5 spełnionych marzeń w 2016 roku

Nowego roku nie traktuję życzeniowo. Nie czekam aż opatrzność, los lub inna wielka siła spełni moje marzenia. Mimo, że lubię planować, nie korzystam też z życiowej bucket listy, bo uważam, że planowanie w skali życia niezauważenie oddala się od naszych priorytetów.

Najczęściej planuję w skali roku i wyznaczam cele w skali miesiąca, a przy tym zawsze gotowa jestem zmienić plan – w końcu czasem zupełnie niespodziewanie nadarzają się warunki idealne, by zająć się innym ze swoich celów.

Tak było i w tym roku. O realizacji dwóch z marzeń myślałam wcześniej, a możliwości spełnienia aż trzech kolejnych pojawiły się zupełnie niespodziewanie. Mimo, że często rozmawiałam o nich z Kamilem i myślałam o ich spełnieniu, nie sądziłam, że będę mogła zrealizować je w tym roku! Za chwilę opowiem Ci jak do tego doszło. 🙂

1. Mieszkanie w starej kamienicy

We Wrocku fotografowaliśmy tylko telefonem.

Od zawsze marzyłam, by choć na kilka dni wprowadzić się do starej (najlepiej secesyjnej) kamienicy „z duszą”, w której pokoje są przestronne, a sufit położony wysoko. Z tą przestronnością bym nie przesadzała, ale w czerwcu udało nam się zamieszkać na weekend w kamienicy podobnej do tej z moich marzeń.

Wszystko to przy okazji wizyty we Wrocławiu – jednym z moich ulubionych miast. Okazja do wyjazdu pojawiła się zupełnie niespodziewanie, a był nią…

2. Koncert Davida Gilmoura

Wielu artystów chciałabym posłuchać na żywo, ale jest bardzo wąska grupa osób, których koncert po prostu muszę zobaczyć choć raz w życiu. Na pierwszej pozycji z tej listy jest David Gilmour. Nie wiem jak to się stało, ale zupełnie ominęły mnie wszelkie informacje o tym, że Gilmour będzie w czerwcu w Polsce – pewnie dlatego, że koncert zaplanowany był we Wrocławiu, a my mieszkamy w Warszawie.

Wyobraź więc sobie moje zdziwienie, kiedy zadzwonił do mnie Kamil (był w tym czasie w pracy, ja w domu) i zapytał, czy przypadkiem nie mamy zaplanowanego jakiegoś ślubu na ostatni weekend czerwca, bo właśnie rezerwuje ostatnie dostępne bilety na koncert David Gilmoura! 😀

Nie musiałam się długo zastanawiać i dwa tygodnie później byliśmy już we Wrocławiu, słuchając na żywo najpiękniejszej gitarowej solówki świata. Jak bardzo byliśmy szczęśliwi możesz też zobaczyć tutaj i tutaj. Więcej o koncercie Gilmoura pisałam we wpisie Pięciogwiazdkowe przejemności, inspirowanym książką Oprah’y Winfrey.

3. Sesja poślubna w Tatrach

Jak pewnie wiesz, oboje z Kamilem jesteśmy fotografami i robimy zdjęcia w najpiękniejszych momentach życia, czyli na ślubach… To od lat moja wielka pasja i wiele z moich marzeń związanych jest właśnie z tą dziedziną.

Kilka lat temu Kamil po raz pierwszy zabrał mnie na Kasprowy Wierch i od tamtej pory wiedziałam, że właśnie w tej scenerii chcę sfotografować jedną z naszych Par.

W tym roku nadarzyła się okazja i zrobiliśmy zdjęcia na Kasprowym! 🙂 Wyjazd związany był z dużymi wydatkami również z naszej strony, ale zdecydowaliśmy, że warto spełniać swoje marzenia. Mimo, że na koniec wydarzył mi się mały wypadek (o czym tutaj: Dzień, w którym złamałam nogę), pojechałabym jeszcze raz. 🙂

4. Kupno nowego obiektywu

Kiedy kilka lat temu zakładałam firmę, zapisałam na kartce listę najbardziej wymarzonych elementów sprzętu fotograficznego. Każdy punkt był głęboko przemyślany i przedstawiał najlepsze dostępne na rynku obiektywy, aparaty, akcesoria. W tamtym czasie były daleko poza moim zasięgiem finansowym i nie mogłam sobie wyobrazić, że kiedyś będą moimi codziennymi narzędziami pracy! Na liście było pięć obiektywów, z której w tym roku możemy wykreślić czwartą, długo wyczekiwaną pozycję – klasyczny obiektyw portretowy 85 mm 1.4. 🙂

Osiemdziesiątką piątką mieliśmy już okazję wielokrotnie fotografować wcześniej – wypożyczaliśmy ją od dwóch lat na większość ślubów i zrobiliśmy nią już niejedno piękne zdjęcie. Teraz zdecydowaliśmy się na zakup, żeby mogła nam towarzyszyć na każdym zleceniu i żebyśmy mogli przygotowywać dla naszych Par i dla siebie samych jeszcze piękniejsze foty. Na wymarzonej liście do zakupu została już tylko 35-ka… 🙂

5. Założenie bloga

Tak, tak, żeby nie wiem jak banalnie to brzmiało, to właśnie założenie bloga było jedną z moich pierwszych decyzji w sprawie roku 2016. Zenblog miał powstać wiele miesięcy wcześniej – pierwsze notki, mimo że różniące się tematycznie od dzisiejszych treści Zenbloga, napisałam już w 2014 roku (o perfekcjonizmie z tym związanym pisałam w poście otwierającym bloga), ale cały czas miałam wrażenie, że daleko mi do doskonałości w tym temacie.

To akurat się nie zmieniło, ale kto powiedział, że od razu musi być idealnie – perfekcjonizm jest najbardziej bezlitosnym zabójcą działania, a przecież wiadomo, że zrobione jest lepsze niż doskonałe.


A jak minął Twój rok 2016?

Uf! Za mną już nie tylko podsumowanie spełnionych marzeń, ale i coroczna analiza i podsumowanie roku. Nie wszystkie wydarzenia ułożyły się po mojej myśli, ale jestem ogromnie wdzięczna za wszystko, co miało miejsce w minionego roku – również te trudniejsze momenty, bo dzięki nim obmyśliliśmy nowy, lepszy plan na 2017. 🙂

Jak Twoje zeszłoroczne marzenia i cele? Mam nadzieję, że udało się spełnić część z nich! Jeśli piszesz bloga, podziel się linkiem do wpisu na ten temat – na pewno już powstał, a ja chętnie przeczytam o Twoich doświadczeniach. 🙂

A już jutro, nowa część cyklu Czego słuchać w trakcie pracy – w tym miesiącu będzie to 10 najciekawszych albumów z roku 2016, idealnych jako muzyczne tło.

Jeśli nie chcecie przegapić żadnego wpisu, nie zapomnijcie dołączyć do followerów Zenbloga w serwisie Bloglovin!


Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Tej sesji w Tatrach zazdroszczę jak nie wiem co!!! 😀 Byłam przez kilka dni w Bieszczadach w ubiegłym roku i muszę przyznać, że krajobrazy są nieziemskie. Zdjęcia robią się same.
    A jeśli mieć jeszcze ze sobą pięknych zakochańców??? No marzenie!

    • Cóż… 🙂 Kiedy kilka lat temu mój partner po raz pierwszy zabrał mnie w drogę Doliną Kościeliską (lub Chochołowską – już nie pamiętam :)) powiedziałam: „Jej! Jak bardzo bym chciała być tu z jakąś parą młodą!”. Minutę później zza zakrętu wyszły dwie… pary młode, które wybrały się na zdjęcia w ich ulubionej scenerii, a do fotografowania służył im jedynie malutki kompakt, a od tej chwili jeszcze ja, akurat w pełnym rynsztunku z Nikonem i dwoma obiektywami. :)))

      • Wow, idealny zbieg okoliczności, coś cudownego! 😀

  • Świetne miałaś marzenia i super, że je sobie spełniłaś :). Ślub i sesja w Tatrach to coś, o czym marzę. Na razie tylko się tam zaręczyłam, niestety bez obecności fotografa, a szkoda, bo mógłby wyjść z tego fajny reportaż :). Mieszkanie w kamienicy – też kiedyś o tym marzyłam, aż się spełniło i już nie było tak fajnie. Gigantyczne rachunki za ogrzewanie, mimo że cały czas było zimno to coś, co skutecznie uprzykrzyło nam życie. Obecnie wolę porządnie ocieplone, niskie bloki. Nie mają wcale uroku, ale mieszkanie w nich jest dużo tańsze ;). Moje cele na 2016 spełniłam prawie wszystkie. Wymarzyłam sobie tylko kilka górskich szczytów, na które weszłam i wakacje w Italii. Skromnie, ale tylko na to starczyło czasu, resztę pochłonęła praca.

    • Ooo zaręczyny w Tatrach <3 Musiało być pięknie! Jeśli marzycie o zdjęciach w Tatrach to serdecznie zapraszamy na sesję z nami. 🙂 Tutaj więcej informacji: http://www.yourstory.pl.
      Co do mieszkania w kamienicy, chyba skutecznie poddałaś w wątpliwość moje pragnienia o dłuższym mieszkaniu w takim miejscu! Faktycznie nowe osiedla są praktyczniejsze i pewnie dużo tańsze. Gratuluję fajnej podróży i odhaczenia górskich szczytów! Idę na Twojego bloga, by poczytać o nich więcej. 🙂

  • Gratuluję realizacji marzeń! 🙂 No i trzymam kciuki za rozwój bloga… 🙂