Szuflada na zdjęcia

_AK88438_2

Wieczór z Rodzicami K.: przy herbatce i ciachu rozmawiamy o tym, co tam u nas (pierwsze wiosenne sesje na tapecie) i temat płynnie przechodzi na zdjęcia z młodości Rodziców. Wyciągają z szuflady tzw. „jamniki” ze zdjęciami ze ślubu i opowiadają nam o specjalnej szufladzie w poprzednim mieszkaniu, do której przez lata wrzucało się zrobione przy różnych okazjach odbitki i wyciągało, by pokazać gościom lub wspólnie obejrzeć w święta.

Dzisiaj taką szufladą są dyski twarde komputerów, kilkuterabajtowe dyski zewnętrzne, pendrivy i stosy płyt. Ale zdjęcia rzadko mogą zobaczyć światło dzienne, bo kto ma czas i chęć, by przejrzeć kilkaset zdjęć z jednego wydarzenia.

Musimy mieć kilkanaście wersji tego samego tematu. Jeśli zdecydujemy się pokazać komuś nasze materiały, to po przejrzeniu pierwszych stu nie dotrzemy nawet do południa pierwszego dnia dokumentowanego na zdjęciach.

W końcu zaczynamy nerwowo przerzucać pliki, kolejne powtórki, nie posuwające akcji nawet odrobinę do przodu. A kiedy to nam ktoś proponuje zaprezentowanie zdjęć z Majorki, przypominamy sobie, że nie mamy czasu.

Niedocenianą przewagą dawnej szuflady jest jej ograniczona pojemność. Więcej miejsca z resztą nie trzeba. Trzydziestosześcioklatkowe filmy skutecznie wymusiły oszczędność w wyłapywaniu chwil i uwagę w wybieraniu najważniejszych momentów.

Kiedy już zaglądamy do takiej szuflady, znajdujemy tam zdjęcia przełomowe, prawdziwe pamiątki, fotografie, które miały znaczenie dla osób, które je w tej szufladzie umieściły.

A Ty, co znajdujesz w terabajtach zdjęć na swoim dysku?

Inne wpisy, które mogą Cię zainteresować:

Z domowego fotoarchiwum | Warszawa lat 60. i 70.

Dziś zabieram Cię w magiczną podróż po Warszawie lat

Jak czerpać więcej radości z własnych zdjęć?

Cóż… Moja Babcia zawsze potrafiła odstawić się

Siła przywiązania, czyli krótka myśl o minimalizmie

Dziś będzie krótko i niemal strumieniem świadomości.

  • to przykre, uwielbiałam zwykłe standardowe fotografie w albumach 🙁 mam wrażenie , że w dzisiejszych czasach fotografie znikają, nie mamy już ich na lata tak jak kiedyś. Pozdrawiam 🙂

    • Czy ja wyczuwam tu nie robienie backupów?! 😉 Jako zawodowy fotograf radzę: minimum 3 kopie najważniejszych danych, na trzech niezależnych dyskach zewnętrznych! I przestaną znikać 🙂

      • nie,nie, raczej wole stare sposoby przechowywania zdjęć. Na komputerze mam tego sporo i bardzo rzadko chce mi się do nich wracac, co innego usiąść z albumem na łóżku i przeglądać zdjęcia. 😛 aczkolwiek tak, przez jakisz czas robienie backupów było dla mnie problemem, ale od kiedy zajełam się troszeczkę fotografią, co prawda amatorsko, jest duzo lepiej 😀

        • Mówi się, że są dwa rodzaje ludzi: ci, którzy robią backupy i ci, którzy będą je robić! 😉
          Co do zdjęć w formie fizycznej – jestem tego samego zdania. Ale ważna jest selekcja, by drukować wyłącznie perełki, które dla nas coś znaczą. Dla mnie to zawsze ciężki wybór. 🙂

          • to prawda! te, które dla mnie coś znaczą zawsze znadują się w osobnym miejscu czy to na laptopie, telefonie, czy w moim przypadku – na ścianie 🙂