polecenia bo zawsze znajduję w nich coś inspirującego i klikam na treści, które zwykle sama bym pominęła a okazują się być wartościowe. Też słucham audiobooków, ale na telefonie przez aplikację Audioteka, czasem kupuję. Kiedyś miałam w głowie taką gonitwę myśli, że nie potrafiłam się skupić i kompletnie wyłączałam się na słowa płynące ze słuchawek. Wracanie do momentu który pamiętam było strasznie frustrujące i na długie lata zostawiłam audiobooki. Teraz kiedy jestem starsza i praktycznie mam na głowie sporo więcej niż wtedy audiobook jest dla mnie momentem kiedy idealnie się wyciszam i skupiam na tym co słyszę, być może jest to też podzielność uwagi, ale uwielbiam! Słucham kiedy idę z Córką na spacer, kiedy jadę samochodem, kiedy gotuję czy sprzątam. To też świetny sposób dla mnie na książki. Staram się zawsze znaleźć trochę czasu wieczorami na czytanie, ale różnie bywa, a słuchawki założyć mogę częściej 🙂
    Edytę Zając też baaardzo lubię, choć jej podcasty muszę nadrobić, ale to w czasie kiedy będę mogła skupić się wyłącznie na tym co słyszę. Teraz do pracy z grafiką zamierzam posłuchać Twojej rekomendacji muzycznej, myślę że się nie zawiodę, bo już wielokrotnie znalazłam u Ciebie dobrą muzykę i widzę, że lubimy podobne klimaty.
    Dobrego Dnia!!!

    • Ja też cenię audiobooki za to, że mogę w ten sposób łykać książki, jeśli nie mam czasu na czytanie. 🙂 Ale tak jak piszesz – czasem niełatwo się skupić i wtedy sięgam po muzykę. Do audiobooków faktycznie trzeba mieć wyciszony umysł.
      Mam nadzieję, że i tym razem rekomendacje Ci podpasowały! Dzięki serdecznie, że napisałaś. 🙂

  • Wiesz, że właśnie dzięki Twoim poleceniom przekonałam się do podcastów. Z jakiegoś powodu unikałam słuchania, uznając że nie mam na to czasu. Teraz kiedy wiem że jest to ogromna dawka wiedzy, ten czas się znalazł i szczególnie w samochodzie. Dzięki!!! 🙂

  • myslobook.pl

    Muszę przyznać, że słucham tylko muzyki. W aucie nie mogę się skupić, a w praca wymaga ode mnie skupienia i ma mam możliwości słuchania czegokolwiek. Muzyki słucham najczęściej do sprzątania, przed pracą, w drodze do niej, przed snem… Bardzo podoba mi się Twoja muzyczna propozycja 🙂

    • Ja też mam takie dni, że tylko muzyka, więc dobrze Cię rozumiem. 🙂 A podczas sprzątania koniecznie taka do tańczenia! 2w1 😉

  • O to audiobooki można wypożyczyć w bibliotece? Chyba czas odnowić kartę 🙂