Magiczne zdjęcia z podróży. Poradnik nietechniczny

_AK85864_1

SŁOWEM WSTĘPU…

W sieci jest mnóstwo porad, jak zrobić dobre zdjęcia. Ekspozycja, ogniskowa, perspektywa, kompozycja, światło… ile już artykułów przeczytałeś na ten temat? Wielu z nas potrafi zrobić udane fotografie, a jeśli nie, możemy tę umiejętność łatwo nabyć – wiedza jest na wyciągnięcie ręki.

Mimo to, przywozimy z podróży zdjęcia pozbawione osobistego charakteru, nie wywołujące emocji, wspomnień, wzruszeń. Przypominają neutralne fotografie z przewodnika i gdybyśmy pomieszali je ze zdjęciami innych turystów, prawdopodobnie nie rozpoznalibyśmy w tym stosie własnych. Czas to zmienić. Zamiast kolejnego artykułu o tym, jakie ISO wybrać, proponuję Ci krótki poradnik o tym, jak fotografować sercem i jak na zdjęciach uchwycić magię.

Niezależnie od tego, czy podstawy fotografii masz w małym palcu, czy dopiero uczysz się o co chodzi z tą przysłoną, z pewnością znajdziesz tu inspirację do tego, by odmienić swoje zdjęcia z podróży. Zapraszam do czytania. 🙂

_DSC2047

Uliczka z pięknymi, starymi kamienicami w Poznaniu (2014).

Jak fotografujemy na wakacjach?

Przeprowadziłam ankietę na temat fotografowania na wakacjach. Na pytania odpowiedziały osoby związane z freelancingiem i piszące blogi. Chciałam dowiedzieć się, jak myślimy o zdjęciach, co najczęściej fotografujemy i jakie fotografie odrzucamy potem w procesie selekcji.

Wiesz na co najczęściej zwracamy uwagę w trakcie fotografowania? Na efektowną kompozycję (tak odpowiedziało 70,7% ankietowanych) i poprawność techniczną zdjęcia (63,4%). Najchętniej zaś fotografujemy to, co uważamy za piękne – kwiaty, chmury, krajobrazy, budynki (80,5%), na drugim miejscu siebie lub partnera w najważniejszych turystycznie miejscach (56,1%), a w następnej kolejności same miejsca (46,3%). Mniej niż połowa ankietowanych (41,5%) robi zdjęcia posiłkom, a bardzo niewiele osób stara się sfotografować nastrój, który odczuwa, osoby, które spotyka w trakcie podróży lub miejsca, w których mieszka.

A jakie zdjęcia najrzadziej odrzucamy na etapie selekcji zdjęć do albumu (papierowego lub wirtualnego)? Najtrudniej nam się rozstać ze zdjęciami miejsc, w których mieszkaliśmy (tylko niecałe 10% ankietowanych odrzuciłoby je w trakcie selekcji), zdjęciami posiłków (7,3% ankietowanych by się ich pozbyło) i… fotografiami, uwieczniającymi nastrój, atmosferę wyjazdu (nie zostały wskazane jako zdjęcia do odrzucenia przez żadnego z ankietowanych). Daje do myślenia, prawda?

Jeśli myślisz, że te odpowiedzi mogą należeć wyłącznie do mistrzów fotografii i fotografów zawodowych, dodam, że 80,5% ankietowanych wskazało, że fotografuje wyłącznie amatorsko.

Wnioski

DSC_3252

Ukochany widok przez okno w Stroniu Śląskim (2012).

Czytając wyniki ankiety zastanawiałam się, czy aby na pewno w trakcie wyjazdów fotografujemy właściwe rzeczy. Czy jesteśmy dość czujni, żeby zauważać te momenty, które tak chętnie umieszczamy w albumie? A może dostrzegamy je, ale nie potrafimy sfotografować w taki sposób, by zdjęcia oddawały nasze odczucia. 🙂

Poniżej czeka na Ciebie krótki poradnik, jak przywieźć z podróży nie tylko zdjęcia ładne i godne pozazdroszczenia pod względem technicznym, ale też bliskie naszemu sercu.


Jak przywieźć magiczne zdjęcia z wakacji. Poradnik nietechniczny:

1. Przewartościuj to, co jest ważne

DSC_4950

Zwiedzamy Podlasie pełne cerkwi (2011).

Jadąc na wakacje zostaw w domu napięty grafik zwiedzania i długą listę miejsc do odhaczenia, a na samo zwiedzanie wybieraj się bez książkowego przewodnika (sama uwielbiam przewodniki, ale czytam je przed lub po podróży – też to robisz? 🙂 ). Czasem tak bardzo chcemy zdążyć zobaczyć najważniejsze miejsca i skorzystać ze wszystkich atrakcji, że biegnąć od jednej lokalizacji do drugiej, zapominamy, że sama droga to także część zabawy. Oczywiście nie ma w aktywnym zwiedzaniu nic złego, ale paradoksalnie to nie punkty na mapie są największą wartością podróży, a doświadczanie. Doświadczamy zaś nie tylko celebrując widok z góry, ale też wspinając się na szczyt.

Kto powiedział, że podróż samochodem  jest mniej ważna i mniej warta uwiecznienia od jej celu? Kto uznał, że czekanie na autobus jest mniej istotne od zwiedzania miasta, do którego jedziemy? Oczywiście, widok może być mniej spektakularny (choć nie jest to reguła), za to oba momenty są równouprawnione w fotograficznej historii.

Nie odkładaj więc aparatu na dno plecaka ani do bagażnika samochodu. Uwieczniaj chwile w trakcie podróży i z pozoru nieistotne czynności. Fotografuj codzienność. Właśnie dzięki tym zdjęciom opowieść zyska bardziej osobisty charakter. Opowiadaj pełną historię.

2. Fotografuj niezależnie od nastroju

_DSC5721

Bieszczady w listopadzie, padamy po powrocie z Połonin (2013).

Jeśli jesteś w zgodzie ze sobą, pewnie wiesz, że cokolwiek czujesz, nie jest to ani dobre, ani złe – to po prostu jest. Jeśli pomyślisz o tym pod kątem fotografowania, zrozumiesz, że zmęczenie, zimno, gorąco, głód, ból obtartej nogi są równie wartościowymi przeżyciami jak radość, entuzjazm, energia do działania, satysfakcja ze zdobytego szczytu. Fotografuj różne uczucia. Oczywiście nie namawiam Cię, żebyś fotografował innych ludzi wbrew ich woli, na przykład kiedy odczuwają przygnębienie, irytację lub są w niebezpieczeństwie. Kiedy jednak nie dzieje się nic poważnego, możesz rozszerzyć nieco repertuar fotografowanych momentów.

Może nie będzie to łatwe, bo w takich momentach zwykle nie myślimy o fotografowaniu, ale o zaspokojeniu naszych potrzeb – zjedzeniu kanapki, odpoczynku, rozgrzaniu się, etc. Jeśli jednak masz na to odrobinę siły, warto. W trakcie podróży odczuwamy przecież całą gamę przeróżnych uczuć. Prezentowanie na zdjęciach tylko przyklejonego do twarzy uśmiechu jest drastycznym spłyceniem całej opowieści z podróży.

3. Nie fotografuj za wiele

_DSC1100

Niedoskonała i pełna paprochów panorama Pragi, którą bardzo lubię (2012).

Tak, dobrze czytasz. 🙂 Wiem, że ta rada może brzmieć niewiarygodnie, ale jest w niej sens. Mimo, że boimy się o to, czy udało nam się wystarczająco obfotografować wszystkie piękne miejsca, częściej mamy problem z za dużą niż z za małą liczbą zdjęć. Jeśli uważasz, że przywozisz z wakacji za mało zdjęć, napisz mi komentarz – mam wrażenie, że należysz do wymierającego gatunku. 🙂

Większość z nas przywozi tony zdjęć z wakacji. Setki lub tysiące. Skutkuje to ciągłym odkładaniem wyboru zdjęć do albumu, edycji zdjęć (jeśli zdjęcia edytujemy), potrzebą magazynowania wielogigabajtowych folderów na dyskach twardych i… znudzeniem własnymi fotografiami.

A przecież wiesz, z jakim namaszczeniem traktujesz te kilka zdjęć z dzieciństwa, jakie masz. Jak bardzo je doceniasz i jak dobrze zachowałeś je w pamięci. Są dla Ciebie tak cenne nie tylko ze względu na sentyment i na to, że przedstawiają świat, którego już nie ma, a być może też osoby, których nie ma wśród nas… są też prawdziwymi unikatami. Są jedyne w swoim rodzaju. Wraz ze wzrostem unikatowości zdjęć wzrasta ich wartość dla Ciebie, nie włączaj więc trybu poklatkowego w aparacie (ani w swojej głowie) bez potrzeby.

Ograniczając liczbę wykonywanych zdjęć jesteśmy też bardziej świadomymi fotografami. Uważniej wybieramy moment, kadr, perspektywę. Refleksję nad zdjęciem, na którą zazwyczaj przeznaczamy czas w trakcie procesu selekcji, możemy przeprowadzić wcześniej, przed naciśnięciem spustu migawki, a dzięki temu rozwijamy się fotograficznie.

4. Pamiętaj o drobiazgach

_DSC6364

Bieszczady (2013).

Jest taki cytat z Norwegian Wood Murakamiego, który bardzo cenię. Dotyczy Midori – dziewczyny, która zajmowała się tworzeniem… objaśnień do map i była w tym naprawdę znakomita. Watanabe, główny bohater, pyta ją jak to możliwe, że w przypadku tak banalnego, rzemieślniczego zajęcia, była rozchwytywana przez zleceniodawców, w przeciwieństwie do swoich konkurentów – przecież nie ma tu miejsca na wirtuozerię, a objaśnienia, niezależnie od ich autora, muszą trzymać się opisywanej rzeczywistości, obiektywnie więc muszą być do siebie bardzo podobne. Midori odpowiada:

– Dobrze jest umieścić w opisie coś, czego inni nie napisali. (…) To nie musi być nic wielkiego. Wystarczy jakiś drobiazg. (…) To takie malownicze i sentymentalne. Inni zazwyczaj nie zawracają sobie głowy takimi rzeczami.
– Ale że też udaje ci się znaleźć takie historyjki!
– No tak. (…) A nawet jeśli nie, to zawsze można wymyślić coś nieszkodliwego, prawda?

– Haruki Murakami, Norwegian Wood.

Zestawiaj więc swoje must have’y, ze zdjęciowymi didaskaliami. To, co ważne, w Twojej zdjęciowej opowieści, przeplataj z tym, co z pozoru nieistotne, wartościowe tylko dla subiektywnego odbioru historii. Super uwiecznić coś oddziałującego na zmysły – to bardzo wzmacnia przekaz. Rosa na trawie, świeże owoce, mgła, deszcz są niemal odczuwalne w trakcie oglądania zdjęć.

5. Korzystaj ze swojej własnej perspektywy

_AK84383

Wracając w deszczu ze Świątyni Wang, okolice Szklarskiej Poręby (2014).

Być może wiesz już, że według poradników fotograficznych powinieneś stosować „prawidłową perspektywę”, czyli takie położenie aparatu, które najwierniej odda fotografowany przez Ciebie temat. Możesz zastosować się do tych rad i przywieźć bardzo dobre zdjęcia, wiernie oddające fotografowane osoby, budynki i krajobrazy. Moim zdaniem nie chodzi jednak o to, by cokolwiek oddawać najwierniej.

Czym bardziej Twój przekaz będzie subiektywny, tym bardziej zżyty będziesz ze zdjęciami. Będziesz czuć, że pokazują świat Twoimi oczami, przez pryzmat Twojej osobowości, odczuć, z perspektywy Twojego wzrostu. Nikt nie zrobi takich zdjęć jak Ty, bo nikt nie patrzy Twoimi oczami. Fotografując swojego partnera zrób zdjęcie z perspektywy, z której go oglądasz. Nie przychylaj się specjalnie, nie oddalaj, nie proś go, by się odwrócił do zdjęcia, nie stawaj na palcach, w obawie przed tą „złą” perspektywą, o której piszą w poradnikach. Nie ma złej perspektywy, ona istnieje tylko w głowie.

Jeśli wiesz co robisz i robisz to świadomie, fotografuj tak jak czujesz, tak jak chcesz. Fotografuj osobę z bliska i od dołu lub od góry, jeśli tak codziennie ją widzisz. Fotografuj przez przedmioty, takie jak poduszka lub stół, przy którym siedzisz. Fotografuj z bliska i szerokim kątem, jeśli czujesz, że taka perspektywa jest Ci bliska.

Fotografując inne obiekty, możesz też pokazać je w taki sposób, jak widzisz je na żywo – np. z Twoim partnerem stojącym u boku, którego widzisz kątem oka. Nie bój się swojej ręki w kadrze lub rozwianych włosów. To jest perspektywa, z której oglądasz świat.

Jeśli Twój sprzęt daje Ci taką możliwość, używaj małej głębi ostrości. To zbliża obraz do tego, w jaki sposób ludzkie oko widzi świat i prowadzi linię wzroku oglądającego do tematu zdjęcia. Możesz czytelnie pokazać, na co zwróciłeś uwagę, fotografując.

6. Nie bądź perfekcjonistą

_DSC5877

Zdobyczne zdjęcie w Bieszczadach (2013).

Moje prywatne zdjęcia nie są doskonałe i nie mam takich ambicji, żeby były. O wiele ważniejsze dla mnie są: wygoda, czas i samopoczucie. Dlatego wielokrotnie zdarza się, że mam ze sobą tylko jeden obiektyw (lub że nie zmieniam go na stosowniejszy, mimo, że mam go ze sobą). Fotografując prywatnie, nie zawsze nadkładam też drogi, by znaleźć się w idealnym miejscu do fotografowania. Wystarcza mi perspektywa, która otwiera się przede mną naturalnie podczas podróży. Jeśli zależy mi na konkretnym zdjęciu, zrobię to, ale wiem, że nie muszę tego robić i wewnętrzny krytyk nie będzie mnie za to ścigał do końca wyjazdu. Nigdy nie rezygnuj z wykonania zdjęcia tylko dlatego, że nie będzie perfekcyjne.

Jest jeszcze jedna szczególna kategoria zdjęć, o których chcę tu napisać. To wspólne zdjęcia z moim partnerem. Ze względu na to, że zwykle podróżujemy we dwójkę, oboje z Kamilem mamy deficyt zdjęć we dwoje. 😉 Szewc bez butów chodzi. Zwykle nie prosimy o zdjęcia, ale czasem zdarza się, że jakiś turysta widząc, że robimy zdjęcia sobie nawzajem, sam wychodzi z inicjatywą i pyta nas, czy może chcielibyśmy, by zrobić nam wspólną fotkę. Te piękne, zdobyczne zdjęcia najczęściej są totalnie nieostre, ale i tak je uwielbiamy! Pamiętamy sytuację, serdeczność osoby, która do nas podeszła i zdjęcie jest dla nas pamiątką tego momentu. Nie wiem czy to powyżej zamieniłabym choćby na 10 ostrych. Nawet nieostre i słabe technicznie zdjęcie może przypominać Ci świetne chwile.

Dużo fotografujemy lustrzanką, ale często też zostawiamy aparaty w domu i zabieramy ze sobą tylko telefon. Nie chodzi przecież o to, by przywozić najlepsze technicznie zdjęcia, ale o to, by fotografowanie nie przeszkadzało w podróży, a zdjęcia były nasze, prawdziwe, oddające atmosferę wyjazdu.


A Ty, jak fotografujesz? 🙂

I na tym kończy się mój nietechniczny poradnik o magicznych zdjęciach z wakacji. Domyślam się, że przeglądając zdjęcia włączone do wpisu mogłeś pomyśleć: „co…? i to są te magiczne zdjęcia?”. Bo widzisz, wcale nie chodzi o to, by zdjęcia z wakacji były magiczne dla innych. Ważne, żebyś Ty czuł z nimi więź, by były magią dla Ciebie. 🙂

Jestem ciekawa jak fotografujesz na wakacjach. Czy jesteś perfekcjonistą? Czy korzystasz z „własnej perspektywy” dla wzmocnienia przekazu? Czy włączasz do historii didaskalia? A może masz zupełnie inne przemyślenia?


Przeczytaj także:


Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Piękne zdjęcia robicie, takie z serduchem, mają swój klimat :). U mnie od kilku lat zasada jest prosta i Ty też o niej wspomniałaś: nie fotografuj dużo. Głównie dlatego, że kiedy skupiam się na fotografowaniu, wyszukiwaniu ciekawych kompozycji, miejsc, przestaję cieszyć się wyjazdem. Dlatego teraz często nawet nie biorę ze sobą aparatu na jakiś spacer albo weekendowy wypad, ponieważ czuję zmęczenie. Taki odwyk czasami się przydaje ;).

    • Mam bardzo podobnie. 🙂 Z racji zawodu po prostu potrzebuję czasem odpoczynku od wielkiego i ciężkiego Nikona i z premedytacją zabieram tylko telefon. A ma to też swoje plusy, bo fotografując telefonem, trzeba zwracać baczniejszą uwagę na kompozycję, a to świetne ćwiczenie – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. 🙂

  • traveloveit.com

    Bardzo mi sie spodobal Twoj wpis. Mysle, ze nie potrzebnie sie spinamy, zeby nasze zdejcia byly idealne a chodzi o to zeby byly autentyczne i oddawaly klimat i to jak sie czulismy. Fajny wpis! 🙂

    • Dziękuję za miłe słowa. 🙂 Przez cały wpis brakowało mi jednego wyrazu, który tu wymieniłaś: autentyczność. Właśnie ona najskuteczniej nas porusza. 🙂

  • Masz rację, a poza tym świetny pomysł na wpis.
    Dla mnie najważniejszym wyznacznikiem jest to, żeby robić zdjęcia, które będę potem chciała wydrukować i włożyć do albumu. W prosty sposób niweluje to przede wszystkim problem 1000 krajobrazów, o których potem nawet nie pamiętamy, skąd pochodzą 🙂

    • Super 🙂 Jak widać każdy z nas fotografuje diametralnie inaczej. Nawet ta kwestia krajobrazów nie jest uniwersalna – ja nie wyobrażam sobie nie włączać ich do relacji z podróży! Jakie zdjęcia najchętniej włączasz do albumów?

  • Właśnie tak ostatnio zrobiłam! Z wakacji zamiast ponad dwustu to niecałe 100 zdjęć przywiozłam. To już osiągnięcie, prawda? 🙂 Przypominam sobie czasy gdy na jeden wyjazd musiała wystarczyć jedna klisza, i to nie zawsze cała 🙂

    • Oj tak… choć niektórzy na jednym filmie byli w stanie zgromadzić zdjęcia z wigilii, wielkanocy, wakacji, urodzin, i jeszcze na kolejną wigilię starczyło! Nigdy tego nie rozumiałam, bo ja jeden film zużywałam w jeden-dwa dni. 😉

  • Wow, ileż tuta cennych rad! Będę zwracać większa uwagę w trakcie wakacyjnych wojaży. Najbardziej podoba mi się własna perspektywa 🙂

    • Cześć 🙂 Dziękuję, cieszę się, że znalazłaś coś dla siebie! Własna perspektywa to supertrik, trzymam kciuki za pierwsze próby 🙂

  • Ja zawsze podróżuję przede wszystkim z analogowym aparatem i po powrocie zawsze dużo bardziej lubię przeglądać te zdjęcia niż cyfrowe. Wystarczy nawet prosty jednorazowy aparat, albo Instax do polaroidów – to dużo dobrej zabawy, zdjęć jest dużo mniej niż cyfrowych, ale za to większość z nich jest zawsze pełna super wspomnień 🙂

    • Znam Twoje zdjęcia – coś pięknego 🙂 Napisałaś świetną rzecz: zdjęcia analogowe są pełne wspomnień. Mam dokładnie to samo wrażenie. Mimo, że nie mamy nieograniczonej przestrzeni cyfrowej, jakoś udaje się zmieścić na kilku filmach to, co cyfrowo opowiadamy w kilkunastu gigabajtach. Gdzie skanujesz zdjęcia?

      • Ach, dziękuję 🙂 Zdjęcia z kliszy po prostu zawsze mają „to coś”, dlatego lubię je zwłaszcza do takich prywatnych, codziennych ujęć. A skanuję filmy w domu, po pierwszych dłuższych wakacjach, z których wróciłam z jakimiś dwudziestoma kliszami, stwierdziłam że bardziej opłaca się własny skaner 🙂

  • Ja mam ogromny problem z ustawieniem aparatu, trzaskam zdjęcia i potem niestety mało się z nich do czegoś nadaje 🙁 A niestety powinnam robić dobre zdjęcia na bloga… eh. Mam nadzieję, że praktyka czyni mistrza 😉

    • Nie wierzę 🙂 Byłam na Twoim blogu i uważam, że robisz piękne zdjęcia, bardzo miło się je ogląda! 🙂 Szykuję teraz krótki poradnik dotyczący fotografowania od strony technicznej – czy jest coś, o czym chciałabyś dowiedzieć się więcej?

      • Dziękuję za miłe słowa! 🙂 Mam problem z wyłapaniem ostrości, choć może jest to wina kiepskiego obiektywu ( podejrzewam, że coś z nim się stało, bo kiedyś łapał ostrość bez problemu ). Często moje zdjęcia są rozmazane co doprowadza mnie do szaleństwa…

        • Oj, to w tej kwestii nie pomogę! Ale na moje oko, większość Twoich zdjęć jest ostra bez zarzutu 🙂

  • Świetny wpis. Bardzo ciekawy również z perspektywy osoby, która zwykle znajduje się po drugiej stronie obiektywu 🙂

  • Perfekcja jest chyba najgorsza, a przecież zazwyczaj najlepsze zdjęcia to te spontaniczne. 🙂

  • Zgadzam się z tym, że zdjęcia z wakacji żądzą się swoimi sprawami. Czasem ulubionym zdjęciem może być takie cyknięte na prędce, które właściwie wstyd komuś pokazać, bo nie jest nawet do końca ostre, ale jak patrzymy na nie to od razu czujemy klimat tego miejsca i tego czasu, mamy wrażenie nawet, że czujemy ten zapach i słyszymy te odgłosy, które wtedy słyszeliśmy. I to może być właśnie idealne zdjęcie z wakacji 🙂

  • Bardzo Ci dziękuję za ten wpis, który tak pięknie uzupełnia to, czego się właśnie uczę. Szczegolnie ten cytat z Murakamiego daje inspirację do zastanowienia się, co nas przyciąga i wypracowania własnego stylu.

    Piękne literacki przewodnik po indywidualnym robieniu zdjęć:))

    • O, jak pięknie to ujęłaś! <3 A cytat z Murakamiego bardzo lubię i kiedy czytałam go po raz pierwszy od razu pomyślałam, że właśnie tak podchodzę do fotografowania ślubów. Oficjalnie nic zdjęciowo nie zmyślam, ale… czasem dodaję coś nieszkodliwego. 😉

Kim jestem?

Aneta Kicman

Połowa duetu fotograficznego YOURSTORY.PL, freelancerka, absolwentka filologii polskiej, optymistka, miłośniczka roślinnego jedzenia i życia w zgodzie ze sobą.

Ostatnie posty

Tagi

Najpopularniejsze posty

Kontakt ze mną

Czego słuchać w trakcie pracy?

Instagram