5 sytuacji, w których wykorzystasz strumień świadomości

Niedawno opublikowałam na Zenblogu tekst na temat terapeutycznej mocy pisania. Szczerze mówiąc bałam się jak go przyjmiecie. Bardzo się cieszę, że pojawiło się tyle pozytywnych komentarzy i że właśnie ten wpis był jednym z najczęściej czytanych artykułów na Zenblogu. To chyba znaczy, że złapaliście klimat mocy pisania i mogę Was tą tematyką jeszcze trochę pomęczyć. 😀

Kilka słów wprowadzenia…

Jeśli nie słyszałeś wcześniej o strumieniu świadomości, nie jesteś pewien jaki ma to związek z rozwojem samego siebie albo po prostu nie wiesz jak go zrobić, zatrzymaj się i przeczytaj artykuł o terapeutycznej mocy pisania. Tam wyjaśniam po co, jak i dlaczego to takie fajne.

Dla przypomnienia: strumień świadomości to zabieg literacki, który polega na ciągłym zapisie (najczęściej bez znaków przystankowych) myśli, odczuć i wypowiedzi bohatera, bez jasnego rozróżnienia na to, które fragmenty tekstu zostały wypowiedziane, a które jedynie pomyślane. Zapisowi towarzyszy często totalny miszmasz stylistyczny, wiele zdań jest niedopowiedzianych, a temat wypowiedzi potrafi zmieniać się jak w kalejdoskopie – dosłownie tak jak dzieje się w naszych myślach. Taka mieszanka może być trudna do przełknięcia, jeśli czytamy ją w formie utworu literackiego (np. Ulisses), za to jest banalnie prosta w zapisie (James Joyce przewraca się w grobie).

Ok, ale po co nam ten strumień świadomości, jeśli nie piszemy drugiego Ulissesa? W skrócie, by rozprawić się z naszymi myślami. Pewnie wiesz już, że nie jesteśmy własnymi myślami. My je po prostu myślimy, a bywa, że włączamy autopilota naszego myślenia. Wtedy myśli nakręcają się same, odtwarzają dawno zakodowane schematy i najczęściej mocno odbiegają od rzeczywistości. A że włączyliśmy tego autopilota, to nawet nie widzimy, że jedziemy nie w tym kierunku, w którym byśmy chcieli!

Jeśli nie jesteśmy wystarczająco uważni, nie zauważymy własnych myśli od tak, na co dzień – są nienamacalne, a do tego stapiają się z naszym „ja” i udają, że są jego głosem. Mają jednak swoją piętę achillesową – da się je ubrać w słowa. A wtedy już można dokładnie pokazać palcem: ty, ty i ty, myślo moja, jesteś nieprawdziwa, toksyczna lub niemądra. Dlatego właśnie zapisywanie myśli jest tak ważne, kiedy chcemy trochę pozamiatać w głowie.

Takie porządki pozwolą Ci oczyścić głowę i złapać niesamowity dystans do własnych myśli, który zmieni Twoje podejście – już nigdy nie zaufasz im tak samo, jak wcześniej. 😉

5 sytuacji, w których wykorzystasz strumień świadomości:

1. Gdy chcesz wiedzieć o sobie więcej

Zakładając, że do strumienia świadomości podejdziesz szczerze i naprawdę przelejesz na papier dokument cyfrowy to, co akurat siedzi Ci w głowie, będzie to świetna metoda samoanalizy.

Masz nieprawdopodobną możliwość przekonać się, czy myśli działają na Twoją korzyść (mhm, już to widzę!) czy może Cię sabotują. W trakcie pisania może Ci się wydawać, że wyrażają Twoje prawdziwe opinie, ale z czasem zauważysz, że najczęściej są głosem Twojego ego.

Możesz sam wybierać tematy do przerobienia – mogą to być te, z którymi coś zgrzyta, ale też te, które są ważne i wydaje Ci się, że wszystko masz tam już poukładane. Strumień świadomości pozwoli Ci dojść do lepszego porozumienia z samym sobą i zrozumieć swoje wybory. Może się zdarzyć, że dojdziesz do innych wniosków niż początkowe założenia. Warto spróbować.

Pamiętaj, że strumienia świadomości nie analizujemy od razu! Musi swoje odleżeć.

2. W chwilach silnych emocji

Strumień świadomości to równie skuteczny sposób na wypuszczenie negatywnych emocji, nie robiąc nikomu awantury. Korzystaj z niego, kiedy czujesz się nakręcony, rozpiera Cię złość, irytacja, bezsilność… Jest takie powiedzenie: papier przyjmie wszystko. 😉

Już w trakcie pisania zauważysz, że połowa myśli brzmi… po prostu głupio (jestem wściekła bo spadła mi szczoteczka do zębów!!! To na pewno będzie zły dzień! Jestem na nią wściekła i tak naprawdę nigdy jej nie lubiłam! Mówiłam mu, żeby kupił mi taką z miękkim włosiem, a on oczywiście wybrał tę! Czy on mnie w ogóle kocha! Skoro moje dobro jest mu obojętne… etc.). Gdy Ci przejdzie, postaw kropkę, skasuj plik i wróć do życia z czystym umysłem.

3. Gdy się zamartwiasz

Myśli lubią wtedy podkopywać naszą samoakceptację i tworzyć najbardziej nierealne scenariusze. Usiądź i zacznij pisać. Prawdopodobnie okaże się, że: albo nie masz wpływu na rozwiązanie problemu (a więc jego rozwiązanie nie powinno należeć do swoich zmartwień), albo Twój problem nie jest wcale tak poważny, jak Ci się wydawało.

Może wyglądać to na przykład tak: Dostałam pismo z urzędu. Na pewno coś się stało… tak! Coś się stało! Nic nie rozumiem! Co ja mam zrobić?! Nie rozumiem tego całego żargonu! Na pewno coś jest źle w księgowości! Wszystko przez to, że jestem taka słaba w tym co robię, nie potrafię nawet dobrze wypełnić PITa! Przyjdzie kontrola, a ja będę musiała zapłacić wielkie odszkodowanie. Jestem beznadziejna. Słyszałam, że wielu ludzi zbankrutowało w ciągu pierwszych lat działalności, na pewno mnie to spotka (…) Tymczasem w rzeczywistości po jednym telefonie do urzędu okazuje się, że był to prosty błąd, niewymagający nawet naszej wizyty w urzędzie.

Skończyłeś? Przeczytaj i poddaj każde zdanie w wątpliwość: Czy musisz znać się na wszystkim? Czy panie w urzędach nie są po to, by wyjaśnić Ci to, co jest niezrozumiałe? Czy bankructwo firmy może być następstwem jednego błędu w wypełnianiu dokumentów? Jaka jest szansa, że coś takiego może Ci się przydarzyć?

Kiedy spojrzysz na zapisane pod wpływem emocji zdania, od razu zauważysz, jak niewiele w nich zdrowego osądu sytuacji i znów zaczniesz oddychać. Kiedy już to stwierdzisz, zrób sobie tę przyjemność i skasuj plik, oczyszczając się ze złych emocji.

4. Chcesz usiąść do pracy, ale trudno Ci się skupić

Czy wiesz, że strumień świadomości jest też jedną z metod oczyszczania umysłu? Możesz porównać go do medytacji – w obu rytuałach chodzi o zauważenie pojawiających się w głowie myśli i odsunięcie ich na bok, przygotowanie przestrzeni. Dlatego strumień polecany jest jako skuteczna „myślodsiewnia” i zalecany przed rozpoczęciem dowolnej pracy. Dzięki niemu łatwo i szybko odciążysz głowę z uciążliwych, wciąż powracających myśli i zrobisz miejsce na twórcze działanie.

Zapisując myśli, nie musimy stale o nich pamiętać – gdy przelejemy na papier wszystko, co ważne, możemy wrócić do tych zapisków później.

5. Chcesz pisać

Strumień świadomości jest idealną, wręcz wzorcową metodą na brak weny. Nie tylko pomoże Ci wejść w tryb pisania, ale też wyzwoli to, co najgłębiej ukryte – dzięki niemu możesz dotrzeć do głębszych zasobów Twojej wyobraźni, których zwykle nie można przywołać od tak, na zawołanie.

Jeśli w strumieniu będziesz krążyć w okolicy tematu, na który chcesz pisać (np. mam napisać pracę magisterską, jak mi się nie chce… dlaczego mi się tak nie chce… ale co ja muszę zrobić. wezmę notatki. zapisałam tam, że (…) to dobry punkt wyjścia! potem przywołam jeszcze (…) etc.) może się okazać, że w połowie strumienia świadomości, będziesz już w trakcie docelowego pisania – pracy na uczelnię, wpisu na bloga, czy artykułu.

Jest to też świetne ćwiczenie pisania. Wolność tworzenia otwiera drzwi do naszej głowy nowym zestawieniom wyrazów, świeżym metaforom, niestosowanym wcześniej zabiegom literackim. Czemu więc nie spróbować, skoro można popracować nad swoim warsztatem?

Strumień świadomości w tej formie nie musi zostać skasowany, ale pamiętaj, że nie jest docelową formą pisania – jeśli tak go potraktujesz, może się zdarzyć, że znów pojawią się blokady twórcze (Czy dobrze to ujęłam? Czy to nie nudne? Czy artykuł jest wystarczająco dobry? ).


Jeśli chcesz wiedzieć więcej…

Koniecznie przeczytaj wprowadzenie tutaj: Terapeutyczna moc pisania – dowiesz się jak pracować nad strumieniem świadomości.

A może wypróbowałeś już ten sposób pisania? Czy jest dla Ciebie inspirujący, oczyszczający? Jestem bardzo ciekawa. 🙂

Jeśli wpis wydał Ci się wartościowy i myślisz, że mógłby się komuś przydać, to proszę, udostępnij go! Aby nie przegapić nowych wpisów śledź Zenblog na Facebooku i w serwisie Bloglovin’. 🙂


Mogą Cię zainteresować również:

  • Super, że pociągnełaś temat! Bardzo mi się podoba taka tematyka:) inspirująca i chce się od razubspróbować. Podoba mi się myśloodsiewniavi jako pomoc przy ciężkich emocjach, typu złość, zamartwianie się czy agresja, bardzo warte wypróbowania. Nie myślałam o strumieniu świadomości w takich kategoriach. Dziękuję za piękną inspirację<3

    • Moment, kiedy kończysz pisać i wraz z postawieniem kropki spływa z Ciebie całe rozgoryczenie, a następnie przy pomocy klawisza delete wyrzucasz te myśli i emocje w kosmos – najlepszy na świecie! 😉

  • Dobrze, że napisałaś o tym więcej – mamy tak dobre metody dostępne od wielu lat, a wciąż szukamy najlepszego sposobu na to, by uspokoić swoją głowę. Myślę, że nie trzeba nawet pisać, można się nagrać, ale dzięki strumieniowi świadomości możemy się po prostu oczyścić. 🙂

    • Na pewno 🙂 Ja jednak myślę, że pisanie będzie dużo skuteczniejsze od nagrania – chodzi o to, by zmaterializować myśl w słowo i ją zobaczyć – nagrywając tak naprawdę dalej jej nie widać.

      • Masz rację, zgadzam się. Z drugiej strony znam ludzi, który po prostu nie lubią pisać… ale sama też postawiłabym na zapis. Pisanie wymaga wysiłku, nawet fizycznego, a taki wysiłek przynosi ulgę.

        • Czasem też ktoś niegotowy. Nic na siłę, to ma być działanie w zgodzie ze sobą a nie gwałt na umyśle 🙂

  • Próbowałem, ale nie pomogło, być może zbyt mało próbowałem? W każdym razie wiem, że u innych działa i się sprawdza, widocznie od każdej reguły muszą być wyjątki 🙂

    • Jak to powiedział Yoda – There is no try! 😉
      U mnie też nie zawsze się sprawdza. Najczęściej wtedy nie, jak rozważam „czy ja umiem?”, „czy to nie głupie?”, etc. i tak naprawdę cenzuruję myśli (myślę coś, ale nie napiszę, bo „bez sensu”).

  • Z Ulissesem i pojęciem strumienia świadomości spotkałam się już studiując filologię angielską na wykładach z literatury. Niestety mój wykładowca nie potrafił ująć tego tematu w tak ciekawy sposób jak Ty to zrobiłaś, więc wtedy kompletnie nie zainteresowałam się tym zagadnieniem. Do tej pory nie zapisywałam swojej gonitwy myśli. jednak od czasu do czasu staram się im „przyglądać”, analizować i bardzo często hamować jeśli zbyt bardzo zaczynam się nakręcać lub popadać w absurd. Teraz sobie myślę, że bardzo chętnie spróbuję metody zapisywania. A jeśli chodzi o metodę na brak weny twórczej, to bardzo się przyda przy pisaniu postów blogowych:). Miłego dnia! Ania.

    • Cieszę się, że Cię zainteresowałam. 🙂 Ja też początkowo tylko „obserwowałam” myśli, próbowałam nawet je odcedzić przy pomocy medytacji, ale… nie wychodziło, nie byłam jeszcze w tym momencie, w którym mogłabym je dobrze „przyuważyć”. 😛 Pisanie tu pomoże, bo pozwala czarno na białym zobaczyć i pokazać palcem wszystkie rzeczy, w które nas wkręcają myśli. A metoda na brak weny dla blogerów rzeczywiście w sam raz! 🙂

  • Świadome działanie daje nam mnóstwo możliwości, które są bardzo przydatne jeśli chodzi o rozwój osobisty. Jeśli wiemy jakie są nasze wymagania i znamy swoje predyspozycje do danych działań i pracy dostajemy gotową receptę na sukces 🙂 Im więcej pytań zadamy sobie przed działaniem tym więcej satysfakcji oraz trafionych decyzji podejmiemy w późniejszym czasie.

    • Ja zmierzam w zupełnie innym kierunku Paweł – Tobie świadome działanie daje mnóstwo możliwości, a dla mnie świadome działanie jest nadrzędnym celem, a „recepta na sukces” nie do końca mnie interesuje, chyba że tym sukcesem jest po prostu życie w zgodzie ze sobą i bycie bliżej swojej świadomości. 🙂 Ale to oczywiście prawda, że wtedy właśnie udaje nam się najwięcej – taki efekt uboczny. 🙂

  • muszę tego spróbować wtedy, kiedy będzie mi się zbliżał okres… mam nadzieję, że uda mi się wtedy przelać całą moją bezpodstawną agresję na papier, zamiast na otoczenie 😀

  • Już chciałam napisać, że nigdy nie próbowałam zapisywać strumienia świadomości, gdy uświadomiłam sobie, że jednak tak. Chociaż, w zupełnie innym kontekście. Otóż, jestem tłumaczem. Czasami dostaję tekst i pojawia się blokada. Słowa się nie składają, zdania tym bardziej, a co drugiego sformułowania nie mogę sobie przypomnieć. A termin goni. Piszę wtedy wszystko co przychodzi mi do głowy, jak leci, nie bacząc na formę i styl. Po czasie do tego wracam. To zdumiewające, jak wiele z tych zapisków nadaje się do wykorzystania. Zdecydowanie skuteczna technika.

    • Super przykład! Ja mam identycznie z wpisami na bloga (kiedyś z pracami na uczelnie, a jeszcze wcześniej z referatami w szkole). Strumień jednak wymiata :))

  • Chętnie spróbuję jak to zadziała na mnie. Co się przeleje na papier, co to mi powie o mnie. Często nie zdajemy sobie sprawy co w nas siedzi dopóki nie przeanalizujemy pewnych myśli, sytuacji.
    Ściskam! :*