Co robiłam ze złamaną nogą i plany na przyszłość

dsc_1997

Podejmując się czegoś nowego, zawsze mamy ambitne plany – 3 wpisy w tygodniu, świetny poziom artykułów, użyteczność, kreatywność (uśmiech, moc, fitness, sport! – jeśli wiecie o co chodzi). Ale rzeczywistość weryfikuje je w najbardziej bezlitosny sposób. W połowie sierpnia złamałam nogę i niewiele wyszło z moich planów.

Widzicie to zdjęcie na samym dole? Właśnie szłam je zrobić, gdy nastąpił ten nieszczęśliwy moment. 😉

👣💕 #halaornak #dolinakoscieliska #smreczynskistaw #tatry #zlamananoga #niestety

A photo posted by Aneta Kicman (@kickowo) on

Wracając do meritum: noga złamana, zwiedzenie zakopiańskiego SORu odhaczone, po kilku dniach powrót do Warszawy. Okazało się, że złamana noga to synonim bycia zajętym. Zamykając opis w jednym zdaniu: pójście do apteki ze złamaną nogą, to już jest bardzo produktywny dzień. 😉 Dlatego jeśli możecie, nie łamcie nóg, a już zwłaszcza, jeśli jesteście freelancerami.

Co robiłam ze złamaną nogą?

Pomijając ekstremum, jak fotografowanie ślubu jednej z naszych świetnych Par, porzuciwszy na kilka godzin kule ku przerażeniu ortopedy, oraz ekspedycje związane z leczniczą i biurokratyczną stroną sytuacji, większość czasu spędzałam w pozycji półleżącej, z nogą na piramidzie poduszek, dlatego też na Instagramie nie pojawiało się wiele nowości. To oczywiście pozycja idealna do czytania i oglądania seriali 😉 ale też całkiem znośna do obróbki zdjęć.

  • Przygotowywałam kolejne piękne zdjęcia. Tegoroczne śluby są naprawdę, naprawdę fantastyczne! <3 Oto pomocnik jednej z naszych tegorocznych Panien Młodych:

  • Wyjątkowo, byliśmy też na ślubie prywatnie. W lewym dolnym, to my z Kamilem – udaję że tańczę, stojąc w miejscu i ruszając rękami – kula w zasięgu ręki. 🙂

No działo się 😀 @marlenawasiak @kann1l @inkoslawowo @iamzielony #slub #wesele #krolparkietu

A photo posted by Aneta Kicman (@kickowo) on

  • Zrobiłam coś zupełnie nowego, czyli zaproszenia i graficzne dekoracje na wesele przyjaciółki – myślę, że wyszły całkiem nieźle:

_dsc2695

  • Przeczytałam kilka książek, z których najbardziej polecam Wam Ścieżkę miłości Don Miguel Ruiza. Pomimo banalnego początku, jest naprawdę bardzo wartościowa.
  • Zjadłam wiele pysznych obiadów, przygotowanych przez Kamila, między innymi przepyszne placuszki z kaszy jaglanej (w wersji vegan) z przepisu Olgi Smile – Kamil zamiast jabłek użył bananów i wyszło jeszcze smaczniej. Najlepiej smakują z powidłami śliwkowymi mojej mamy. 🙂
  • W końcu udało nam się wybrać do burgerowni Krowarzywa na wegańskie burgery. Dobre i syte (nie udało mi się zjeść całego!), choć wydaje mi się, że ja robię lepsze. 😉 Po lewej Jaglanex, po prawej Seitanex.

Niedziela po zleceniu – czas na chill 😊 #krowarzywa #vegan

A photo posted by Aneta Kicman (@kickowo) on

  • Apropos kulinariów, byliśmy w kinie na Kwiat wiśni i czerwona fasola i teraz mamy ochotę na dorayaki i słodką pastę z fasoli. Czy znacie jakiś dobry przepis?

  • Jeśli chodzi o muzykę, ostatnio rządzi u mnie Daniela Andrade i jej najnowsza płyta (link do spotify). Chciałabym wskazać jeden kawałek, ale naprawdę nie potrafię wybrać tylko jednego. Spodoba Wam się całość, jeśli lubicie muzykę w tym stylu.

  • Na koniec podrzucę tu coś, do niedawno podesłał mi Kamil – najlepszą nawijkę, jaką do tej pory słyszałam: Łona i Webber, Błąd oraz To nic nie znaczy (fragment o poprawności językowej – mistrzostwo!). Mimo, że na co dzień słucham zupełnie innej muzyki, moje serce filolożki drgnęło. 😉 Jeśli Wam się spodoba, możecie też posłuchać tego i tego.

Plany na przyszłość

Z nogą jest już coraz lepiej i nie mogę doczekać się spacerów i powrotu do fotografowania na sesjach poślubnych… Każde małe wyjście z domu cieszy mnie niemal jak wyjazd do innego miasta. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w drugiej połowie października będę już mogła śmigać, więc trzymajcie za mnie kciuki. Póki co dozwolone są tylko krótkie wyjścia bez obciążania nogi, ale czuję, że już niedługo!

Plany firmowe a plany blogowe

Jesień to czas intensywnej pracy nad obróbką materiałów i szczerze, właśnie to zajmuje mi 90% czasu. Chciałabym, żeby jak zawsze zdjęcia były jak najlepsze, a reportaże jak najobszerniejsze. Dlatego posty na bloga będę pisać pewnie tylko w weekendy, a raczej w wolne chwile podczas weekendów. 🙂 Może przez to nie będzie ich dużo, ale jestem zdania, że lepiej dodać jeden wartościowy post, niż kilka notek o niczym. Artykuł, na którym najbardziej mi teraz zależy to ten o książkach, polecanych przez autorytety. Mam kilka takich, które stały się moimi ulubionymi, a usłyszałam o nich z ust ludzi, których bardzo cenię – przygotowuję dla Was taką listę, która mam nadzieję i Was będzie inspirować, tak jak mnie.

Czy macie jakieś książki, po które sięgnęliście z polecenia autorytetów, a potem stały się Waszymi ulubionymi? 🙂

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Nigdy nie miałam złamanej nogi także współczuję 😉 I oczywiście trzymam kciuki 🙂
    Ciężkie pytanie, bo nie wiem o jakich autorytetach piszesz 😛 Książki, które czytam lądują na mojej liście głównie z polecenia. I im częściej są polecane tym wyżej są na listach zakupów 🙂 Jeśli chodzi o moje ulubione w tym roku to na pewno: „Kobieta niezależna” Kamili Rowińskiej, „Włącz się do gry” Sheryl Sandberg i „Finansowy Ninja” Michała Szafrańskiego. Ulubiona ever: „Obudź w sobie olbrzyma” Anthony Robbins. A z literatury „lekkiej” wszystko co wyszło spod pióra Nory Roberts (a co dotąd przeczytałam) oraz „Saga o Ludziach Lodu” Margit Sandemo (mega motywują mnie książki z historią silnych kobiet w tle).

    • „Włącz się do gry” właśnie słucham w formie audiobooka, a Robbins czeka w kolejce 🙂 Czy już przebrnęłaś przez całą książkę Michała Szafrańskiego? Zastanawiam się, czy znajdę tam też coś o zarządzaniu budżetem freelancera, czyli nierównomiernymi wydatkami i wpływami – jestem bardzo ciekawa. 🙂

      • To widzę, że interesują nas podobne lektury 😉
        Przebrnęłam 😀 I to w niecały tydzień 😛 Ale akurat przyszła dzień przed wyjazdem na urlop, który spędzałam na Mazurach 🙂 Córeczka spała smacznie, a ja korzystałam i relaksowałam się z książką.
        Tak. Michał podaje rady również w takich przypadkach. Ale budżetowanie to jeden z wielu tematów, które porusza.

        • Jak coś opublikowałam recenzję na jej temat na blogu. Może okaże się przydatna: http://nettelog.pl/finansowy-ninja/ 🙂
          Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko linkowi. Jak coś – śmiało skasuj 😉

          • Dzięki za link, jasne, że nie mam nic przeciwko, w końcu jest w temacie i sama chętnie przeczytam Twoją recenzję. Choć znając Michała nie mam wątpliwości, że to kawał dobrej roboty! 🙂