Miesiąc w skrócie | Luty 2017

Ha! To zdjęcie zrobiła mi moja modelka!

Luty to ponoć miesiąc, z którym nikt nie sympatyzuje – zimny, ciemny i mokry. A dla mnie to od lat – najlepszy z dwunastu – czas planów i przemyśleń, a do tego zwykle pierwszy miesiąc od dawna, w którym mogę działać na wolniejszych (tj. normalnych) obrotach – bez zarywania nocy, jedzenia przed monitorem i masaży nadgarstka po kilkunastu godzinach pracy. 😉 Potem jest jeszcze marzec i połowa kwietnia i znów wracam do intensywnej pracy (już ćwiczę kettleballami!), dlatego te dwa-trzy miesiące w roku tak bardzo doceniam.

Co się działo w lutym?

Fotografia i praca

Późną zimą i wiosną pracy przy komputerze mam znacznie mniej, za to spotkań z klientami – więcej. Nie mogę więc otulić się w kocyk, zaparzyć dzbanka zielonej herbaty i przesiedzieć deszczowych dni przy książce, ale też bardzo się cieszę, że mam okazję spotkać tyle świetnych Par, które z entuzjazmem opowiadają mi o swoich ślubnych planach. 🙂 Lubię ten czas intensywnych spotkań, bo wiem, że jestem coraz lepsza. Usłyszeć od klientów, że było to najbardziej przemyślane, zorganizowane, profesjonalne spotkanie, na jakim byli – bezcenne, a zdarza mi się to naprawdę często!

Kilka tygodni temu pisałam też o projektach pobocznych i ten wpis pojawił się nie bez przyczyny. Sama też dojrzałam do tego, by zacząć realizować długo odkładane pomysły. W lutym przygotowywałam na przykład pierwsze zdjęcia do portfolio kawiarnianych sesji dla blogerów, na które wkrótce będzie można się ze mną umawiać. 🙂 Będą wyglądać tak:

Na zdjęciach Marlena. 🙂

Kolejna rzecz nie jest już związana z firmą, ale przypadkowo udało mi się też spełnić moje marzenie o fotografii przez okno kawiarni, całującej się pary, w zamieci śnieżnej! Na zdjęciu moi bliscy przyjaciele, Sylwia i Rafał. Dzięki, że zapozowaliście! 🙂

Zawsze jest też coś do obróbki. 🙂 W tym momencie pracuję nad przesłodkimi zdjęciami małego szkraba i przygotowuję dodatkowe pakiety z reportaży ślubnych dla naszych Par 2016. Czeka na mnie też kilkadziesiąt gigabajtów zdjęć z naszych prywatnych podróży, ślubów znajomych, sesji z bliskimi – bardzo liczę na to, że znajdę na nie czas przed nowym sezonem!

To na przykład ułamek naszych zdjęć z wakacji. Naprawdę tęsknie już za letnimi śniadaniami, takimi jak na drugim zdjęciu… Wiosno, przybywaj!

Relaks

Mimo wszystko luty to najbardziej wyluzowany ze wszystkich moich miesięcy od czasu wiosny 2016. 😉 Upiekliśmy z Kamilem swój pierwszy chleb, widzieliśmy kilka dobrych filmów, urządziliśmy wieczór z winem i pysznościami dla siebie i znajomych a nawet udało nam się wybrać na spacer i zimowy piknik do Kampinosu. Tam łatwiej się wyzerować.

Jedzenie z widokiem na las – czy może być coś bardziej relaksującego?

Spośród filmów, mam Wam do zarekomendowania:

  • La La Land – Tak, wiem, że wiele osób uważa La La Land za film płytki i miałki, co najwyżej lekki i beztroski, ale ja się nie zgadzam. Znalazłam w nim kilka pięknych i świetnie rozwiązanych scenariuszowo momentów, które naprawdę wprowadzają go na listę filmów, o których myśli się po wyjściu z kina. Żałuję tylko, że był musicalem. A dodam, że uwielbiam musicale.
  • Arrival – Kiedy zobaczyłam zwiastun, wiedziałam że mam ochotę obejrzeć film zrobiony przez ludzi z taką wyobraźnią – estetycznie jest piękny. Science-fiction w wymiarze minimalistycznym i konceptualnym bardzo mi odpowiada, a jeszcze bardziej, jeśli bohaterka okazuje się być lingwistką. 🙂 Mam tylko małe zastrzeżenia co do logiki rozwiązania, ale nie czepiajmy się szczegółów.
  • Stay – To jeden z takich filmów, w których widz jest nieco skołowany i nawet kiedy wydaje mu się, że zaczyna łapać, i tak pełnego olśnienia doznaje dopiero na koniec. Ewan McGregor w roli psychoterapeuty, Ryan Gosling w roli pacjenta, niecodzienna fabuła, odrobina psychodelii i naprawdę mistrzowskie zdjęcia i montaż, ściśle związane z rozwiązaniem. Obejrzyjcie ko-nie-cznie!

Niczym sowy z Twin Peaks, żaden z filmów nie jest tym, czym się być wydaje.

Pozaczynałam też trochę książek (również w wersji audio), ale na razie żadna nie ujęła mnie na tyle, żeby Wam o niej napisać. 🙂

Odkryliśmy za to kilka nowych miejsc w Warszawie. Nieustannie zachwycają mnie miejskie zaułki i bardzo lubię docierać do tych, których wcześniej nie znałam lub nie znałam dobrze. Myślę, że fajnie byłoby zrobić o nich wpis, kiedy pogoda będzie już sprzyjać spacerom nie tylko takim zdeterminowanym miłośnikom pieszych wycieczek jak my. 😉

Na wegańskiej, kulinarnej mapie stolicy pojawiło się też nowe miejsce – Wegemama, do którego zawitaliśmy przy okazji premiery pewnej książki – mają baaardzo dobre jedzenie, więc liczymy na to, że uda nam się tam zjeść również w marcu. Nieustannie polecamy też pyszne hummusy w Mezze przy ul. Różanej. Znowu nie mogliśmy się oprzeć i wpadliśmy tam na absolutnie przepyszną kolację!

Blog

Ostatnio spisując pomysły na artykuły, zauważyłam że planowane tematy wreszcie płynnie zaczynają układać się w upragnione przeze mnie cykle. 🙂 Jest tyle informacji, którymi chciałabym się z Wami podzielić, że nie sposób byłoby przekazać wszystkich w jednym wpisie, tak powstało Czego słuchać w trakcie pracy, z muzyką, podcastami, audiobookami, wywiadami idealnymi do słuchania przy codziennych obowiązkach i nowa seria: W zgodzie ze sobą.

Poza tym, na blogu zaszły kosmetyczne zmiany: do nagłówka dołączyło krótkie hasło, informujące o tematyce, w panelu bocznym pojawił się box z najczęściej czytanymi wpisami ZenBloga, a dzięki inspiracjom od Weroniki z bloga Mavelo, ikonki social media zyskały czytelniejszy i jeszcze bardziej minimalistyczny wygląd. Detale, ale ja lubię dopieszczać detale. Dajcie znać, czy jest dobrze! 🙂

Rekomendacje Zenbloga

Na koniec to, co we wszystkich miesięcznych zestawieniach lubię najbardziej – linki do wartościowych miejsc w sieci. 😀 W tym miesiącu chcę polecić Wam sześć świetnych treści:

Miłego czytania!


A jak Tobie minął luty?

Co dobrego udało Ci się zrobić, obejrzeć, przeczytać, zobaczyć? Jeśli udało Ci się w tym miesiącu stworzyć coś super, linkowanie nie tylko dozwolone, ale i mile widziane! Bez krępacji. 🙂

W lutym na Zenblogu ukazały się:

  • Mnie dziś jest dobrze, bo zaczął się marzec, ale dzięki Twojemu ostatniemu komentarzowi inaczej spojrzałam na zimę i luty. Przychylniej.
    W lutym na kolana powaliło mnie „Małe życie”, zdecydowanie jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w życiu. Dużo czytałam też w tematyce porozumienia bez przemocy i … Instagrama: ładna, praktyczna książka Aimee Song. Inspirująca.
    Zaczęłam używać kalendarza. Mam jedno duże marzenie, jednak, związane z pisaniem, które przelewam na papier.
    A z muzyki to ja całą zimę Cafe cel Mar, bo mnie wycisza.
    I właśnie odkryłam dzięki Tobie Justynę i jej Slow karierę i jestem absolutnie oczarowana!
    Dobrego, pięknego marca<3

    • Ojej, czyli jednak muszę przeczytać te ponad 800 stron „Małego życia”? 😛 Miałam nadzieję, że jest słaba i nie będę chcieć po nią sięgać. 😀
      Jeśli chodzi o muzykę, chodziło Ci o Cafe del Mar? Właśnie znalazłam na Spotify „Cafe del Mar Piano Works Chapter II” – baaardzo przyjemne i relaksujące, idealne też jako tło do pracy.
      Jestem bardzo ciekawa Twojego dużego marzenia. Co to może być? Powiedz tylko: fakt czy fikcja? 😀 <3

      Dobrego i pięknego i Tobie! 🙂

      • Jednak musisz. Bo warto i pięknie się to czyta.

        Tak, o Cafe del mar mi chodziło:) okularów nie miałam i stąd te literówki…
        A marzenie raczej w obrębie faktu:))

        Dziękuję i ściskam mocno:))

        • Aga, to powiem szczerze, że już nie mogę się doczekać…! Kiedy coś ujawnisz? <3

          Cafe del Mar słucham od wczoraj, super mi się przy tym czyta. 🙂

          • Prawda, że przyjemna muzyka? Mnie tak wycisza.
            dziękuję tak serdecznie za Twoją energię i pierwsze zdanie:) obiecuję powiadomienia❤️

    • O! A ja właśnie kupilama książkę o NVC i chciałabym zrobić z tego szkolenie. Ostatnio coraz głośniej robi się o tym. Też to zauważyłaś?

      • Tak, jest to modny temat, co akurat bardzo popieram, bo to bardzo humanistyczna metoda komunikacji! Znałam ją dużo wcześniej, ale czytałam nie w języku ojczystym, teraz jest tego dużo i po „naszemu”. Osobiście bardzo dużo dale mi lektura tego w kontekście komunikacji z dziećmi, bo mam dwójkę.
        Pomysł z kursem świetny! Startuj:)) pasuje do tego etycznego podejścia do świata, jakim jest weganizm:)
        Pozdrawiam:)

        • A co polecacie do czytania na temat porozumienia bez przemocy? Sięgnę!

          • Marshall i jego klasyczna pozycja „Porozumienie bez przemocy”. Choć dla mnie ciężkie do przebrnięcia: archaiczny język i lekko irytująca retoryka poradnikowa. Skupiłam się na stronie nvclab.pl i tam szukałam lektur pasujących do moich potrzeb.

          • Dzięki!

  • Ale pracowicie u Ciebie! A piszesz że to spokojniejszy czas, to co będzie później?! 😉
    Na bolący nadgarstek polecam bardzo myszkę pionową. Świetnie się sprawdza i można unikaną przykrych dolegliwości jak np. zespół cieśni nadgarstka.
    Nie widziałam żadnego z wymienionych przez ciebie filmów, a ostatnio brakowało mi czegoś ciekawego do obejrzenia więc w weekend na pewno któryś obejrzę. Pewnie Stay bo uwielbiam Ewana McGregor’a

    No i na koniec oczywiście pięknie dziękuję za polecenie! 😀

    • O, uau! Dzięki że napisałaś o myszce pionowej, czemu wcześniej nie wiedziałam, że coś takiego istnieje? Korzystasz z takiej? Jakieś rady w kwestii wyboru? Muszę zbadać temat!

      • Nie przejmuj się większość ludzi nie wie jaki odpowiedni sprzęt dobrać do prawidłowej pracy przy komputerze. Ja akurat zajmuję się tym zawodowo 🙂 Myszkę polecam Evoluent w rozmiarze S lub XS w zależności czy masz bardzo drobne dłonie.
        Ja używam, ale nie cały czas. Sięgam po nią głownie wtedy gdy odzywa się nadgarstek. Trochę trzeba się do takiej myszki przyzwyczaić, bo tu pracuje całe ramie a nie tylko dłoń. Poczytaj o niej a jakbyś miała jakieś pytania to pisz 🙂

        • Dziś zaszłam do Euro RTV i AGD zapytać o takie myszki i cała ekipa zebrała się, by posłuchać co też ja opowiadam o takim wynalazku – nie słyszeli. 😀 Więc chyba muszę pobuszować w sieci. 🙂

  • paulina – simpleandnatural

    Czy możesz zdradzić co to za chleb? wygląda wspaniale i chętnie bym spróbowała go upiec.

    • Paulina, korzystaliśmy z gotowej mieszanki do wypieku chleba, chyba była to mąka orkiszowa, z dodatkiem drożdży, a chleb piekliśmy w maszynce do chleba, na programie podstawowym. Nie potrafię więc podać przepisu, ale jeśli chcesz mogę sprawdzić co to dokładnie była za mieszanka 🙂

  • Dziękuję za podzielenie się moim wpisem 🙂

  • Intensywny luty, a jednak tyle w nim radości:) Piękne zdjęcie pary zakochanych 🙂 Intrygujące linki, na pewno do nich zajrzę 🙂

  • Mnie La La Land oczarował totalnie, widzę w nim głębszy sens. Widzę partnerów, którzy wspierają się, pchają w realizację marzeń, dopingują. Zdjęcie zakochanej pary w łatkach śniegu jest przepiękne 🙂

  • La La Land jest przepięknym filmem, pokuszę się nawet o stwierdzenie, że moim ulubionym na tle ostatnich miesięcy. Powiem przewrotnie – dobrze, że był musicalem, bo uwielbiam musicale 😉
    Oglądałam wszystkie trzy pozycje, które polecasz. Od Stay rozpoczęłam swoją przygodę z Goslingiem i choć w sumie już dużo nie pamiętam, wiem jedno – ten film wywarł na mnie naprawdę duże wrażenie. Na tyle duże, że od tego czasu śledzę każdą kolejną rolę Ryana, całkiem nieźle, prawda?

  • trafiłem tutaj poprzez blog Eveliny veganisland. .. fajnie tutaj u Ciebie .. i dzięki za namiary na Wegemama i Mezze .. już za kilka dni będę w Waw po wielu miesiącach i za każdym razem bardzo lubię odkrywać nowe miejsca wege i wegan .. jestem od wielu lat wege ale wegan dopiero od kilku miesięcy .. Arrival niesamowicie kreatywny a Amy Adams jak dla mnie Oscarowa w tej roli .. La La Land wspaniały moim zdaniem taki jaki jest muzyka jest genialna a musicalowa forma bardzo pomaga w sumie dosyć banalnej i dosyć stereotypowej fabule a jednak porusza i całe szczęście nie ma happy endu (choć mógłby być jak to wspaniale alternatatywna przeslodzona wersja pokazała genialnie w epilogu :^) .. moim zdaniem film mial wielkie szanse na Oscara (dość powiedzieć, że na ma 93% na Rotten Tomatoes https://www.rottentomatoes.com/m/la_la_land/ co na ten typ filmu jest bardzo wysoko) .. pół wieku temu inny musical zasłużenie zrobił tak wielką furrorę – https://www.rottentomatoes.com/m/west_side_story/ i wtedy zdobył wiele Oscarów) .. lecz jednak i Moonlight i Manchester są tak niezwykłymi uniwersalnymi dramatami, że moim zdaniem były Oscarowe

    • Cześć, dzięki że napisałeś. 🙂 Faktycznie West Side Story jest wybitne, ale moim zdaniem La La Land daleko do tego poziomu. Choć doceniam kilka świetnych momentów: ostatnią scenę i repryzę, ale z brakiem zamknięcia, tj. ostatniej nuty albo piosenkę na ostatnim castingu Emmy Stone, na którym Emma po raz pierwszy jest w pełni sobą i po raz pierwszy śpiewa na pełnej przeponie, jakby coś się w niej otworzyło, i dostaje rolę. Miło, że pomyśleli o drobiazgach, jak moment kłótni, w której Ryan zarzuca Emmie, że robi to wszystko dla niej, bo powiedziała, że wymaga od niego stabilizacji, a tymczasem to słowo w filmie padło tylko raz, kiedy Emma rozmawiając z matką przez telefon powiedziała coś zupełnie odwrotnego. I najsmutniejsza scena filmu czyli wielki sukces zespołu Ryana Goslinga. <3 Bardzo lubię takie mieszanie emocji. 🙂
      Dzięki za polecenie Rotten Tomatoes, nie znałam tego serwisu, a widzę, że oceny na nim są bardziej miarodajne niż na naszym rodzimym odpowiedniku. 😀

      • :^) .. hihi no tak West Side Story .. trudno z tym dziełem konkurować, którego oryginalnym scenarzystą był Shakespeare a muzyka to genialne dzieło Leonarda Bersteina ,,lecz La La broni się tak genialną repryzą jak może ale także i pastiszem co nieco na konwencję .. bardzo fajnie zauważyłaś te niuanse o których napisałaś ! .. zgadzam się .. objerzałem film po raz drugi w samolocie 2 dni temu i sprawił mi ponownie wielką przyjemność ale i oczywiście zamyśliłem się nad tym jak się ich losy potoczyły :^) … a Rotten Tomatoes polecam bo idea jest bardzo prosta jak jest pozytywna ocena krytyka to jest ‚fresh tomato’ a jak nie to jest ‚rotten tomato’ filmom z wieloma recenzjami idącymi w setki dosyć ciężko jest dostać zatem ocenę 85%+ co dopiero 95% + … ale ciekawostką jest, że 2 z 3 Kolorów Kieślowskiego (Niebieski i Czerwony) mają 100% !! … pozdrawiam słonecznie tym razem z Natolina :^)